W środę 23 września LKS Ciężkowianka Jaworzno zagrała w finale Pucharu Polski na szczeblu Małopolski ZPN – Wadowice – Chrzanów z MKS Trzebinia. Puchar za pierwsze miejsce trafił do Trzebini.

REKLAMA

Powiedzenie „do trzech razy sztuka” tym razem się nie sprawdziło. Żądni zwycięstwa piłkarze z MKS-u wyeliminowali z pucharu poprzednio dwie miejscowe drużyny – Victorię 1918 Jaworzno oraz LKS Zgodę Byczyna. Tym razem przyszedł czas na potyczkę w Ciężkowicach. Kibice liczyli na wygraną gospodarzy, ale i tym razem nie udało się zaskoczyć drużynę z Trzebini. To oni nie jeden raz przegrywali finał pucharu, to oni postawili wszystko na jedną kartę, tę, której brakowało właśnie gospodarzom.

Już od samego początku spotkania przyjezdni pewnie prowadzili piłkę na całym placu gry. Raz po raz kąśliwe podania w pole bramkowe ciężkowiczan powodowały, że ani obrona, ani golkiper LKS-u nie mogli się nudzić. O dziwo pierwsza niepilnowana piłka przeszła obok słupka bramki gości, ale jako pierwszy skapitulował Maciej Ciołczyk, broniący bramki gospodarzy. W 14. minucie piłkę przejął Łukasz Sochacki i choć pilnowany zdołał uderzyć piłkę. Ciołczyk próbował przenieść ją nad poprzeczką, ale strzał był na tyle silny, że piłka bez trudu zatrzymała się w siatce bramki. Ciężkowiczanie już po chwili starają się odpowiedzieć. Strzał Mateusza Radomskiego z dużego kąta paruje golkiper gości. Tymczasem na 0:2 w 27. minucie pierwszej połowy strzela z bliskiej odległości Mateusz Marszałek. Do przerwy zostało jeszcze trochę czasu. Ciężkowianka chce złapać gola kontaktowego, ale zagrania w pole karne nie dochodzą do adresatów, a strzały z dystansu również nie przynoszą zamierzonych skutków. Do przerwy zatem wynik pozostał bez zmian.

W drugiej połowie „ciężkowicki walec” szybko nabiera tempa. Z przewrotki szczęścia próbuje Marcin Psioda, ale piłka obija tylko obronę, dobitka przez kolegę z drużyny nie przynosi efektu. Piłkarze nie odpuszczają. Po jednej z akcji skrzydłem i próby dośrodkowania, piłka zmienia kierunek po zagraniu ręką przez piłkarza MKS-u, ale zarówno sędzia główny, jak i blisko stojący liniowy, nie zauważyli błędu w obrębie pola karnego. Gra pressingiem przynosi skutek w 58. minucie spotkania. Piłkę spod własnej bramki źle wyprowadzają przyjezdni, co wykorzystuje Marcin Fijołek. Jeszcze tylko podanie do Psiody, a ten, będąc sam na sam z bramkarzem, nie myli się. Piłka wędruje między nogami golkipera gości i zatrzymuje się dopiero w bramce. Tymczasem bliźniaczy strzał z pierwszej połowy zagroził po raz kolejny bramce gospodarzy. Tym razem piłkę zmierzającą pod poprzeczkę Ciołczyk przeniósł na róg. Kolejna interwencja Ciołczyka nie była szczęśliwa, kiedy za daleko wyszedł, zostawiając praktycznie pustą bramkę. Sędzia po nieudanej interwencji bramkarskiej zastosował przywilej korzyści i zawodnik z drużyny przeciwnej mógł wykorzystać sytuację, ale tym razem obrońca z Ciężkowic stanął na wysokości zadania. W akcji znowu Psioda, który doskonale uderza piłkę w kierunku bramki gości. Tym razem doskonałą paradą bramkarską popisał się Tomasz Wróbel, rehabilitując się tym samym po utracie bramki. Kolejne dwie akcje Trzebini i zmiana wyniku na 1:3. Najpierw przyjezdni obijają słupek bramki, ale już następna akcja przyczyniła się do ostatecznego wyniku meczu. Marszałek dobija ciężkowiczan, po otrzymaniu piłki z drugiego skrzydła.

Tym samym drużyna prowadzona przez trenera Szymona Stawowego, po niepowodzeniach w finałach pucharu, może poczuć smak zwycięstwa i przygotowywać się do rozgrywek pucharowych na wyższym szczeblu.

LKS Ciężkowianka Jaworzno – MKS Trzebinia 1:3 (0:2)
Sochacki 14′, Marszałek 27′, 85′, Psioda 58′

Ciężkowianka: Ciołczyk (Br), Biel (K) (Molenda 60′), Bulga, Fijołek (Nowak 60′), Woronowicz, D. Radomski (Jochymek 70′), Psioda, M. Radomski, Chrząścik, Prażmowski, Rzerzutko (Dryja 80′)

Trzebinia: Wróbel (Br, K), S. Kurek (Mrożek 53), Kiczyński, Martyniak, Jarosz, Sochacki, Szczurek, Zybiński (P. Kurek 53′), Marszałek, Pająk (Barczyk 70′), Piskorz (Mendela 46′)

gabiga

- REKLAMA -



Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ