Po wizytacji rowerowej infrastruktury w centrum Jaworzna, rowerowy ekspert, prezes organizacji “Miasta dla rowerów” Marcin Hyła nie pozostawił suchej nitki na naszych jaworznickich wizjonerach. Przykro czytać takie opinię od ekspertów. Wygląda na to, że nasi urzędnicy zawalili wiele spraw.

– Sorry, to są żenujące pomysły. Tu wszystko jest zrobione źle. – napisał w relacji Marcin Hyła.

REKLAMA

Cytujemy poniżej opis rowerowej wycieczki z profilu Marcina Hyła.

Rowerowa gigantomania i rowerowe pustki

Opublikowany przez Marcina Hyłę Czwartek, 16 lipca 2020

 

Przy galerii handlowej Galena w centrum Jaworzna przy pl. Górników zza nowych krzaków wyłania się kształt nietypowy.

 

Fachowo nazywają to dachem membranowym podobno.

 

Zwał jak zwał, kopuła kryje parking rowerowy. Korzysta dziś jak widać dwóch rowerzystów, ja będę trzeci. Środa 15.07.2020 (dzień roboczy), około 10 rano, ponad 25 stopni Celsjusza, bez opadów, słonecznie.

 

Według planów (patrz następne zdjęcie) tu miało parkować 319 rowerów. Faktycznie liczba miejsc na rowery jest chyba mniejsza. Parkują dwa rowery i teraz mój trzeci.

 

Taki projekt wyguglałem kiedyś robiąc research w sprawie Jaworzna (tak, ja robiłem research a nie polegałem na propagandzie tut. urzędu). Tu na projekcie jest 319 miejsc, ale układ stojaków w rzeczywistości jest inny.

 

Ślady wskazują, że jest tu driftowane. To nie jest funkcja parkingu rowerowego. Bikepark to nie to samo co parking rowerowy (i odwrotnie też).

Ale obiektywnie – puchy. Jaworzno ma dęty pijar, na który dają złapać się pozbawieni wiedzy i krytycyzmu aktywiści i część mediaworkerów, w rzeczywistości to jest paździerz. Zero wiedzy, zero umiejętności i gigantomania w przepalaniu kasy. Środa, dzień roboczy, 15 dzień lipca, piękna pogoda, stoją dwa rowery ewidentnie pracowników tego ośrodka, oddanego do użytku jakieś pół roku temu (w 2019 roku). Co nie pykło?

 

Obiekt jest pilnie monitorowany

 

Jest też ewidentnie przyjazny zwierzętom, a dokładnie – gołębiom.

 

Gołębie mają gdzie siedzieć i skąd prowadzić swoje akcje. Ale pustki straszne. Moim zdaniem nie bez powodu. Tu zabrakło elementarza. W zimie tu jest urządzane lodowisko i zdaje się to będzie jedyna funkcja do której to się nadaje (chociaż hala piwna też by miała sens, to pl. Górników w końcu).

 

Stojaki są u-kształtne. Czyli ktoś coś czytał w podręcznikach. Niestety, chciał się wyróżnić i zrobić “lepiej”. Efekt – jak zwykle, kiedy dyletant zabiera się za poważną robotę a przeczyta tylko pierwszą stronę podręcznika i “już wszystko wie”.

 

Kształtowniki z których zespawany jest stojak mają wymiary które nie pozwalają swobodnie manewrować podstawowym (“referencyjnym”) zapięciem typu u-lock o wymiarach wewnętrznych 10 x 20 cm. W konsekwencji nie można spiąć stojaka, ramy i przedniego koła. Rower da się zapiąć (“na warszawskiego kuriera”, tylko za ramę) ale będzie się przewracał. To oczywiście w Jaworznie science fiction, bo jak widać tu nie ma rowerów prawie w ogóle. W miastach rowerowych przewracające się w stojakach rowery to problem (ale kulturowy, bo użytkownicy zlewają albo nie potrafią, infrastruktura jak ktoś umie i chce to umożliwia – infrastruktura ma właśnie umożliwiać, tu uniemożliwia i to jest problem).

 

Optymalnie stojak powinien być z rury o średnicy max 6-7 cm. Rura jest rura – ta sama średnica w dowolnym kierunku. Niby proste i oczywiste, ale najwyraźniej nie dla każdego. Kombinowanie z innymi przekrojami daje efekt gorszy a zapewne dużo droższy. Sensu w tym nie ma.

 

To nie był dobry pomysł. Tutejsi obrońcy zaraz zlecą się opowiadać że to żaden problem. Jak nikt nie jeździ rowerem to owszem – problemu nie ma. Ale chyba założeniem – oprócz pijarowych bajek – było że ktoś jednak na rower wsiądzie? A rozwiązania powinny być projektowane pod docelowe, optymalne użytkowanie. A nie pod widzimisię projektanta, rozumiane jako brak wyobraźni przestrzennej. Po to są standardy, żeby je studiować i próbować wdrażać samemu, a nie żeby “wiedzieć lepiej” (pomijam pseudostandardy, popularne ostatnio np. na Śląsku który jest najbardziej zacofanym rowerowo regionem Polski, a obserwując podejmowane tu działania pozostanie takim jeszcze długo – może poza Dąbrową Górniczą czy Rybnikiem).

 

Ponura jest ta pustka, przypominam: dzień roboczy, godzina 10 rano, centrum przesiadkowe, piękna pogoda, półtora roku po oddaniu “Velostrady” i ponad pół roku po oddaniu tego centrum przesiadkowego.

 

Pusto. Słyszałem, że Jaworzno przy tych swoich programach inwestycyjnych zdało się na “ekspertów z Katowic”. Efekty też mają jak w Katowicach. Jeśli wiedzę czerpie się z regionów, które sukcesu nie odniosły, a wręcz są trzydzieści lat za najbardziej zaawansowanymi polskimi miastami to ryzyko porażki jest bardzo wysokie.

 

Pawilon w głębi to toalety i informacja (?), nie wiem czy prysznice też są (znając tut. bombastykę nie wykluczam). Tu ma być też zaplecze elektrycznego roweru publicznego. Oczywiście Jaworzno oprócz pustej Velostrady i pustego parkingu na 300 rowerów planuje jeszcze 200 elektrycznych rowerów publicznych (“i wtedy to już na pewno będzie działać”)

Na razie jest jak jest i długo tak pozostanie. A powód jest banalny: roweryzacja wymaga wiedzy, umiejętności i doświadczenia. I podpatrywania zarówno najlepszych, jak i tych, którzy popełniali błędy. Tu wiedza była na poziomie forum SkyscraperCity i ruchów miejskich z Łodzi czy Wrocławia. Wiem, bo tut. eksperci mnie przekonywali, że “wszystko wiedzą”. W rezultacie wszystko trzeba będzie zrobić jeszcze raz. O ile będzie wola i ochota.

Jeden z powodów dla których centrum parkingowe zionie pustką to hmm: dowiązanie do rzeczywistości. To zdaje się jedyny (!) formalny “wjazd” na ten parking. Ale ten detal blaknie jak przyjrzeć się tzw. całokształtowi. Zapraszam na wycieczkę dookoła.

Niby parking jest zlokalizowany na końcu “velostrady” (o niej trzy zdjęcia dalej) ale nie jest z nią niczym połączony, przeestetyzowane rozwiązanie jest dysfunkcyjne i kompletnie nieczytelne, z mnóstwem dyskwalifikujących błędów. Ot, taki “experimental urbanism” czyli dyletanctwo ubrane w ideololo i obsadzone drzewkami.

Można napisać na opakowaniu że to jest “przystanek rowerowy Jaworzno” ale jak nie prowadzi do niego żadna droga dla rowerów, a dostęp jest sprzeczny z wszystkimi zasadami projektowania i infrastruktury rowerowej i węzłów przesiadkowych to efekt musi być jak na poprzednich zdjęciach. To nie jest tak, że np. po wakacjach (i pandemii) do Jaworzna wrócą studenci i będzie ruch rowerowy. W Jaworznie nie ma zdaje się studentów.

Sto metrów dalej pod galerią handlową jest 16 stojaków na 32 rowery. Stoi sześć rowerów. Notabene zdjęcie ilustruje żelazną zasadę: możliwie blisko drzwi wejściowych. Dalsze stojaki nie bez powodu puste. Ten parking jest między “velostradą” a centrum przesiadkowym i parkingiem rowerowym. Jak ktoś się śpieszy na autobus, to rower zostawi tutaj, w głębi kadru.

Centrum przesiadkowe. Po lewej chyba (brak oznakowania!) droga dla rowerów (albo rowerów i pieszych), poza kadrem galeria handlowa z parkingem rowerowym na poprzednim zdjęciu, w oddali zaczyna się “velostrada”.

Dostęp z “velostrady” jest taki. Miejscowi wyjaśniali, że to teren prywatny itp. – są w Polsce doświadczenia jak to robić na terenie prywatnym, mądrzej. Plus dodatni – zaraz za zawijasami mamy wolne stojaki. Prywatne.

Perony węzła przesiadkowego. Ul. Grunwaldzka, pl. Górników. Parking rowerowy jest – jadąc “velostradą” od os. Stałego – za tym węzłem. Planistyczny błąd. Elementarz węzłów: rowerem ma być łatwiej, szybciej, prościej.

Dostęp za plecami “peronów węzła przesiadkowego” jest. Jak pisałem – nieoznakowany.

Nieoznakowany dostęp kończy się całkowitą nieczytelnością. Warto by ze stoperem zmierzyć czas dojazdu i dojścia przy założeniu że dojechaliśmy tu rowerem i jedziemy zaparkować zgodnie z (ewidentnym) zamysłem projektowym.Tu raczej drogi dla rowerów nie ma. Jest za to przejazd dla rowerzystów.

Przejazd jest średnio szczęśliwy. Formalnie cacy (obowiązuje zasada prawej ręki – obecny stan prawny i brak podporządkowania znakami drogowymi).

Przejazd jest zlokalizowany bezmyślnie, bez jakiegokolwiek powiązania z istniejącymi celami i źródłami podróży. Konsekwencje oczywiste, jak w kadrze.

Pan pojechał nie wiadomo czym (brak oznakowania, droga dla rowerów – NIEOZNAKOWANA jest poprzecznie w prawo za kadrem).

Natomiast jak z przejazdu kierowani ciekawością albo wiedzą nie wynikającą np. z oznakowania skręcimy w lewo, to trafimy na taką oto dostępność do parkingu rowerowego.

 

Jak ktoś zawita tutaj rowerem cargo albo z dwukołową przyczepką to będzie trochę się mocował z tym pomysłowym “wejściem na parking”.

 

Parking dla samochodów jest. Wejście (a powinien być wjazd!) na parking rowerowy jest za pierwszym po lewej samochodem. Żelazna zasada lokalizacji parkingów rowerowych: możliwie blisko celu podróży, z łatwym dostępem. Łatwym czyli krótszym niż samochodem, bez kolizji z samochodami, z parkowaniem roweru “po drodze” na peron, żeby skracać drogę w metrach i minutach. Tu wszystko jest na odwrót. Ale Jaworzno wszystko robi na odwrót, źle. Stąd między innymi zerowe wykorzystanie tego cudacznego rozwiązania.

 

Formalny (drogą dla rowerów) dostęp jest po północnej stronie ul. Grunwaldzkiej. Z conajmniej trzykrotnym przekroczeniem ulic, nieprawidłowo rozwiązanymi przejazdami dla rowerzystów.

 

Przejazd przez ulicę 2×2. Istniejący od lat, tylko kostka bauma wymieniona na asfalt. A wypadałoby jeszcze ustalić znakami pierwszeństwo na tym przejeździe, bo przepisy to wymuszające obowiązują od 2011 roku.

 

Za to po drugiej stronie ul. Grunwaldzkiej parking podziemny. Pełen samochodów. Parking podziemny w centrum (o ile Jaworzno ma centrum) to pomysł na promocję ruchu samochodowego.

Pomysł na “węzeł integracyjny” (na zdjęciu) z wielopoziomowym parkingiem samochodowym w centrum Jaworzna (zdjęcie z zielonego dachu tego przybytku) to trochę pomysł z cyklu “experimental urbanism” (“a jezioro damy tu” i jeszcze obsadzimy drzewkami żeby ruchy miejskie podskoczyły z radości). Sorry, to są żenujące pomysły. Tu wszystko jest zrobione źle.

Z ciekawości pojechałem jeszcze raz zobaczyć oddaną dwa lata temu do użytku “Velostradę” – nieudolną kopię zielonogórskiej “Zielonej Strzały”. Pustki.

Nieudolność projektowa (wyżywałem się na tych rozwiązaniach parę lat temu) stanowi problem dla wrotkarzy – pani trzyma się ściany bo tu jest wściekle stromo.

Typowe użytkowanie “Velostrady”. A można było zrobić chodnik dwa razy szerszy i po drugiej stronie. No ale do tego trzeba mieć wiedzę i umiejętności. Położenie chodnika po przeciwnej stronie by rozwiązało problemy ze skrajnią (mają takie!) i w tunelu i przy barierkach białoczerwonych. No ale mieli dużo kasy i zero wiedzy.

Taki obrazek dwa lata po oddaniu do użytku to trochę jednak hmm. Nie że rowerzystów nie ma w ogóle, ale można było zrobić skromniej, nieporównywalnie lepiej, uniknąć karygodnych i niemożliwych do naprawienia błędów. A tymczasem Jaworzno wali kolejne babole – patrz następne zdjęcia

Na skrzyżowaniu ul. Grunwaldzkiej i 11 Listopada powstaje kolejne rondo rzekomo “holenderskie”. Upór w popełnianiu błędów przez tut. “ekspertów” zaczyna być irytujący.

Geometria może i poprawna, ale sensu nie ma. Holandia to program 5 wymogów CROW. Jeśli rower ma do pokonania dłuższą drogę niż samochód (tu przy jeździe na wprost i w lewo ma) i ma dłuższy czas zatrzymania to jest niedobrze. W dodatku mnoży się zbędne punkty kolizji. Bezmyślne małpowanie obrazków bez doczytania zasad opisanych w podręcznikach to proszenie się o problemy. Przy niemal zerowym w Jaworznie ruchu rowerowym zapewne problemu nie będzie – ale powstanie kolejna dekoracja teatralna, którą niedoświadczone ruchy miejskie mogą próbować kopiować.

Możemy się rajcować prawidłowym (podkreślam: PRAWIDŁOWYM) oddzieleniem drogi dla rowerów krawężnikiem najazdowym, “wybaczającym”, o skosie 15 czy 30 stopni, ale ponawiam pytanie o sens. Bo sensu tu nie ma.

Sensu nie ma, bo opuszczając rondo rowerzysta włącza się do ruchu. Musi ustąpić pierwszeństwa samochodom opuszczającym rondo. Takie rozwiązanie byłoby do dyskusji, gdyby tu droga dla rowerów przechodziła w pas ruchu dla rowerów, chroniony na wylocie konstrukcyjnie. Ale nie jest. Tego się tak nie robi. Rowerzysta ma gorzej: dłuższą drogę do pokonania, więcej punktów kolizji niż jezdnią i na koniec jak głupi musi stanąć i obrócić głowę o 170 stopni do tyłu. Jak ma kaptur w deszczu na głowie to też. O rondach holenderskich miałem okazję dyskutować z tut. “ekspertami” (anonimowymi i nie). Szkoda czasu. Od lat powtarzam, że największym problemem w Polsce jest brak wiedzy, doświadczenia i umiejętności. Wywaliła się na tym Łódź, Szczecin, Wrocław (nie o rondach piszę, ale o sensie, postulatach i zamyśle strategicznym) – teraz koncertowo wywala się Jaworzno.

Na małym rondzie z jednym pasem ruchu optymalne jest prowadzenie ruchu rowerowego jezdnią, środkiem pasa ruchu (dla podkreślenia art. 16 ust. 7 ustawy Prawo o Ruchu Drogowym w osi jezdni obwiedni i wlotów można umieścić znaki P-27 “kierunek i tor ruchu roweru”). Odstępstwa mogą być uzasadnione np. przebiegiem drogi dla rowerów. Tu na wlotach nie ma nic, co uzasadniałoby separację ruchu rowerowego na rondzie, wręcz pogarsza to sytuację. Katastrofa na pseudoholenderskim rondzie na skrzyżowaniu braci Guttmanów i Krakowskiej nic państwa tu nie nauczyła.

Geometrii ronda nie sprawdzałem, ale jest mocno “kopnięte” (tylko oś ul. Grunwaldzkiej idzie prosto, 11 Listopada jest zwichrowana o 45 stopni!) i z przestrzeganiem art. 27 ust. 1a ustawy Prawo o Ruchu Drogowym w tym miejscu może być duży problem. Tu rowerzysta formalnie jedzie na wprost (dookoła ronda) i ma pierwszeństwo przed skręcającym w drogę poprzeczną (opuszczającym rondo). Przy nieprawidłowej geometrii są z tym straszne problemy.

A kilkanaście metrów dalej to rowerzysta włącza się do ruchu i kierujący samochodem ma pierwszeństwo. Jeśli w Jaworznie kiedyś pojawi się większy ruch rowerowy, to będzie z tym straszny problem.

Wytarte ślady na rondzie wskazują, że z tym “skręcaniem w drogę poprzeczną” to tutaj znowu nie wyszło. Jaworzno wbrew budowanej legendzie nigdy nie miało większych problemów z bezpieczeństwem ruchu, “wizja zero” to ściema – w Warszawie czy Dąbrowie Górniczej liczba ciężkich wypadków w latach 2007-2019 spadła nieporównywalnie bardziej, natomiast popełniane przez Jaworzno szkolne błędy w kształtowaniu rozwiązań infrastrukturalnych mogą być poważną przeszkodą dla rozwoju ruchu rowerowego.

Żeby jakąś pozytywną pointę w tej opowieści dać, to 1) pominąłem rowerową żenadę na dworcu Jaworzno-Szczakowa, ale to PKP/PLK, 2) Ul. Insurekcji Kościuszkowskiej w Jaworznie stała się asfaltową drogą dla rowerów i wylotem w kierunku Krakowa. I całą trasę Jaworzno – Kraków machnąłem rowerem co jeszcze dwa – trzy lata temu było dużo trudniejsze, bo rower trzeba było przez błoto pchać.

trasa z Jaworzna do Krakowa jest +/- w takim standardzie, choć po stronie Śląska trzeba jechać w normalnym ruchu drogowym. Tu Tenczyński Park Krajobrazowy. Szuterek ale na razie znośny (widać miejscami erozję ale był ewidetnie odnawiany/ratowany)

Kiedy na trasie między miastami mijasz kilkanaście razy więcej rowerzystów niż przez dwie godziny w centrum stutysięcznego miasta to jest to jednak sygnał, że roweryzacja w Polsce jest mocno nierówna. I hasła że “rowerem to rekreacyjnie” mają swoje uzasadnienie – w niektórych częściach Polski tak po prostu jest.

I na koniec uwaga okrutna, wiele osób może poczuć się urażonych ale głaskać się nie będziemy, bo nie o samopoczucie czyjeś chodzi: trudna sztuka projektowania infrastruktury rowerowej najlepiej wychodzi kiedy patrzymy się na miasta rowerowe. Albo przynajmniej zmierzające ku roweryzacji. I szukamy zasad, podstaw projektowania, a nie obrazków. Na dzielni w Krakowie widziałem na 300 metrach więcej zaparkowanych rowerów na ulicy niż w całym Jaworznie. I te rowery nie wzięły się stąd, że stojaki stoją. Te stojaki się wzięły stąd, że były potrzebne i była wiedza gdzie i jak je lokalizować.

Powszechne premiowanie ruchu rowerowego, nieoczywiste dla laika za to oparte o zasady opisane w podręcznikach powodują, że ruch rowerowy rośnie bo rowerem jest 1) bliżej, 2) łatwiej, 3) szybciej i w rezultacie oczywiściej. Jaworzno nie zrobiło rowerem ani bliżej, ani łatwiej, ani szybciej. To “szybciej” i “bliżej” się liczy w metrach i minutach, można weryfikować już na projekcie (“z mapy”). I przykładając tę prostą miarę widać, które miasta gdzie będą w 2025 czy 2030 roku. Howgh.

KONIEC

Czy autor posta Marcin Hyła ma rację w swoim opisie?

  • Tak (81%, 370 Votes)
  • Nie (19%, 87 Votes)

Total Voters: 457

Loading ... Loading ...

Poprosiliśmy o komentarz jaworznickie środowisko rowerowe:

Komentarz od “Zrównoważona Mobilność w Jaworznie”.

“Rzeczywiście coś nie pykło. Ale nie dlatego, że zabrakło “wiedzy, umiejętności, doświadczenia” w kwestii szczegółów technicznych stojaków czy ergonomiczności wejścia/wjazdu do parkingu rowerowego. I nie z powodu “gigantomanii” (choć pojawiają się też zarzuty, że chodnik przy velostradzie powinien być 2 razy szerszy – w rzeczywistości bardzo rzadko zdarza się, że piesi się na nim nie mieszczą). Po prostu stało się to, co się stać musiało – dopóki nie będzie spójnej sieci rowerowej łączącej cele podróży i nie będą doprowadzone do centrum trasy rowerowe (z kierunku innego niż Os. Stałe, bo akurat w tamtą stronę jedzie zdecydowana większość autobusów międzymiastowych), to ten parking będzie służył głównie jako lodowisko w zimie. A stało się tak również dlatego, że były unijne dofinansowania na centra przesiadkowe i rowery publiczne, a trasy rowerowe tylko jako dodatek do tego. Niestety, działająca ówcześnie ogólnopolska sieć organizacji rowerowych nie dopilnowała, by w RPO 2014-20 znalazły się odpowiednie zapisy. Czyżby zabrakło jej wiedzy, umiejętności i doświadczenia? Ale przynajmniej razem ze Śląska Koalicja Rowerowa dołożymy starań, by w nadchodzącej perspektywie unijnej nie powtórzono tego błędu przynajmniej w woj. śląskim. Konsultacje RPO już wkrótce i weźmiemy w nich udział.

P.S. Autor fotorelacji ma dużo racji odnośnie np. błędów popełnionych przy projektowaniu infrastruktury w rejonie parkingu rowerowego – pisaliśmy o tym wcześniej i dopilnujemy, by się to nie powtórzyło. Natomiast w kwestii rond… no cóż, wyszłoby na to, że Holendrom też brakuje “wiedzy, umiejętności, doświadczenia” i produkują same rowerowe katastrofy. W każdym razie “trudna sztuka projektowania infrastruktury rowerowej najlepiej wychodzi kiedy patrzymy się na miasta rowerowe”. I tego się trzymajmy!”

Sprawa jest bardzo przykra, jeśli nowe inwestycje rowerowe faktycznie są kolejnymi bublami w mieście, to powstanie pytanie, czy ktoś za to poniesie konsekwencję?

 

- REKLAMA - Zewnętrzne linki

29 KOMENTARZE

  1. Jak tak Pan mógł skrytykować naszego miłościwie nam panującego i jego przybocznego eksperta od dróg to nie dopuszczalne. Oni nigdy się nie mylą zawsze wszystko jest zrobione w 100% ze sztuką. Potrafią wybudować skrzyżowanie a za dwa lata powstaje tam rondo, chodnik ma być na lata po kilku do poprawy, kostka przed UM tak dobrze położana że zbyt silne wspomaganie w samochodach potrafi ją wyrwać ( słowa jednego z urzędników)Tak że to Pan się myli a nie nasi wspaniali urzędnicy.

  2. Następny ekspert i “pożal się Boże” fachowiec od narzekania. Już widać od razu jaki to fachowiec jak blokadę chce zapinać za koło. 🙂 Czepia się też gołębi które tak naprawdę “srają” wszędzie. Równie dobrze temu prezesowi mogą narobić na głowę jak będzie jechał na rowerze.
    Mnie jako zwykłemu użytkownikowi rowera, który jeździ często ale nie ubiera krótkich obcisłych gatek i żarówiastych podkoszulków dla lansu – po mieście na rowerze jeździ się dobrze. Ale jak ktoś się chce czepiać to wszędzie znajdzie dziurę w całym.
    Jak by nie było robionej infrastruktury rowerowej to by było ględzenie, że miasto nic nie robi. Jak się robi infrastrukturę to znowu coś jakiemuś samozwańczemu “fachowcowi” się nie podoba. Ludzie jak macie takie problemy w tym Jaworznie to przecież zawsze można się przeprowadzić np do Sosnowca albo Mysłowic. Tam wam się z pewnością będzie się żyło lepiej.

  3. Jeszcze co do Krakowa Panie “rowerowy ekspercie” po pierwsze od kiedy to przez Puszczę Dulowską można dojechać po szutrowych dróżkach do Krakowa przemieszczając się pomiędzy miastami? Żeby nie jeździć w normalnym ruchu drogowym? To jakieś wierutne bzdury. O ile się orientuję to w województwie małopolskim nie da się jechać tylko po ścieżkach rowerowych. Jak się wjechało do puszczy w Trzebini i wyjechało w Rudnie to się nie dojechało jeszcze do Krakowa. A w Krakowie panie “rowerowy ekspercie” jest większy ruch rowerowy niż w Jaworznie, ponieważ w Krakowie, żeby dostać się z jednego końca miasta na drugi trzeba kilku godzin. W Jaworznie wystarczy kilkanaście minut. Już nie wspominając o tym, że Kraków chyba jest większym miastem niż Jaworzno więc się rozumie samo przez się, że jest tam więcej rowerów.

    • Czy nie potrafisz zrozumieć, że jak wiele rzeczy w tym mieście jak pisze przedmówca jest delikatnie nieprzemyślanych tak jest ten super parking.
      Coś się robi a potem przerabia.
      Może jakiś komentarz do super wyświetlacza na Rynku ?
      Może komentarz do super zraszaczy jawora na rynku ?

  4. jawman słabo wypadłeś , zamilcz bo siejesz defetyzm , masz dróżki rowerowe po których nie jeżdżą rowerzyści , pytam dlaczego , dlaczego jeździcie po ulicach skoro obok przebiega od 50 do 100 metrów pseudo drogi rowerowej? tosza nie ma pojęcia ile złego zrobił i ile robi złego dla mieszkańców tymi swoimi wizjami , jeździłeś np. po śląskich drogach rowerowych (np: Racibórz i okolice) nie wspominając o innych województwach , przykłady czerpie się od najlepszych a nie wymyśla się swoje bez sensu i logiki

    • Tak jak napisałem ja nie mam problemu z jazdą na rowerze po mieście. Jeżdżę dość sporo i nie tylko po Jaworznie. Ale raczej tak jak napisałem nie dla lansu a żeby sobie pojeździć. Nie uważam, żeby w Jaworznie było wszystko spartolone. Rozumiem, że niektórzy muszą narzekać na wszystko tak dla zasady.
      Ten parking rowerowy koło galeny to właśnie chyba tak bardziej zrobiony jest pod lodowisko na zimę ale chyba normalne, że w Jaworznie nie będzie tam masy rowerów bo nikt tam tych rowerów nie będzie zostawiał bo i po co?

      • Kolarze nie dla lansu, a dla wygody jeżdżą w “krótkich obcisłych gatkach”. Jeśli zaś chodzi o “żarówiaste podkoszulki” to jest bezpieczeństwo na drodze – jest się lepiej widocznym.
        Parking był budowany z myślą o rowerach, a nie lodowisku więc biorąc pod uwagę, co krytykuje autor artykułu, ilość rowerów tam zaparkowanych i jak sam napisałeś jest zbędny – więc pomysłodawca i zatwierdzający ten i inne badziewie w Jaworznie powinien ponieść konsekwencje finansowe za swoją megalomanię.
        I jeszcze jedno – pochodzę z Jaworzna i nie mam zamiaru się wyprowadzać bo jakaś “obczyzna” robi dziadostwo w moim rodzinnym mieście.

        • Po co Ci tam parking na 300 rowerów??? To nie Kraków i tyle osób nie będzie tam parkowało rowerów.
          “Obczyzna” Ci robi dziadostwo w mieście??? Człowieku to chyba nie widziałeś dziadostwa poza granicami Jaworzna. Wystarczy wyjechać poza granice miasta i czujesz się jak w kraju trzeciego świata. Akurat ja też od urodzenia tutaj mieszkam i obserwuję co się dzieje w przeciągu lat i nie uważam, żeby w mieście było dziadostwo.

          • Ty jedyne jesteś nieomylny a osoby które z Tobą się nie zgadzają są be.
            Jeśli chodzi o dziadostwo to:
            1. Parking rowerowy na którym rzadko kiedy ktoś zaparkuje.
            2. Parking pod halą przed modernizacją było więcej miejsc niż teraz i po co był zrobiony jako … hmm jak to określić ani to podziemny ani na poziomie zero. Mnóstwo kasy w błoto.
            3. Mickiewicza z bardzo szerokim chodnikiem i ławkami, na których sporadycznie ktoś siądzie (mogło być tam sporo miejsc parkingowych). Usychające drzewka, które jeśli nie będzie przy nich zraszacza guzik dadzą worki bo powyżej betonowisko nieprzepuszczające wody do gruntu.
            4. Rynek z fontannami i co roku to jest rynek od nowa. Non stop coś dłubią i połowa z nich dalej nieczynna. Pompka na rynku też bez wody.
            5. O głupotach robionych z drogami w mieście nie chce mi się pisać bo jest tego mnóstwo.
            6. Pasy dla rowerzystów pod prąd na drogach jednokierunkowych.
            7. Pseudo przystanki w rynku na których nie ma możliwości skrycia się przed deszczem czy też śniegiem.

            Tyle błędów na szybko. A i jeszcze jedno jeżdżę samochodem, rowerem, na rolkach i jestem również pieszym – żeby nie było.

        • Supio “kolarzom” to za niedługo będzie trzeba czerwony dywan rozwijać przed rowerem. Zachowują się jak “święte krowy”. Mają w d..pie wszystkie przepisy i wszystko im się należy. Bo oni w tych opiętych gaciach i koszulkach jadą na rowerze.
          Aroganckie cwaniaki. Nie raz miałem ochotę dorwać takiego kolesia i mu spuścić łomot. Potem jest płacz jak ktoś takiemu cwaniakowi zrobi z d..py garaż. Wieczne pretensje na wszystko i na wszystkich.

    • Tak tak. Oczywiście. Nie uważam się za eksperta ale nie muszę się zgadzać z farmazonami jakie tutaj co niektórzy wypisują. Wieczne narzekanie na wszystko. Nie podoba się to przecież są lepsze miejsca. Można się wyprowadzić. Ciekawe jak taki Turszyn czy inny wyznawca PO zaprojektował by to wszystko. Jakoś za rządów PO-wców ścieżek rowerowych w mieście było jak na lekarstwo i nikt nie narzekał.

      • A ten znowu swoje …. Nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego z PO ale w przeciwieństwie do Ciebie nie będę chwalił wszystkiego jak leci tylko dlatego że dzieje się to za rządów PIS . I nie mam zamiaru niczego projektować bo się na tym nie znam !!! Mało jeżdżę na rowerze więc tak naprawdę nie potrafię i nie chcę zabierać głosu na temat ścieżek rowerowych . Odezwałem się tylko żeby powiedzieć że Ty za to wiesz praktycznie wszystko w każdym temacie . Gratuluję wiedzy

        • Ja nie uważam, że znam się na wszystkim ale na wielu rzeczach tak. Jak nie jeździsz na rowerze to po co się wtrącasz do dyskusji??? Pseudo fachowiec i ekspert rowerowy się wypowiada to wyraziłem swoje zdanie na temat tych jego “eksperckich” wywodów i tyle.

          • Albo jesteś taki nierozgarnięty albo udajesz . Nie wtrącam się do dyskusji o czymś na czym się nie znam tylko stwierdziłem fakt że Ty ” znasz” się na wszystkim . Tyle . Przeczytaj , pomyśl , wyciągnij wnioski jeśli potrafisz.

          • Jeśli ja się pochorowałem to u Ciebie do agonii już tylko krok… Przede wszystkich pisałem o rządzie PIS a nie a nie samorządzie , ale skoro przywołałaś nazwisko P. Silberta to może przypomnisz z czyim poparciem startował w ostatnich wyborach samorządowych ?? Zabłysnęłaś …..

          • Cytat z wikipedii na temat Pawa Silberta:”W 2014 i 2018 był wybierany (z poparciem PiS) na kolejne kadencje odpowiednio w drugiej i pierwszej turze głosowania”

  5. jawman jak robisz remont we własnym domu możesz to poprawiać co rok albo częściej, ale remonty w mieście robi się z podatków nas wszystkich i to powinno być zrobione dobrze co nie znaczy tanio i powinno być rozliczone co do grosza. Widzę że jesteś z tej opcji gdzie są sami fachowcy od roboty :).

  6. Lepiej za tą kasę by było zrobić strefę relaksu z palet albo zakupić kozy jak to robią inni fachowcy od roboty.
    A plac przed Galeną zostawić tak jak był i ścieżek rowerowych nie robić albo zlecić to tym fachowcom od kóz i palet. I spuścić trochę g..na do Przemszy.

  7. Jak zostać rowerowym ekspertem na jaw.pl: Zebrać kilku kumpli i założyć stowarzyszenie. Obwołać się Prezesem. Pojechać o odpowiedniej porze w miasto i napykać zdjęć. Potem sklecić artykuł wraz z jakimś dziennikarzem z misją “opluwania” tego co się w mieście dzieje. 🙂
    Taka porada dla przyszłych “ekspertów”

    • Artykuł krytykuje nie to co się w mieście buduje, a sposób i jakość tego co zostało zrobione. Byle jakość projektu kłóci się z opinią eksperta od drogownictwa i bezpieczenstwa jaką wykreował sobie zapalony rowerzysta T. Tosza
      Bardzo słusznie wskazuje na megalomanie zleceniodawców realizowaną za pieniądze podatnika. Pieniądze na ten cudaczny parking mogły być wydane znacznie lepiej np. na kilka mniejszych parkingów rowerowych, które rozrzucone na głównych przystankach np w dzielnicach miasta służyłby większej liczbie mieszkańców. Ale to nie wypadałoby tak ładnie w artykułach opiewających genusz naszych ekspertów budujących parking z prysznicami z których pewnie nikt nigdy nie skorzysta.

    • Czego? Jaworznickiej Gazety Wyborczej? A mamy coś takiego?
      Tomasz Tosza jest byłym dziennikarzem Katowickiej GW skoro potrafi załatwić sobie kilka artykułów opiewających jego “sukcesy”, to raczej nie stworzą artykułu przeciw jego “osiągnięciom”.

    • Powtórzę – Lepiej za tą kasę by było zrobić strefę relaksu z palet albo zakupić kozy jak to robią inni fachowcy od roboty.
      A plac przed Galeną zostawić tak jak był i ścieżek rowerowych nie robić albo zlecić to tym fachowcom od kóz i palet.
      I lepiej dróg, skrzyżowań i rond w mieście nie robić bo można się spotkać z krytyką. Lepiej nic nie robić jak to było za poprzednich władz miasta. Wtedy nikt nie będzie miał o nic pretensji. 🙂

      • Ciekawe że widzisz tylko dwie opcje albo nie robimy nic, albo robimy byle jak i byle co.
        Pomyśl o opcji trzeciej: robimy porządnie zaprojektowane i przemyślane projekty; służące mieszkańcom, a nie budowaniu PR wybrańców. Do tego dbamy o jakość materiałów i zleconych prac.. W ten sposób nie trzeba będzie wydawać pieniędzy na poprawki i naprawy, co w Jaworznie zdarza się o wiele za często a jest zwyczajnym marnotrawstwem publicznych pieniędzy.
        Nie wiem o co chodzi z paletami i kozami, nawiązujesz do pomysłu Jaworzna z owcami strzygącymi trawę ? Co w tym złego ??