Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Te słowa Jezusa, na pierwszy rzut oka, wydają się nie do przyjęcia. Bezlitosna religia, rozrywająca podstawowe więzi społeczne i rodzinne. Wystarczy jednak chwila refleksji, aby przyznać Jezusowi rację.

REKLAMA

To On, będąc prawdziwym Bogiem i prawdziwym Człowiekiem, ogarniając nas nieskończoną miłością, ma prawo postawić takie wymaganie – On na pierwszym miejscu. Jego pierwszoplanowa pozycja w naszych sercach i umysłach nic nie burzy, a wszystkiemu nadaje właściwy sens relacji do siebie samego, do najbliższych i do problemów , które na nas spadają.

W prozie życia jest często inaczej. Zasłaniając się miłością, wielu wyłącza sumienie. I tak kapłani odchodzą od kapłaństwa, narzeczeni żyją jak małżonkowie, a potem jako małżonkowie zrywają sakramentalną przysięgę, by tworzyć nowe związki. W imię miłości z wychowania uczyniono deprawację, a z płci, kogel-mogel. W imię miłości rodzice zamykają oczy i usta na widok grzechów dzieci, i w imię miłości życie kończą w domach opieki społecznej.

Nie zapomnę jak podczas procesu morderców ks. Jerzego Popiełuszki, jeden z nich wyznał, że uczynił to z miłości do Ojczyzny. Według niego ks. Jerzy, stawiając Boga na pierwszym miejscu, Ojczyzny nie kochał.
Jest więc miłość, która jest szkodliwa, miłość, która staje się najbardziej skutecznym narzędziem szatana.

Gdzie się to wszystko w nas dokonuje?

Znakomitą odpowiedź dał na to pytanie bp Jan Pietraszko, pisząc o miłości, która szkodzi i wskazując na fakt, że jest ona wynikiem pewnego procesu, który dokonuje się w sumieniu człowieka:
„W każdej z tej miłości pokusa będzie usiłowała zniewolić sumienie i może pewnego dnia człowiekowi podszepnąć: każ zamilknąć sumieniu. Nie oglądaj się na Boga – miłość jest ważniejsza. Nie oglądaj się na przykazania – miłość jest ważniejsza. Poświęć człowieka, jego dobro, jego szczęście, jego spokój, jego przyszłość – miłość jest ważniejsza, masz prawo do życia. Tu się właśnie rodzi miłość bez sumienia i skrupułów”.
Taka miłość zamyka drogę do ukrzyżowanej i zmartwychwstałej Miłości, do Eucharystii, która jest owocem drzewa życia – drzewa Chrystusowego Krzyża. Ludzie, którzy tak kochają doskonale wiedzą, że dla nich nie ma miejsca przy stole Pańskim, a wieczność widzą mroczną.

Warto to sobie przemyśleć pamiętając o tym, że kto w drobnych decyzjach, Chrystusa stawia na pierwszy miejscu, nie popełni błędu w tych, które są kluczowe.

Ks. Lucjan Bielas

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki