REKLAMA

Z uwagi na rozprzestrzenianie się pandemii wirusa COVID-19, Ministerstwo Edukacji wydało rozporządzenie, w efekcie którego od 12.marca br. zawieszone są zajęcia stacjonarne w szkołach. Nauka od tego czasu w Polsce odbywa się z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Konieczność zmiany trybu kształcenia, podyktowana troską o zdrowie uczniów i nauczycieli, wymusiła na szkołach wypracowanie efektywnych sposobów na realizację programu nauczania w sposób zdalny. Czy nauczyciele i uczniowie zdali ten niewątpliwie trudny egzamin? Przeanalizujmy jakie technologiczne wyzwania czekały nauczycieli, uczniów i rodziców w drugim półroczu.

Jeśli mowa o wyzwaniach technologicznych, myślimy zarówno o dostępie do technologii, jak i umiejętności korzystania z niej. Choć w dzisiejszym świecie nowinki techniczne zdają się otaczać nas z każdej strony, okazuje się, że w praktyce dostęp do sprzętu, pozwalającego korzystać z dobrodziejstw nauki online, nie jest oczywisty. W wielu domach brakuje sprzętu. W wielu gospodarstwach domowych jest jeden komputer czy laptop, z którego korzysta cała rodzina. Jak rozwiązać wówczas kwestię jednoczesnej nauki np.dwóch braci w różnych klasach? Nie zapominajmy, że rodzic nierzadko również pracował z domu i wtedy sam potrzebował sprzętu. A co z nauczycielami? Nie każdy z nich musi mieć przecież dostęp do sieci, są wśród nich i tacy, którzy z racji wieku nie są biegli w kwestiach korzystania z komputerów. Rozwiązaniem dla takich nauczycieli miało być solidarne wsparcie obeznanych z technologią kolegów po fachu i częste rady pedagogiczne, na których starano się rozwiewać wszelkie wątpliwości. Rozwiązaniem dla uczniów – zamiana laptopa na telefon komórkowy, tablet, czy każde inne narzędzie, które może łączyć się z Internetem. Ponadto, ważne jest też oprzyrządowanie, które zwiększa wydajność nauki. Pomagały w tym akcesoria: słuchawki lub głośniki, kamery, zasilacze, niekiedy drukarka i skaner. Jeśli w domu całkowicie brakowało sprzętu, pozostawała zawsze możliwość otrzymania pakietu papierowych materiałów do nauki, które szkoła wysyłała pocztą czy kurierem. Te wszystkie czynniki łącznie wpłynęły na ocenę przygotowania pod względem gotowości sprzętowej, która w rezultacie okazała się może nie dobra, ale na pewno dostateczna.

Kiedy kwestia sprzętu była już opanowana, przyszedł czas na znalezienie dobrych narzędzi do spotkań nauczycieli z uczniami i do kontaktu między szkołą a rodzicem, czy opiekunem dziecka. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać platformy oferujące takie udogodnienia jak e-dziennik, plany lekcji i dokładne harmonogramy zajęć, materiały dodatkowe dla uczniów, system rozliczania frekwencji ucznia, a także sekcje dedykowane tylko dyrektorom szkół oraz współpracy na linii szkoła – rodzic. Przed nieco łatwiejszym zadaniem stanęły np. szkoły policealne, a więc takie, które nauczają osoby dorosłe, bowiem ten etap nauczania z punktu widzenia organizacji e-learningu pomija kwestię raportowania rodzicom postępu edukacyjnego ucznia. Najpopularniejszymi platformami okazały się: Librus, Google Classroom, Cisco Webex, Microsoft Teams. Powstało też sporo miejsc w sieci, gdzie znaleźć można zbiory pomocne w nauce. Naprzeciw potrzebom starało się wyjść nawet samo Ministerstwo Edukacji Narodowej, dodając na stronie RP zakładkę Zdalne Lekcje, gdzie można znaleźć materiały przygotowane dla różnych klas szkoły podstawowej i średniej. Inne portale z zasobami dla uczniów i nauczycieli to np. Scholaris, Biblioteka Cyfrowa POLONA, Biblioteka Cyfrowa Ośrodka Rozwoju Edukacji, Muzykoteka Szkolna, Ninateka. Choć na początku zdalnego nauczania było sporo błędów i problemów, a niektóre serwery potrzebowały lepszego przygotowania na obciążenie użytkownikami, to różnorodność materiałów i platform sprawia, że narzędziom edukacyjnym możemy postawić ocenę dobrą!

Ostatnią kwestią, którą trzeba wziąć pod lupę jest bezpieczeństwo danych. Mimo szeregu platform, gdzie można zlecać uczniom zadania domowe czy spisać scenariusz lekcji, część z takich dokumentów zapisywana była zwyczajowo na pulpicie w prywatnym laptopie… i czasami niestety dochodziło do równie szybkiej utraty przygotowanych lekcji  w wyniku awarii czy innej, niespodziewanej odmowy działania komputera. Jako że szkolnego informatyka w domu brak, pozostawała prewencja, czyli zapisywanie danych na dodatkowych nośnikach (dysk, płyta CD, zapis w chmurze) lub działanie po szkodzie, czyli profesjonalne odzyskiwanie danych, będące ostatnią deską ratunku dla nauczyciela, chcącego uratować uczniów przed niezawinionym opuszczeniem się w nauce przedmiotu. W sytuacji wymuszonej pracy zdalnej i zdalnego nauczania, wszyscy musimy brać pod uwagę to, że dokumentów elektronicznych nie zamkniemy w szafce na klucz. Elektronika zawodzi, a utracone pomoce naukowe przepadną, jeśli o nie odpowiednio nie zadbamy.

Czy nauka na odległość była prosta do przeprowadzenia? Zdecydowanie nie. Czy przeszliśmy ten sprawdzian pozytywnie? Biorąc pod uwagę to, że decyzja o nauce zdalnej została podjęta z dnia na dzień, a nauczyciele nie mieli żadnego przygotowania i było to pierwsze nauczanie w takim trybie na skalę ogólnopolską, można uznać, że zarówno nauczyciele, jak i uczniowie oraz ich rodzice wykazali się nie lada zrozumieniem, cierpliwością i empatią. Koniec roku szkolnego za nami, promocje do kolejnych klas przyznane, a to oznacza, że młodzież i dorośli odnaleźli się w tej innej niż zwykle edukacyjnej rzeczywistości. Za to należą się wszystkim upragnione wakacje!

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki