Szczakowianka po kilku dość przeciętnych latach, przynoszących kibicom więcej rozczarowań niż radości, wydaje się znów wracać na właściwe tory. Biało-Czerwoni mają za sobą rewelacyjną rundę, zupełnie zdominowali ligowe rozgrywki i pewnie zmierzają ku IV lidze. Do tego podopieczni trenera Pawła Cygnara grają ładną dla oka ofensywną piłkę, która przyciąga na trybuny coraz więcej kibiców.

REKLAMA

Po kilku gorszych latach nad Szczakowianką ewidentnie znów zaświeciło słońce, a drużyna zaczęła spełniać pokładane w niej nadzieje. Rok 2019 długo będzie wspominany przez kibiców, przyniósł bowiem sporo pozytywnych zmian, a Biało-Czerwoni złapali wiatr w żagle i wypływają na spokojne wody.

Pogrom za pogromem

Już wiosną pojawiły się pierwsze zwiastuny tego, że w kolejnych rozgrywkach podopieczni trenera Cygnara mogą odgrywać kluczową rolę w lidze. Biało-Czerwoni seryjnie wygrywali, ale jeszcze przydarzały im się słabsze momenty. Do pełni szczęścia zabrakło tylko trzech punktów, a przegrany dosłownie o włos awans rozbudził spore apetyty w klubie i wśród kibiców. Latem w klubie doszło do przesilenia. Dotychczasowy Zarząd po latach swoich rządów podał się do dymisji i dość długo nie było wiadomo, kto obejmie klubowe stery. Ostatecznie udało się powołać nowy Zarząd w składzie – Janusz Kręcichwost, Daniel Jamróz, Wojciech Baran i Jan Kurzeja. Nowa młoda ekipa dynamicznie zabrała się do pracy, poszukiwania sponsorów i budowania – wspólnie z trenerem Cygnarem – zespołu, który mógłby walczyć o coś więcej w lidze. Działacze pozyskali dla klubu kilku nowych partnerów i dopięli budżet, dzięki czemu szkoleniowiec mógł w miarę komfortowo pracować z drużyną, która została wzmocniona kilkoma doświadczonymi zawodnikami.

To, co jesienią Szczakowianka wyprawiała na boiskach katowicko-sosnowieckiej ligi okręgowej, przekroczyło wszelkie oczekiwania. Jaworzniccy Drwale byli co prawda wymieniani w ścisłym gronie faworytów do awansu, ale wydawało się, że w lidze napakowanej gwiazdami z wyższych lig, o kolejne wygrane nie będzie łatwo. Tymczasem jaworznianie niczym walec parli do przodu, gromiąc kolejne ekipy. Drwale ligowe zmagania rozpoczęli od skromnej wygranej 1:0 na bardzo trudnym terenie w Rogoźniku. Potem już wyraźnie dominowali i nie pozostawiali złudzeń rywalom. W kolejnych siedmiu meczach zanotowali komplet zwycięstw, strzelając łącznie aż 32 bramki i tracąc zaledwie dwie. W tym czasie udało się im pokonać na wyjeździe 3:0 jednego ze swoich głównych rywali w walce o awans – Górnik Wojkowice. Passę trzynastu zwycięstw z rzędu przerwała dopiero dość pechowa domowa porażka 2:3 z Podlesianką w ostatnich sekundach meczu. Strata punktów tylko podrażniła jaworznian, którzy odbili to sobie w następnych czterech meczach, gromiąc kolejnych rywali i aplikując m.in. osiem bramek Pogoni Imielin. Terminarz tak się ułożył, że w końcówce Szczakowiankę czekało kilka trudnych meczów z silnymi rywalami. Ważnym momentem było wyjazdowe starcie z Tęczą Błędów, która chciała także walczyć o awans. Podopieczni trenera Cygnara do przerwy przegrywali już 0:2, ale w drugiej połowie pokazali sporą ambicję oraz wolę walki i zdołali doprowadzić do wyrównania. W przedostatniej kolejce z kolei jaworznianie na wyjeździe ograli po wyjątkowo zaciętym meczu 3:2 Niwy Brudzowice, a samo spotkanie okazało się jednym z najciekawszych widowisk w całej rundzie. Drwale rundę zakończyli w najlepszy możliwy sposób – gromiąc aż 9:0 ekipę Uranii Ruda Śląska i notując tym samym najwyższą wygraną od ponad dekady. Szczakowianka rundę zakończyła na fotelu lidera ligi okręgowej z dużą przewagą nad resztą stawki. Jaworznianie mają o dziesięć punktów więcej od wicelidera z Wojkowic, a to w kontekście walki na wiosnę o IV ligę, powinno im dać sporo spokoju.

Ligowe wyczyny okazały się nie być jedynym tegorocznym sukcesem. Szczakowianka bowiem zawojowała także rozgrywki pucharowe. Biało-Czerwoni skupiali się na lidze, a Puchar Polski miał być tylko niejako dodatkiem i okazją do ogrywania młodzieży. Tymczasem jednak Drwale grali w nim na tyle dobrze, że zaczęli eliminować kolejnych rywali. W półfinale jaworznianie ograli nawet solidnego IV-ligowca – Przemszę Siewierz i teraz w nagrodę na wiosnę, po siedmiu latach przerwy, znów zagrają w finale na Stadionie Ludowym. Chociaż nie jest to priorytetem, to sięgnięcie po trofeum mogłoby okazać się przyjemnym preludium do wiosennych zmagań.

Dominacja na każdym polu

Rok 2019 był jednym z najbardziej intensywnych w klubowej historii. Biało-Czerwoni rozegrali w sumie 35 meczów o stawkę, a do tego jeszcze doszło 13 sparingów. W meczach o stawkę imponowali formą, wygrywając przez cały rok 29 spotkań, raz remisując i 5 razy przegrywając. Większość porażek odniesiona była jednak na wiosnę, a jesienią Drwale byli już bezkonkurencyjni i tylko dwa nie sięgnęli po komplet punktów – tracąc w doliczonym czasie gry dwie bramki z Podlesianką i remisując z Tęczą. Poza tym nikt już nie potrafił zatrzymać ekipy trenera Cygnara. Szczakowianka jesienią mogła pochwalić się zdecydowanie najlepszą ofensywą w całej lidze. Biało-Czerwoni strzelili już 76 bramek, co przekłada się na imponującą średnią niemal czterech i pół trafienia na mecz. Dla porównania w całym poprzednim – też przecież udanym – sezonie, zespół zdobył 84 bramki, czyli tylko o osiem więcej. To pokazuje jak Szczakowianka pod wodzą młodego szkoleniowca stała się prawdziwą maszynką do strzelania bramek. Ofensywna gra, jaką preferują jaworznianie, zaczęła przyciągać na trybuny kibiców, a frekwencja na Stadionie Miejskim zdecydowanie była najwyższa w całych rozgrywkach. Za dużą część bramek dla zespołu odpowiada duet Cygnar – Smarzyński. Grający trener okazał się jesienią najlepszym strzelcem całej ligi, ma na swoim koncie 23 trafienia i jest głównym kandydatem do korony króla strzelców. Drugie miejsce na tej liście zajmuje Marcin Smarzyński z 17 trafieniami. Obaj zawodnicy w sumie zdobyli więcej goli niż większość zespołów grających w lidze, co potwierdza ich dominację. Także pod względem defensywy jaworznianie okazali się najlepsi. W sumie Szczakowianka straciła zaledwie 14 bramek, czyli najmniej z całej ligi. Szczególnie dobra pod tym względem była pierwsza połowa rundy, kiedy to w ośmiu meczach Drwale tylko dwa razy dali się zaskoczyć rywalom. W kolejnej fazie sezonu zdarzało się nieco więcej błędów, ale były one wkalkulowane przez zespół. Trener Paweł Cygnar podkreślał zresztą, że przy systemie gry, jaki preferuje – przy bardzo ofensywnym nastawieniu całego bloku defensywnego, mogą się w nim zdarzać pewne luki, generalnie jednak całość prezentowała się świetnie. W bramce zdecydowanym liderem i najlepszym golkiperem ligi był Konrad Kołodziej, ale gdy na kilka tygodni wypadł z gry z powodu kontuzji, bardzo udanie zastępował go zaledwie 16-letni Jakub Szczechla. Środek defensywy obsadziły dwie jaworznickie wieże – Dawid Wadas i Łukasz Dębski. Obaj gracze byli niezwykle trudni do przejścia dla rywali, a dodatkowo okazywali się bardzo przydatni w ofensywie i głównie po stałych fragmentach gry zaliczyli kilka cennych trafień. Na lewej obronie pewniakiem był Mateusz Śliwa, który chętnie włączał się do kolejnych ataków i zaliczał asysty. Na prawej stronie defensywy trwała rotacja, ale niezależnie od tego, czy na murawę wybiegał Robert Nowak, uniwersalny Łukasz Cichoń czy kolejny z jaworznickich 16-latków – Maciej Kurzawa – to zawsze można było liczyć na sporą jakość. Na prawej flance miejsce wywalczył sobie Arkadiusz Trzciński, który wykonywał zaskakująco dużo czarnej roboty i okazał się niezłym wzmocnieniem. Na środku pomocy bardzo dobrze radzili sobie doświadczony Grzegorz Fonfara i Igor Szopa, a co jakiś czas zastępował ich jeszcze Michał Biskup. No i wreszcie na lewym skrzydle swoim kunsztem popisywał się najlepszy w całym zespole Bartłomiej Chwalibogowski, Były ekstraklasowicz błyszczał na murawie i pokazywał, że mimo upływu lat wciąż jest w wyśmienitej formie, a inicjowane przez niego akcje ofensywne wzbudzały zachwyt na trybunach. Szczakowianka jesienią była drużyną kompletną, a nawet rezerwowi, którzy wchodzili w trakcie meczu, potrafili dodać coś od siebie i zaliczali asysty i trafienia, co dobrze świadczy o sile zespołu. Sama ławka rezerwowych mogłaby być nieco większa, ale szczęśliwie jesienią udało się uniknąć dużej liczby kontuzji i kartek, stan kadry okazał się więc wystarczający.

Liga czterech prędkości

Klasa okręgowa Katowice-Sosnowiec zgodnie z oczekiwaniami okazała się wyjątkowo ciekawa. Trudno jednak, żeby było inaczej, skoro po jej boiskach biegali jesienią zawodnicy znani z występów w Ekstraklasie i I lidze, byli reprezentanci Polski, a do tego cała rzesza utalentowanych młodych graczy. Po rundzie jesiennej liga podzieliła się w zasadzie na cztery grupy. Na czele z dużą przewagą znalazła się Szczakowianka, która w drugiej kolejce objęła fotel lidera i nie oddała go już do samego końca, uciekając coraz bardziej reszcie stawki. Następne pięć zespołów utworzyło grupę pościgową, która jeszcze wierzy w możliwość odrobienia strat do Drwali i bije się co najmniej o miejsca na ligowym podium. W tym gronie zgodnie z przewidywaniami znalazły się ekipy z Wojkowic, Błędowa, Podlesia i Rogoźnika oraz największa chyba rewelacja jesieni – beniaminek z Brudzowic. Różnice punktowe w tym gronie są minimalne i konia z rzędem temu, kto przewidzi końcową kolejność tych zespołów. Siódma w tabeli Sparta traci już do tej grupy osiem punktów i można powiedzieć, że otwiera listę ekip walczących o utrzymanie w lidze. Spartanie mają tylko pięć oczek przewagi nad 14. spadkowym miejscem, zajmowanym obecnie przez Górnika MK Katowice i nikt z tego grona nie może czuć się bezpiecznie. Na samym dnie znalazły się zespoły Górnika Piaski i Orła Mokre, które zdecydowanie odstawały poziomem od reszty ligi, a od degradacji mógłby je uratować już tylko prawdziwy cud. W tym sezonie z ligi spadnie co najmniej piec zespołów, a Górnicy do w miarę bezpiecznej strefy tracą już 18 punktów. Gdyby któraś z tych ekip wiosną jednak zdziałała coś pozytywnego, to byłoby to sporą niespodzianką. Wiosna zapowiada się bardzo ciekawie i mecze powinny stać na jeszcze wyższym poziomie niż dotychczas. Szczakowianka znalazła się na najprawdziwszej autostradzie do IV ligi. W klubie nikt jednak nie popada w huraoptymizm, a trener Paweł Cygnar na każdym kroku powtarza, że to dopiero połowa sukcesu, a na świętowanie czas przyjdzie ewentualnie dopiero w czerwcu po ostatniej ligowej kolejce. Na drodze jaworznian mogą jedynie stanąć finanse – klubowy budżet nie jest bowiem z gumy. Działacze jesienią dokonywali prawdziwych cudów i zyskali sporo wsparcia od nowych sponsorów, ale by realnie myśleć o kolejnych sukcesach, konieczne jest mocne wsparcie ze strony miasta. Trudno realnie wyobrazić sobie scenariusz, w którym Szczakowianka nie wywalczyłaby wiosną upragnionego awansu do IV ligi. I tej promocji zdecydowanie wypada jej życzyć. To, że w Jaworznie nie ma bowiem zespołu co najmniej na poziomie IV ligi, jest sytuacją wyjątkowo przykrą i źle świadczy o sportowym poziomie miasta. To piłka nożna wciąż pozostaje najpopularniejszą i najchętniej oglądaną dyscypliną w kraju i także w Jaworznie ma potencjał, by przyciągać na trybuny kibiców. Piłkarze Szczakowianki tymczasem zimą mogą odpoczywać z poczuciem spełnienia i wykonania zadania. Najlepsza od dekady runda zapisała się już bowiem w klubowej historii.

Komplet jesiennych wyników Szczakowianki:

Cyklon Rogoźnik – Szczakowianka Jaworzno 0:1 (Chwalibogowski 12)
Szczakowianka Jaworzno – Górnik MK Katowice 6:0 (Smarzyński 12, Wadas 30, Chwalibogowski 35, Cygnar 37, 71, Fonfara 80)
MKS Siemianowiczanka – Szczakowianka Jaworzno 1:4 (Smarzyński 10, 87, Cygnar 73, Wadas 82)
Szczakowianka Jaworzno – Sparta Katowice 4:0 (Musiolik 29-sam., Fonfara 60-k., Wadas 63, Cygnar 70)
Naprzód Lipiny – Szczakowianka Jaworzno 0:4 (Fonfara 38-k., Cygnar 47, Szopa 55, Cichoń 67)
Zagłębie II Sosnowiec – Szczakowianka Jaworzno 1:4 (Nowak 17, Smarzyński 31, 70-k., Cygnar 88)
Szczakowianka Jaworzno – Górnik Piaski 7:0 (Nowak 6, Smarzyński 20, 48-k., 67, Szopa 62, Śliwa 78, 90)
Górnik Wojkowice – Szczakowianka Jaworzno 0:3 (Smarzyński 9, 70, Cygnar 18)
Szczakowianka Jaworzno – Podlesianka Katowice 2:3 (Dębski 36, Smarzyński 70)
Źródło Kromołów – Szczakowianka Jaworzno 1:6 (Cygnar 15, 33, 85, Smarzyński 18, Szopa 31, Śliwa 44)
Szczakowianka Jaworzno – Pogoń Imielin 8:2 (Fonfara 5-k., 25, Cygnar 11, 27, 40, Trzciński 33, Smarzyński 50-k., Cichoń 87)
Wawel Wirek – Szczakowianka Jaworzno 1:4 (Cygnar 1, 53, Dębski 61, Cichoń 90+1)
Szczakowianka Jaworzno – Orzeł Mokre 6:1 (Fonfara 10, Cichoń 25, Cygnar 46, 85, Smarzyński 51, Szopa 90)
Tęcza Błędów – Szczakowianka Jaworzno 2:2 (Smarzyński 63, Wadas 87)
Szczakowianka Jaworzno – AKS Górnik Niwka 3:0 (Dębski 7, Czajkowski 39-sam., Wadas 60)
Niwy Brudzowice – Szczakowianka Jaworzno 2:3 (Kędzierski 11, Majchrzak 57 – Smarzyński 18, 22, Cygnar 49)
Szczakowianka Jaworzno – Urania Ruda Śląska 9:0 (Szopa 1, Chwalibogowski 20, Wadas 47, Cichoń 56-k., Cygnar 61, 65, 68, 89, 90)

Puchar Polski:Szczakowianka Jaworzno – Tęcza Błędów 2:0 (Śliwa 64, Cygnar 89)

Szczakowianka Jaworzno – Zagłębie II Sosnowiec 4:1 (Śliwa 26, Smarzyński 49-k., 60, Cichoń 66)
Szczakowianka Jaworzno – Przemsza Siewierz 3:2 (Śliwa 40, Smarzyński 50, Fonfara 63-k.)

DK

 A pod spodem kilka zdjęć z rundy jesiennej:

 

- REKLAMA - Zewnętrzne linki