Szczakowianka nie zwalnia tempa

Świetna passa piłkarzy Szczakowianki trwa w najlepsze. W niedzielę Biało-Czerwoni zaliczyli już szóste w tym sezonie zwycięstwo, ogrywając 4:1 rezerwy Zagłębia Sosnowiec.

REKLAMA

Podopieczni trenera Pawła Cygnara w nowym sezonie idą w lidze okręgowej jak burza. Drwale wygrywają mecz za meczem i śrubują wyborną serię kolejnych zwycięstw. Licząc z końcówką poprzednich rozgrywek, jaworznianie mają już na swoim koncie aż 11 kolejnych wygranych. Ostatni raz taką serię notowali w sezonie 2010/11, kiedy to udało się im wygrać 12 spotkań.

Młodzież bez szans

Młoda ekipa Zagłębia Sosnowiec przyjechała w niedzielę do Jaworzna z nadziejami na sprawienie niespodzianki. Ambitni rezerwiści szybko zostali jednak zepchnięci do defensywy i musieli radzić sobie z naporem gospodarzy. W pierwszym kwadransie Szczakowianka wypracowała sobie kilka okazji do zdobycia gola, ale nie mogła wstrzelić się w bramkę. W dobrej sytuacji Paweł Cygnar spudłował, a parę chwil później po atomowym uderzeniu Chwalibogowskiego świetną paradą popisał się Mateusz Czyż. Prędzej czy później sosnowiecka defensywa musiała ulec i tak właśnie stało się w 17. minucie. Po rzucie rożnym obrońcy Zagłębia dość nieporadnie próbowali wybijać piłkę, ta trafiła do Roberta Nowaka, który głową wpakował ją do siatki. Gospodarze cały czas szukali kolejnych trafień. Po pięknej koronkowej akcji zapoczątkowanej przez Nowaka piłka krążyła między Marcinem Smarzyńskim i Pawłem Cygnarem jak po sznurku, ale w ostatniej chwili uderzenie tego pierwszego zablokował bramkarz. Goście mogli wyrównać, ale po dobrej akcji piłka zatrzymała się na poprzeczce. Tymczasem kilkanaście sekund później Szczakowianka prowadziła już 2:0. Igor Szopa zagrał idealną piłkę do wybiegającego zza pleców obrońców Marcina Smarzyńskiego, po którego strzale w długi róg, piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do bramki za plecami bezradnego bramkarza. Napór Drwali momentami wywoływał sporą nerwowość w defensywie gości. Po podaniu od jednego ze swoich defensorów, Michał Czyż z bliska nastrzelił Pawła Cygnara i gdyby nie słupek, to piłka wpadłaby do siatki. Swoją szansę po podaniu od Łukasza Cichonia miał jeszcze Smarzyński, ale posłał piłkę nad poprzeczką.

Po przerwie Szczakowianka dalej atakowała i ewidentnie chciała szybko rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść, ale brakowało jej skuteczności. Chwila rozkojarzenia w defensywie tymczasem kosztowała jaworznian utratę drugiej w sezonie bramki. Po rzucie rożnym Emil Kłosek umieścił piłkę w jaworznickiej bramce. Kontaktowe trafienie na moment ożywiło nadzieje gości na korzystny rezultat, nie trwało to jednak zbyt długo. Kilkanaście sekund później Drwale znów prowadzili dwoma bramkami. Po jednym ze swoich licznych rajdów Bartłomiej Chwalibogowski został powalony w polu karnym, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Karnego na gola pewnym strzałem zamienił Marcin Smarzyński. Od tej chwili gospodarze w pełni już kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń i jeszcze kilka razy postraszyli sosnowiecką defensywę. Tuż przed końcem spotkania swojego trafienia doczekał się grający trener Drwali. Po wrzucie z autu piłka spokojnie kozłowała między obrońcami, dopadł do niej Paweł Cygnar i mimo asysty dwóch defensorów zdołał obrócić się i wpakować futbolówkę do siatki. Goście ambitnie chcieli jeszcze zaskoczyć Kołodzieja, ale po groźnym strzale piłka znów zatrzymała się na poprzeczce. Ostatecznie Szczakowianka wygrała pewnie 4:1 i znów uciekła reszcie ligowej stawki.

Czekając na outsidera

Szczakowianka w ostatnich tygodniach imponuje swoją grą i pokazuje, że nie bezpodstawnie była uważana za głównego faworyta rozgrywek. Biało-Czerwoni jako jedyni mają na swoim koncie komplet zwycięstw i na dodatek imponujący bilans bramkowy – 23 strzelone bramki i zaledwie 2 stracone. W weekend kolejny z rywali w walce o awans stracił punkty. Górnik Wojkowice zremisował ze Spartą 1:1 i traci już cztery oczka do lidera z Jaworzna. Z potknięcia wojkowiczan skorzystała Tęcza Błędów, która wskoczyła na fotel wicelidera, z trzema punktami straty do Szczakowianki. Podopiecznych trenera Pawła Cygnara czeka kolejny gorący okres, rozpoczynają się bowiem także rozgrywki pucharowe. W środę 18 września Drwale w Szczakowej zmierzą się w Pucharze Polski właśnie z Tęczą, a to zapowiada ogromne emocje i przedsmak ligowego pojedynku. Zanim jednak dojdzie do tego meczu, w sobotę 14 września Szczakowianka przy Krakowskiej podejmować będzie absolutnego ligowego outsidera – Górnika Piaski. Ekipa z Czeladzi po spadku z IV ligi prezentuje się bardzo słabo i ewidentnie zmierza w stronę A klasy. Górnik nie zdobył jeszcze ani jednego punktu w tym sezonie i jest czerwoną latarnią ligi. Co prawda górnicy prawie w każdym meczu strzelają bramkę, więc ich ofensywa nie jest jeszcze najgorsza, ale już w obronie wygląda to fatalnie. Ostatni raz obie ekipy mierzyły się ze sobą w sezonie 2017/18. Jaworznianie wówczas pewnie 2:0 wygrali na wyjeździe, natomiast w Jaworznie po zaciętym meczu padł remis 2:2. Szczakowianka oczywiście jest zdecydowanym faworytem tego starcia i każdy inny wynik niż wysoka wygrana, byłyby prawdziwą sensacją. Paradoksalnie jednak takie mecze gra się najtrudniej i przynajmniej do momentu zdobycia pierwszej bramki może być trudno zaskoczyć zmasowaną defensywę gości. Początek tego ciekawie zapowiadającego się spotkania na Stadionie Miejskim w sobotę o godzinie 16:00.

Szczakowianka Jaworzno – Zagłębie II Sosnowiec 4:1 (2:0)
(Nowak 17, Smarzyński 31, 70-k., Cygnar 88 – Kłosek 69)

Szczakowianka: Kołodziej – Nowak (63. Biskup), Wadas, Dębski, Śliwa – Cichoń (57. Kurzawa), Fonfara (16. Trzciński), Szopa, Chwalibogowski – Cygnar (90+1. Klepka) – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar

Zagłębie II: Czyż – Prokop, Kłosek, Knap, Popczyk, Łoziński, Kaczmarek (79. Gurawski), Pisarek (46. Sych), Barć (61. Paczos), Wiszniowski, Hałatek. Trener: Łukasz Gajda.

Sędziował: Zbigniew Szymanek (Chorzów)

Żółte kartki: Prokop, Barć

Widzów: 240

DK

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki