Dzieje szkoły ariańskiej na Długoszynie to jeden z najbardziej tajemniczych i intrygujących wątków w dziejach tej starej, małopolskiej wsi.

REKLAMA

W powszechnym mniemaniu rodowitych mieszkańców osady dom przy ulicy Jarosława Dąbrowskiego 9, tuż za słupową kapliczką św. Krzyża z 1750 roku mieścił w sobie przed wiekami starą szkołę ariańską.

Z pozoru przekaz ten wydaje się dość enigmatyczny, jednak jeśli przyjrzeć się sprawie bliżej, to kwestia ta staje się zdecydowanie bardziej prawdopodobna, żeby nie powiedzieć
oczywista. Wobec powyższego, zasadne wydaje się postawienie pytania; kim byli owi arianie, jak znaleźli się w tym miejscu oraz jakie były ich dalsze losy?

Arianizm jako doktryna teologiczna stworzona została w IV wieku naszej ery. Sformułowana została przez niejakiego Ariusza, Libijczyka z pochodzenia, prezbitera kościoła w ówczesnej Aleksandrii. Jego podstawową tezą było zakwestionowanie dogmatu o Trójcy Świętej. Ariusz uważał bowiem, że Jezus Chrystus nie jest współistotny Bogu Ojcu, ponieważ obalałoby to zasadę chrześcijańskiego monoteizmu. Twierdził także, że Syn Boga nie jest odwieczny lecz zaistniał w czasie w chwili poczęcia i narodzenia. Stało to w jawnej
sprzeczności z teologią ówczesnego kościoła powszechnego. Zwolenników Ariusza zwano antytrynitarzami, czyli przeciwnikami tezy o współistotności Boga i Chrystusa. Jego poglądy zostały uznane ostatecznie za herezję, a jego dzieła publicznie spalone, w okolicznościach soboru nicejskiego w 325 roku. Doktryna ta jednak zyskała ponownie na popularności w XVI wieku, w okresie szerzącej się w Europie reformacji. Na terenie ówczesnego Królestwa
Polskiego powstał w latach 1662-1667 nurt religijny określający siebie mianem braci polskich. Powstał on jako odłam popularnego w Małopolsce kalwinizmu. 

Braci polskich ze względu na kwestionowanie dogmatu o Trójcy Św. zwano
także antytrynitarzami lub pogardliwie arianami, w nawiązaniu do wspomnianego już Ariusza. Przez pierwsze dziesięciolecia bracia polscy objęci byli tolerancją religijną w ramach konfederacji warszawskiej z 1573 roku, gwarantującej pokój religijny na terenie Rzeczpospolitej. Poglądy braci polskich zyskiwały wówczas na popularności. Ich zwolennikiem był między innymi Andrzej Frycz Modrzewski, jeden z ojców polskiej literatury. Sytuacja zmieniła się jednak w czasie potopu szwedzkiego, w trakcie którego niektórzy z arian kolaborowali ze Szwedami czy Siedmiogrodem. Niektórzy z nich złożyli swoje podpisy pod pierwszym w dziejach traktatem rozbiorowym w Radnot w 1656
roku, zakładającym podział terenów ówczesnej Rzeczpospolitej. Nie było to jednak zjawisko masowe, rzuciło się wszakże dużym cieniem na całą grupę religijną. Pamiętać trzeba także o tym, że arianie byli skrajnymi pacyfistami, czyli przeciwnikami jakiejkolwiek przemocy. Szlachta ariańska przy boku nosiła szablę z drewna, która miała jedynie symbolizować szlachecką godność, a nie służyć do zabijania czy ranienia. Odmawiali walki, przez co traktowano ich jako zdrajców, sprzyjających najeźdźcom, w myśl zasady, że kto nie jest z nami, jest przeciw nam. Odmawiali także przyjmowania godności państwowych i
stanowisk publicznych, uznając je za formę wywyższenia. Doprowadziło to do wyobcowania tejże grupy, która z czasem padła ofiarą ksenofobii. W drugiej połowie XVII wieku braci polskich wygnano z ówczesnej Polski, pod groźbą konfiskaty majątku i utraty mienia.

Jednak szkolnictwo ariańskie, jako takie, uchodziło w swoim czasie za elitarne. Co ciekawe uczyły w jego ramach także kobiety, co w tamtych czasach było wręcz szokujące. We wspólnocie braci polskich utrzymywało się zresztą niespotykane jak na tamte czasy równouprawnienie płci. Nie współgrało to z ówczesnym klasycznego modelem rodziny i społeczeństwa europejskiego.

Arianie niewątpliwie pojawili się także w rejonie Długoszyna. Nie brakowało ich w okolicach Ogrodzieńca i Będzina. Niewątpliwie migrowali po ówczesnej okolicy, w mniejszym lub większym stopniu asymilując się z tutejszą ludnością. W 1560 roku arianie z Ogrodzieńca pod wodzą tamtejszego kasztelana Jana Firleja, wspierani przez arian będzińskich opanowali znajdujący się obok zamku kościół św. Trójcy, zamieniając go w zbór, zabijając przy tym miejscowego plebana. Odcisnęli przy tym znaczące piętno na dziejach miasta.
Było ich w okolicy Będzina niewątpliwie sporo, a wziąwszy pod uwagę fakt, że ówczesna będzińska królewszczyzna obejmowała, obok miasta, jedynie wieś Szczakowa, Dąbrowa (dziś Górnicza), poza tym fragmenty Długoszyna i Ciężkowic, a więc należała do najmniejszych w kraju, to obecność braci polskich, w mniejszym lub większym stopniu rotacyjną należy uznać za dość oczywistą. Do dziś nie udało się odnaleźć żadnych źródeł na temat długoszyńskich arian, co jest zresztą dość zrozumiałe. Grupa ta, uznana za
heretyków, została z Polski ostatecznie wypędzona, a wszelkie ślady po nich starano się zacierać. Pamiętajmy jednak, że budynek szkoły znajdował się w królewskiej (a więc będzińskiej) części wsi, jest więc, jak już powiedziano, bardzo prawdopodobnym fakt, że arianie mieszkali również w Długoszynie, organizując jednocześnie własne szkolnictwo. Jak duża była to grupa, kiedy przybyła, jak długo tu przebywała i co się z nią stało, tego dokładnie nie wiemy.

Być może przebywali tutaj niedługo, zmierzając z Będzina drogą królewska na
południe, w trakcie ich ostatecznego exodusu. Skoro jednak budynek ten
określany jest powszechnie mianem domu ariańskiego, szkoły ariańskiej czy
nawet pierwszej szkoły ariańskiej, to niemożliwym jest by taka nazwa wzięła się
znikąd. Wobec powyższego można założyć, ze budynek ten, lub jego część
pochodzi przynajmniej z XVII wieku, co czyniłoby go najstarszym laickim
obiektem Długoszyna. Wiadomo, że na przełomie XVIII i XIX wieku mieściła
się tam siedziba zarządu Górnictwa Rud Cynku i Ołowiu, a następnie karczma.
Dzisiejsza elewacja obiektu znacząco różni się od tej pierwotnej, jednak
kubatura budynku nie uległa zmianie. Jest to więc niewątpliwie zabytkowa
budowla, swoim układem architektonicznym wpisująca się zresztą w
budownictwo ariańskie na terenie Rzeczpospolitej. Na szczęście dzięki ocalałym
fotografiom wiemy dziś jak budynek ten wyglądał dawniej. Wykazywał on
znaczne podobieństwo do tego typu obiektów, czego doskonałym przykładem
jest choćby zbór ariański we wsi Cieszkowy na Kielecczyźnie. Co ciekawe tego
typu zbory i domy rozsiane były zazwyczaj po niewielkich prowincjonalnych
wioskach. Nie można więc wykluczyć, że obiekt długoszyński również pełnił
funkcję zboru, będąc jednocześnie najstarszym budynkiem sakralnym we wsi
Długoszyn oraz jak już wspomniano najstarszym budynkiem istniejącym
nieprzerwanie do dnia dzisiejszego.

Jarosław Sawiak

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki