Wiosenne przełamanie Szczakowianki

W sobotę Szczakowianka po raz pierwszy w rundzie wiosennej sięgnęła po komplet punktów przed własną publicznością. Biało-Czerwoni po dwóch bramkach Dawida Frąckowiaka ograli 2:1 ekipę AKS-u Górnik Niwka Sosnowiec.

REKLAMA

Po trudniejszym okresie Szczakowianka znów wraca do wygrywania. Jaworzniccy Drwale po dwóch ostatnich porażkach wyraźnie wyciągnęli wnioski i wrócili do dobrej gry. Czy to początek lepszych czasów – przekonamy się dopiero po kilku tygodniach, pierwszy krok w dobrą stronę został jednak wykonany.

Popis Frąckowiaka

Szczakowianka do meczu z AKS-em przystąpiła z dużą determinacją, a w jej grze wreszcie widać było sporą zadziorność i pozytywną agresję. Jaworznianie zdawali sobie sprawę z tego, że wyczerpali już limit błędów na ten sezon i żadna strata punktów nie wchodzi w grę. Taka postawa Drwali chyba nieco zaskoczyła rywali z Niwki, którzy dali się zepchnąć do defensywy. Jako pierwszy sygnał do ataku dał Bartłomiej Chwalibogowski, ale został nieprzepisowo zatrzymany tuż przy polu karnym. Do wykonania rzutu wolnego podszedł Paweł Cygnar, ale posłał piłkę obok słupka. Na bramki kibice nie musieli jednak długo czekać. Już w 12. minucie Maciej Kruczek zagrał idealne podanie do wybiegającego zza pleców obrońców Dawida Frąckowiaka, a ten precyzyjnym strzałem tuż przy słupku otworzył wynik meczu. Kilka chwil później najlepszy snajper Drwali zaliczył kolejne trafienie, które przy okazji było jego 20 golem w tym sezonie. Tym razem obrońcy popełnili błąd, dzięki któremu podanie z głębi pola trafiło do Frąckowiaka, a ten widząc wysuniętego przed bramkę golkipera, popisał się efektownym i skutecznym lobem. Zszokowani goście z Sosnowca nie bardzo potrafili na to odpowiedzieć, a stojący między słupkami jaworznickiej bramki Konrad Kołodziej miał niewiele do roboty. Tymczasem podopieczni trenera Cygnara mogli jeszcze dobić rywali. W 37. minucie Robert Nowak wyłożył piłkę na 7 metr Frąckowiakowi, ale jego strzał tym razem instynktownie wybronił Zachariasz. Dosłownie kilkanaście sekund później po rzucie rożnym Paweł Cygnar uderzył w poprzeczkę, piłka spadła po raz kolejny pod nogi Frąckowiaka, ale ten, zamiast zaliczyć hattricka, posłał futbolówkę wysoko nad bramką. Już w doliczonym czasie gry nadzieje gości na dobry wynik odżyły. Po niepotrzebnym faulu w polu karnym arbiter wskazał na jedenasty metr, a karnego na bramkę pewnym strzałem zamienił Daniel Tukaj.

W przerwie szkoleniowiec Górnika, widząc niemoc swoich zawodników, zdecydował się na dokonanie aż trzech zmian i to była zdecydowanie dobra decyzja. Sosnowiczanie wyglądali nieco lepiej, chociaż wciąż to gospodarze prowadzili grę. Tuż po wznowieniu gry Chwalibogowski wrzucił świetną piłkę na głowę Pawła Cygnara, ale ten uderzył obok słupka. Jaworznianie cały czas szukali kolejnej bramki, która dałaby im więcej spokoju. Dwa razy swoich byłych kolegów próbował dobić Bartłomiej Chwalibogowski, ale brakowało mu nieco dokładności. W 64. minucie piłka po raz kolejny po uderzeniu Frąckowiaka znalazła się w siatce, ale arbiter dopatrzył się spalonego i nie uznał tego trafienia. W międzyczasie AKS tylko raz poważniej zagroził jaworznickiej bramce, ale po strzale piłka przeleciała nad poprzeczką. W końcowych minutach gra się zaostrzyła, a goście próbowali jeszcze zepchnąć Drwali pod ich bramkę, nie potrafili jednak wypracować sobie klarownych okazji. Szczakowianka zdołała obronić wynik, chociaż w doliczonym czasie gry musiała grać w osłabieniu po tym, jak drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Łukasz Dębski. Ostatecznie trzy punkty zostały w Jaworznie, a Biało-Czerwoni wygrali 2:1.

Intensywna majówka

Zwycięstwo Szczakowianki przyszło w odpowiednim momencie, po ostatnim słabszym okresie bowiem morale zespołu zdecydowanie spadło. Tymczasem komplet punktów wywalczony z trudnym rywalem, na pewno poprawi nastój kibicom oraz zawodnikom i zmobilizuje do dalszej walki. Dzięki wygranej Drwale znów wrócili na ligowe podium i cały czas są w grze o czołowe lokaty. Najbliższy tydzień będzie wyjątkowo intensywny dla Biało-Czerwonych. W długi majowy weekend podopieczni trenera Pawła Cygnara rozegrają dwa ligowe spotkania. W Święto Pracy jaworznianie na wyjeździe zmierzą się ze Źródłem Kromołów. Źródło to jeden z najbardziej nieprzewidywalnych zespołów w całej Zina Klasie Okręgowej. Jesienią ekipa z Zawiercia przez moment była nawet liderem, ale potem zaczęła seryjnie tracić punkty i straciła kontakt z czołówką. Wiosną Źródło gra zupełnie w kratkę, strzela sporo bramek, ale też dużo traci. Z jednej strony kromołowianie potrafili ograć 2:1 Górnika Wojkowice, by potem potracić punkty z outsiderami – SKS-em Łagisza i Górnikiem Bobrowniki. W poprzedniej rundzie Szczakowianka wysoko ograła Źródło 5:1, teraz jednak każdy wynik jest możliwy. Początek tego meczu w środę o 11:00.

Z kolei na zakończenie majówki w niedzielę 5 maja jaworznian czeka domowe starcie z ligowym outsiderem. Tym razem do Jaworzna przyjedzie ekipa Górnika Bobrowniki Śląskie, która broni się przed spadkiem i po 22. kolejce okupywała ostatnie miejsce w tabeli. Dla Górnika każdy punkt jest na wagę złota i na pewno zrobi wszystko by urwać faworyzowanej Szczakowiance punkty. Tym bardziej, że jesienią ta sztuka raz już się udała – w Bobrownikach jaworznianie zremisowali 3:3, strzelając wyrównującą bramkę dopiero w 92 minucie. Teraz każdy inny wynik niż pewna wygrana Drwali byłby sporą niespodzianką, ale oczywiście gości nie można w żaden sposób lekceważyć. Wiosną ekipa z Bobrownik przegrała cztery spotkania i dwa zremisowała, ale w ostatniej kolejce zdołała sensacyjnie ograć Silesię Miechowice. Początek tego spotkania w niedzielę na Stadionie Miejskim o godzinie 11:00.

Szczakowianka Jaworzno – AKS Górnik Niwka Sosnowiec 2:1 (2:1)
(Frąckowiak 12, 17 – Tukaj 45+1-k.)

Szczakowianka: Kołodziej – Nowak, Seiler, Wadas, Wojciechowski – Kruczek, Dębski, Janeczko (84. Biskup), Chwalibogowski – Cygnar – Frąckowiak (90+4. Franiel). Trener: Paweł Cygnar.

AKS: Zachariasz – Rumiński (46. Hepo), Majchrzak (46. Madej), Czajkowski, Szabla – Sierczyński, Stok (65. Stachowicz), Majewski (46. Matysek), Olszowski (76. Wędziński), Baran – Tukaj. Trener: Michał Chmielowski

Sędziował: Bogdan Drobot (Siemianowice Śląskie)

Żółte kartki: Dębski x2, Biskup

Czerwona kartka: Łukasz Dębski (90. minuta – druga żółta)

Widzów: 120

DK

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ