Katastrofa w końcówce

fot. Krzysztof Laskowski

Niecodzienny przebieg miało sobotnie starcie jaworznickich koszykarzy z Wisłą Kraków. Podopieczni trenera Bilińskiego chociaż przez większość meczu pewnie prowadzili, to w ostatniej kwarcie zostali zdemolowani przez rywali i ostatecznie przegrali 66:72

REKLAMA

Trudno wytłumaczyć to, czego świadkami byli kibice, którzy na hali w Krakowie oglądali starcie miejscowej Wisły z MCKiS-em. Od początku spotkania jaworznianie dość pewnie kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie, by w końcówce przejść totalną metamorfozę i zupełnie roztrwonić swoją przewagę.

Pechowa trzynastka

Po ostatniej pechowej porażce z Zagłębiem, Sokoły liczyły, że w starciu z krakowianami zdołają poprawić swoje notowania. I faktycznie od samego początku spotkania jaworznianie z animuszem zaatakowali rywali i szybko wypracowali sobie niewielką przewagę. Wysoka skuteczność i stosunkowo niewielka ilość błędów sprawiły, że pierwszą kwartę MCKiS wygrał 24:19. Druga kwarta była już bardziej wyrównana. Gospodarze próbowali gonić wynik, ale jaworznianie skutecznie odpowiadali na każde trafienie i jeszcze poprawili swoją sytuację. W pewnym momencie prowadzili już dziesięcioma punktami, ale Wiślacy zdołali przywrócić status quo. Remis 14:14 sprawił, że na przerwę podopieczni trenera Bilińskiego schodzili, prowadząc 38:33. Zdawało się, że trzecia kwarta może już przynieść ostateczne rozwiązanie. Tym bardziej że MCKiS dość łatwo radził sobie z rywalami i nie tylko nie pozwalał na zmniejszanie różnicy między oboma zespołami, ale jeszcze zwiększał przewagę. Przed ostatnią kwartą Sokoły prowadziły, mając już trzynaście punktów więcej od Wisły i wydawało się, że wygraną mają już w kieszeni. Wtedy jednak stało się coś dziwnego. Ekipa z Jaworzna zaskoczona dokładnym strefowym kryciem zaczęła pudłować na potęgę i popełniać coraz więcej błędów i fauli. Gospodarze tymczasem poczuli krew i rozpoczęli pogoń. Wisła na nieco minutę przed końcem spotkania wyszła na skromne prowadzenie i nie oddała go już do końcowej syreny. Po meczu Wiślacy mogli świętować, załamani jaworznianie w drodze do domu mieli zaś czas, by przemyśleć jak to się stało, że przegrali praktycznie już wygrany mecz.

Potrzebne punkty

Porażka w Krakowie może być dla MCKiS-u bardzo kosztowna. Tabela II ligi jest dość płaska, a po ostatnich przegranych jaworznianie dali się doścignąć kilku ekipom i na razie muszą zapomnieć o ligowym podium. Podopieczni trenera Bilińskiego zajmują 6. miejsce i mają na swoim koncie 14 punktów, czyli tylko o jedno oczko więcej od… dwunastej w tabeli Pogoni. Tak małe różnice punktowe pokazują, jak cenne są kolejne zwycięstwa i jak łatwo można z czołówki spaść nawet w okolice strefy spadkowej. Wracając jeszcze do meczu w Krakowie, wśród jaworznian warto wyróżnić dwóch graczy. Pierwszy z nich to Radosław Lemański, który zdobył 17 punktów i 2 asysty. Drugim z liderów zespołu był Łukasz Majchrowski, który do 10 punktów dołożył jeszcze 8 zbiórek i 1 asystę. Wśród miejscowych formą błysnął Jakub Żaczek, który zaliczył double-double w postaci 12 punktów i aż 16 zbiórek, a do tego dorzucił jeszcze 6 asyst.
Sokoły mają teraz tydzień na wyciągnięcie wniosków i powrót do dobrej gry. W najbliższą niedzielę jaworznianie W Tarnowskich Górach zagrają z tamtejszym KKS-em. Ekipa ze Śląska to bezpośredni sąsiad MCKiS-u, w tabeli, który na swoim koncie także zgromadził 13 punktów. W ostatniej kolejce tarnogórzanie zostali rozbici przez Polonię Bytom 73:95. Warto wspomnieć, że jednym z liderów KKS-u jest był gracz MCKiS – Dawid Weiss. Początek spotkania w Tarnowskich Górach w niedzielę o godzinie 19:00.

Wisła Kraków – MCKiS Jaworzno 72:66  (19:24, 14:14, 15:23, 24:5)

DK

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki