Na sześciu z rzędu domowych zwycięstwach zakończyła się świetna passa Szczakowianki. Biało-Czerwoni w sobotę ulegli wiceliderowi z Wojkowic 0:2.


Sobotnie spotkanie okrzyknięte hitem jesieni w lidze okręgowej spełniło chyba większość oczekiwań, dla jaworznian ułożyło się zupełnie nie po ich myśli. Na trybunach pojawiły się prawdziwe tłumy kibiców obu zespołów, na murawie także działo się całkiem sporo. Dodatkowo mecz sędziował arbiter znany z boisk I ligi – Sebastian Jarzębak, co dodatkowo podnosiło prestiż tego starcia.
Pożegnanie z trenerem
Jak grom z jasnego nieba spadła w ubiegłym tygodniu na piłkarzy informacja o odejściu z zespołu trenera Łukasza Berety. Młody szkoleniowiec Szczakowianki, który od kilku miesięcy z sukcesami prowadzi zespół, zdecydował się zmienić klubowe barwy. Trener Bereta otrzymał dobrą ofertę z IV-ligowego Gwarka i od kilku dni prowadzi już treningi w Ornontowicach. Szczakowiankę tymczasowo trenuje Andrzej Dylowicz, ale trener Bereta do końca rundy zamierza w miarę możliwości wspierać zespół na boisku w meczach ligowych. Działacze tymczasem szukają już nowego szkoleniowca, który na wiosnę będzie kontynuował pracę z zespołem. Kibice zadają sobie pytanie, czy w ślad za trenerem nie odejdą z zespołu także czołowi piłkarze sprowadzeni przez niego latem do Jaworzna. Na razie za wcześnie jednak na takie dywagacje i drużyna musi się skupić na trzech ostatnich ligowych kolejkach.
Pierwsza porażka
Starcie lidera z wiceliderem zapowiadało się bardzo ciekawie i raczej nie zawiodło oczekiwań. Co prawda więcej w nim było walki niż bramkowych sytuacji, ale samo spotkanie mogło podobać się kibicom, emocji bowiem nie brakowało. Goście z Wojkowic od pierwszych minut pokazywali, że w Jaworznie nie zamierzają się bronić i odważnie próbowali atakować. To szybko przyniosło pierwsze okazje strzeleckie. Po rzucie wolnym z nieco ponad 20 metrów wojkowiczanie posłali jednak piłkę nad poprzeczką. Szczakowianka odpowiedziała na to szybką kontrą. Dawid Frąckowiak zagrywał w pole karne do Adama Janeczki, który naciskany przez obrońców padł na murawę. Mimo protestów gospodarzy sędzia nie zdecydował się wskazać na wapno. Tymczasem parę chwil później Górnik objął prowadzenie. Łukasz Stępień dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, a piłkę głową w długi róg skierował Kamil Rał. Szczakowianka starała się atakować, ale znów brakowało jej wykończenia akcji. Groźnie bywało po rzutach wolnych, ale defensorzy i bramkarz uważnie blokowali wszystkie wrzutki i strzały. W 31. minucie Szczakowianka była o krok od wyrównania. Artur Terbalyan dośrodkował w pole karne, a Adam Janeczko oddał groźny strzał, po którym skutecznie interweniował Surowiec. W 40. minucie Terbalyan został powalony w bocznym sektorze boiska, Michał Biskup dośrodkował z rzutu wolnego, ale Robert Nowak źle trafił w piłkę i bramkarz zdołał wybronić strzał. Tuż przed przerwą Górnicy mieli wyborną okazję, by podwyższyć wynik. Po niezłej kontrze Artur Nowak idealnie wyłożył piłkę Marcinowi Szopie, ale ten był nieco spóźniony i tylko trącił ją końcem buta, trafiając obok słupka.
Po przerwie ekipa dowodzona przez trenera Adama Bałę grała bardzo konsekwentnie i nie pozwalała Szczakowiance na zbyt wiele w ofensywie. Na dodatek co jakiś czas goście straszyli jaworznicką defensywę. W 53. minucie Przemysław Adamus uratował Biało-Czerwonych przed utratą kolejnej bramki świetnie interweniując po uderzeniu głową Nowaka. Biało-Czerwoni wciąż bili głową w mur i praktycznie nie byli w stanie wypracować sobie stuprocentowej sytuacji. Górnicy tymczasem zadali decydujący cios. Marcin Szopa głową wykończył wrzutkę od Szymona Wieczorka i ustalił wynik na 2:0. Walka na murawie trwała do ostatnich sekund, ale jaworznianom nie udało się zdobyć nawet bramki honorowej, a wygrana Górnika stała się faktem.
Niedziela na Zagłębiu
Porażka w starciu z Górnikiem kosztowała Szczakowiankę utratę fotela lidera. Cały czas w czołówce jest bardzo ciasno – na czele obecnie znajduje się ekipa z Wojkowic z 28 punktami na koncie, drudzy są właśnie jaworzniccy Drwale (26 oczek) a na ostatni stopień podium wdrapał się nieoczekiwanie Orzeł Miedary, który sensacyjnie 4:2 ograł Siemianowiczankę i już tylko jeden punkt traci do Biało-Czerwonych. Wszystko wskazuje na to, że do końca rundy trwać będzie zacięta walka o końcową kolejność i sporo jeszcze może się zdarzyć. W następnej kolejce Szczakowianka na wyjeździe mierzyć się będzie z rezerwami Zagłębia Sosnowiec. Sosnowiczanie dobrze radzą sobie w lidze, chociaż grają w kratkę i punktują głównie, wtedy gdy mogą liczyć na wsparcie z Ekstraklasy. Zagłębie po 12 spotkaniach ma na swoim koncie 21 punktów i krąży w okolicach środka tabeli. Warto wspomnieć, że u siebie ekipa z Sosnowca jeszcze nie przegrała – ma na swoim koncie 4 zwycięstwa i 1 remis, ale z drugiej strony w roli gospodarza grała tylko z zespołami z dolnych rejonów tabeli. Spotkanie rozegrane zostanie w niedzielę o godzinie 11:00.

REKLAMA

Szczakowianka Jaworzno – Górnik Wojkowice 0:2 (0:1)
(Rał 14, Szopa 73)

Szczakowianka: Adamus – Nowak, Wojciechowski, Seiler (59. Dworak), Terbalyan – Zych (67. Molenda), Biskup, Bereta, Łuszcz (60. Kamiński) – Janeczko – Frąckowiak (81. Bąk). Trener: Łukasz Bereta

Górnik: Surowiec – Wieczorek, Kondzielnik, Rał, Krzykawski – Kawecki (73. Skórka), Czerski (63. Miśkiewicz), I. Szopa, Stępień, M. Szopa (89. Połedniak) – A. Nowak (83. Gierczuk). Trener Adam Bała

Sędziował: Sebastian Jarzębak (Piekary Śląskie)
Żółte kartki: Biskup – Kondzielnik, M. Szopa
Widzów: 300

DK

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki