Organistówka widok od strony kościoła, 17 czerwca 2018 r.

Budynek powstał w XIX wieku, stoi przy ulicy Sławkowskiej i placu św. Jana, tuż przy Rynku. Widać na nim – w miejscach odpadniętego tynku – biały kamień, równo ułożony. Taki wiekowy kamień budzi sentyment. Przypomina odbudowane zamki na Szlaku Orlich Gniazd. To cała radość z przypatrywania się temu niegdyś pięknemu domowi. Stoi jak skazaniec oczekujący na śmierć. Wyrok już zapadł, niebawem zacznie się burzenie.

REKLAMA

Jaworznianie, ci, których dzieciństwo przypadło na lata sanacyjnej Polski, pamiętają, że w tym budynku urzędował, ze swoją świtą burmistrz. W latach kolejnych mieszkali wikariusze i organiści. Ostatnim lokatorem był organista Jakub Krupa. Dobrze go pamiętam, przed świętami roznosił opłatki, wypiekane tradycyjnie w organistówce. Przed nim mieszkał tam organista Szymon Starczyński, doczekał emerytury i przeniósł się do kamienicy przy ulicy Mickiewicza.

W budynku były dwa mieszkania. Starczyński mieszkał z żoną, dzieci nie mieli. Jeden pokój zajmowała jej siostra. Obie były nauczycielkami, uczniowie nie raz przychodzili tam na dodatkowe lekcje. W ogrodzie, który ciągnął się ku ulicy Sławkowskiej, kwitły zachwycające róże. „Piękny to był ogród” – wspomina pani Jadwiga, uczennica pani Starczyńskiej. Żona organisty uczyła w tej szkole, która teraz na Pechniku – haniebną decyzją władzy miejskiej – przeobraża się w ruinę. Organistówka to kolejny budynek na amen zmarnowany.
Szacunek dla starego Jaworzna jest włodarzom-burzymurkom od dawna obcy. Nie ma śladu po budynkach pierwszej kancelarii górniczej i szpitala górniczego. Wyburzono tzw. Legiony i Koci Zamek. – Dzisiejszy zaś włodarz wpatrzony w nowoczesność – zamierza unicestwić organistówkę.

„Było tam kilka pokoi, strych i piwnice z kamiennymi, łukowatymi sklepieniami. W takich piwnicach Kraków ma stylowe kawiarnie. A w Jaworznie nikt o to nie zadbał, grzyby rosną na ścianach w organistówce” – mówi pani Dorota.

Zaprojektował ten budynek Ignacy Hercok. Ceniony architekt, doktor filozofii. „Budowniczy okręgowy przy senacie rządzącym w Krakowie”. Urodził się w 1806 w Królestwie Polskim, w austriackiej rodzinie mieszczańskiej. W latach 1825-26 Hercok był uczniem Józefa Brodowskiego w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych. Z Jaworznem związał się przede wszystkim jako projektant powstających u nas – niezwykle dynamicznie – szkół. Większość swoich projektów nie podpisywał. Wydał dwie broszury (1837, 1838) opisujące budowę szkół powszechnych Krakowa i jego okręgu. Kilka budynków w Jaworznie było jego autorstwa.

Projekt budowy szkół początkowych Krakowa i jego okręgu. Opracował I. Hercok. Czy zachował się taki projekt odnośnie do budynku magistratu, który opracował Hercok w 1843 roku?

Magistrat, przeznaczony z czasem na organistówkę, to dom bogaty w gzymsy. Wejście zaprojektował Hercok od strony kościoła. W wyniku wielokrotnych przebudowań już takie wejście nie istnieje i nikt z moich najstarszych rozmówców tego nie pamięta. Utrwalił się w ich świadomości ganek organistówki i drzwi od strony Sławkowskiej. Budynek remontowany, ankrowany, kamienny przecież, podatny na wilgoć, znany był od lat z tego, że kolejni lokatorzy walczyli z grzybem pojawiającym się na ścianach. Teraz zabite deskami okna organistówki sprzyjają zagrzybieniu pomieszczeń. Zapach rosnących tam grzybów unosi się w powietrzu, kiedy staję obok domku zarośniętego wysokimi krzakami.

Obecne władze chcą rozprawić się z nim raz na zawsze. Ma zniknąć. Powstanie w tym miejscu inny budynek; dla jednych coś brzydkiego, dla innych piękność nowoczesna. Znając gusta naszej władzy, spodziewam się kolejnego paskudztwa. A przecież warto by poszukać dokumentacji i odtworzyć taki sam budynek, jaki wyobraził sobie i zaprojektował Ignacy Hercok.

Bodajże w roku 2013 była nadzieja, że pieniądze z Unii Europejskiej wykorzysta się na wielki remont organistówki. Będzie żyła. W roku 2006 alarmowałam, w artykule, aby o nią zadbać. „Organistówka i nasza pamięć” („Jaworzno” nr 4). Proponowałam wówczas, by stworzyć w tym budynku ośrodek pamięci Jana Pawła II, takie mikro-muzeum. Mówiłam w wywiadzie: „Oprócz dokumentów, zdjęć, spisanych wspomnień są także pamiątki ściśle materialne. Jaworznianie od swojego papieża dostawali różne podarki, bynajmniej nie tylko różańce. Ocalić je przed rozproszeniem, stworzyć miejsce dla ich upublicznienia”. Od tego artykułu minęło 12 lat. Zmarnowano budynek. Na jego miejscu ma powstać teraz Centrum Usług Społecznych za 2 miliony złotych unijnego dofinansowania.

Sprzeciwiam się wyburzaniu historycznych budynków i w ich miejsce stawianiu jakiś zupełnie innych. Nie jest to tylko moje oburzenie na taką politykę władz. Wielu jaworznian, związanych mocno z miastem swoich przodków, dopomina się respektu dla starego Jaworzna. Pani Maria pamiętająca czasy odbudowywania Warszawy mówi: przecież całe Stare Miasto w stolicy od nowa powstało wedle pierwotnych planów, a w Jaworznie jednego budynku nie mogą zrekonstruować?

Mogą – odpowiadam – tylko nie chcą. A warto by chcieć. Przywrócić organistówkę do dawnej sławy i świetności.

Wśród przeciwieństw nie tracę ducha, zachowam nadzieję.

Barbara Sikora

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki

2 KOMENTARZE