Od wieków aktorskie ambicje utalentowanych parafian spełniał kościół. Obrzędowość: kolędnicy, jasełka, golgota – to jutrzenka teatru. Grono aktorów-amatorów występujących na jaworznickich scenach rekrutowało się ze środowisk chłopskich, rzemieślniczych, urzędniczych, inteligenckich. Były teatry amatorskie: sceny „Przyjaźni i „Sokoła”; Sekcja Sceniczna „Siły”, Koło Teatralne, Społeczny Teatr Miejski, teatrzyk lalkowy „Pacynka”.

REKLAMA

Do Jaworzna przyjeżdżały teatry ze spektaklami. Założony przez Osterwę teatr „Reduta” wystawił w 1928 roku na scenie „Sokoła” dwie sztuki: „Uciekła mi przepióreczka” i „Sułkowski” Stefana Żeromskiego. Nie umiem dociec czy uwzględnienie naszego miasta na mapie występów „Reduty” to inicjatywa Drabika czy też Szpakiewicza. Ważne, że był ten teatr w Jaworznie. Była też Mieczysława Ćwiklińska, we wrześniu 1968 roku, widziałam ją na scenie „Sokoła”, miała 88 lat, grała babkę w spektaklu „Drzewa umierają stojąc”. Trudno było nie uwierzyć w jej autentyczne umieranie.

Jaworzno bez teatru zawodowego – w kolejnych latach – działalnością teatralną barwnie rozkwitło. Pasja i społecznikowska iskra bezinteresownych aktorów-amatorów, rozciekawiła teatrem następne pokolenia. Urodzeni w Jaworznie: Wincenty Drabik, Andrzej Uramowicz, Stefan Martyka to wybitni ludzie teatru. Świadkowie teatralnej, amatorskiej działalności w „Przyjaźni” i w „Sokole”. Bogdan Tosza, polski reżyser teatralny, publicysta, eseista, animator kultury – w dzieciństwie tu w Jaworznie spędzonym – był zapewne świadkiem działalności amatorskiego teatru Stanisława Szczygła, Jerzego Niedrygosia. Teatr Śląski za  dyrektury Bogdana Toszy aż iskrzył się znakomitością spektakli, nowatorskimi pomysłami. Dzisiaj ten zasłużony dla Polski jaworznianin realizuje swoją wizję teatru w Filharmonii Krakowskiej, jest jej dyrektorem. Widzi swój teatr ogromny i nowoczesny.

Przeszło stuletnia tradycja amatorskiego teatru działającego w naszym mieście zasługuje na monografię.

Bodajże najsłynniejszym spektaklem, granym przed II wojną światową, na scenie jaworznickiej „Przyjaźni” była „Golgota”. Scenariusz napisał reżyser i scenograf Józef Saługa oraz ksiądz Władysław Wełna, który miał pieczę nad kółkiem scenicznym Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej. Ksiądz odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Biblia i jego jerozolimskie spostrzeżenia uczyniły z niego eksperta świętej sprawy. „Scenariusz jaki napisali, rozpoczynał się tryumfalnym wejściem Chrystusa do Jerozolimy nie wjazdem, bo nie było odpowiedniego kandydata na osiołka” – wspominał Józef Saługa (syn reżysera), który w spektaklu grał syna Piłata. Nie zastanawiał się wówczas czy Piłat miał syna. Refleksja przyszła znacznie później, w czasie rozmowy ze mną, rozciekawioną opowiadaniem. Kilkuletni Józek grał ubrany w czerwoną tunikę, jego głowę zdobił diadem. Spektakl trwał trzy godziny. Brały w nim udział także dzieci występujących na scenie. Można sobie wyobrazić jakie życie miałby w Jaworznie aktor, który zdecydowałby się grać osła. W roli Chrystusa zasłynął Jan Chachulski, mistrz kominiarski z wyraźnym talentem aktorskim. O Chachulskich, jaka to znakomita rodzina – sybiraka, który schronił się w Galicji – słyszałam od dziecka.

Aktorami amatorskiego Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej, byli m.in.: Julian Byrczek, Władysław Ciołczyk, Karol Jastrzębski, Józefa Kasprzyk (zamężna Olej), Bolesław i Włodzimierz Krupińscy, Władysław Łaźnia, Stanisław Makowski, Ludwik Obrak, bracia Józef i Szczepan Olejowie, Józef Pawlik, Stanisław Rychlik, Wanda Saługa, Franciszek Sobanek, Eugeniusz Zając. Aż 50 aktorów występowało na scenie „Przyjaźni w finale spektaklu „Golgota”. Grano ją oczywiście przed świętami wielkanocnymi, w drugi dzień świąt oraz po świętach. Sala „Przyjaźni” z trudem mieściła publiczność.

Wiedzę o tym spektaklu i zdjęcia zawdzięczam doktorowi Józefowi Sałudze. Miejska Biblioteka Publiczna w Jaworznie w roku 1999 wydała skromną publikację „Tu także był teatr”.

Barbara Sikora

- REKLAMA - Zewnętrzne linki