O włos od kolejnych ofiar śmiertelnych

Do redakcji często dopływają zdjęcia i filmy dotyczące nieprzepisowej jazdy kierowców. Tym razem z bardzo niebezpiecznym manewrem spotkał się reporter CT.

Na filmie nagranym z rejestratora jazdy widać, że poruszający się w kierunku drogi śródmiejskiej wjeżdżają poza teren zabudowań, gdzie prędkość nie może przekraczać 90 km/h. Widocznie kierującemu samochodem dostawczym nie zależało ani na przepisach, ani na życiu. Tylko dzięki przytomności kierowcy samochodu, poruszającego się przed autem z kamerką, sprawca wykroczenia uniknął wypadku z udziałem rowerzysty oraz samochodu osobowego, jadącego z naprzeciwka.

 

- REKLAMA -


UDOSTĘPNIJ

8 KOMENTARZE

  1. Ok dostawczak typowy zabójca, ale…

    Gdy jesteśmy na głównej drodze i jedziemy po łuku w lewo, kierunkowskaz jest niepotrzebny, a nawet mylący panie kierowco – reporterze CT.
    Chyba ze ten typowy odgłos kierunkowskazu to coś innego.

      • Nie, nie można. Asia N ma rację, a eSJot powinien się nieco doszkolić, by nie kompromitować rejestracji “SJ”.
        Jazda na wprost w tym przypadku (czyli w stronę Sobieskiego i Jelenia) jest zmianą pasa ruchu (nazwijmy to sobie właśnie skrętem w prawo) i wymusza obowiązek sygnalizacji. Jest tam wyraźna linia przerywana – krawędź drogi. Główna droga leci więc sobie łagodnym lewym łukiem. Jeśli nagrywający włączył kierunkowskaz na tym zakręcie, to sygnalizuje skręt w lewo, w kierunku posesji.

      • Ojej… Czyli np. gdy będę jechać za Tobą, będziemy mijac zjazd z autostrady, który jest na łuku drogi i wizualnie wygląda na jazdę prosto, tez mam spodziewac się, ze zobaczę u Ciebie kierunkowskaz w lewo? Hmmm….
        Dość “ciekawe” podejście do tematu.
        Bromba dobrze to technicznie opisał.