Spotkanie z mieszkańcami Jaworzna w Ciężkowicach przerodziło się w emocjonalną dyskusję na temat planów budowy nowej kopalni węgla w Jaworznie. Brak konkretnych informacji powoduje duże zaniepokojenie planami inwestorów. Miasto ostrzega przed konsekwencjami wydobycia, ale wg inwestora większość z nich to wprowadzanie opinii publicznej w błąd.

REKLAMA

Oczekiwania słuchaczy były duże, na sali zgromadziło się ponad sto osób, nie wszyscy doczekali się jednak konkretów. Wpierw wystąpił naczelnik wydziału urbanistyki z Jaworzna, który mówił o zagrożeniach jakie niesie ze sobą eksploatacja węgla. Mówił o szkodach górniczych, ochronie rezerwatu przyrody Żabnika i uciążliwym transporcie.

Jego wypowiedzi można odebrać jako sianie strachu wśród mieszkańców – oceniał Piotr Kosowicz przedstawiciel inwestora. To według niego wprowadzanie w błąd.

Prezydent miasta Paweł Silbert od lat zdaje się stać okrakiem nad decyzją czy sprzyjać powstaniu nowych kopalnianych zakładów pracy czy nie. Takie dzielnice jak Szczakowa czy Ciężkowice innej widocznej perspektywy na rozwój nie mają. Z jednej strony to szansa na rozwój miasta, z drugiej decyzja nie zależy od niego. Strach przed utratą poparcia od przeciwników budowy kopalni jest tak duży, że publicznie nie dowiedzieliśmy się czy jest on „za” czy „przeciw”.

Inwestor zapewnia, że będzie stosował najnowocześniejsze techniki górnicze, bo wydobycie musi się opłacać. Kopalnia ma nie mieć szybów tylko upadowe. Na terenie eksploatacji nie ma zabudowań, co ma uspokajać właścicieli domów. O stosunkach wodnych inwestorzy mają mówić na kolejnych spotkaniach. Osiadanie terenu może spowodować zwiększenie ilości wody w Żabniku lub jego degradację. Obie strony mają na to różne, zdaje się przeciwstawne poglądy.

Tym zapewnieniom o własnym bezpieczeństwie nie dają wiary mieszkańcy, którzy są podsycani obawami wypowiadanymi przez urzędników.

To dopiero początek debat i kolejne spotkania mają nieść więcej merytorycznych informacji.

- REKLAMA - Zewnętrzne linki

26 KOMENTARZE

    • A mnie zastanawia Panie Boroński inna sprawa. Wy, emeryci i renciści pracujący w kopalniach teraz na starość chcecie mieć spokój z kopalniami. Nie dajecie szans miastu i młodym, przyszłym górnikom. Kopalnie za komuny, w których pracowaliście (pracowałem) dawały szanse nie tylko górnikom, ale także umysłowym pracujących na kopalni, a także setek firmom, które działały na rzecz kopalni. Kiedyś nikt się nie sprzeciwiał że kopalnia fedruje pod tym czy tamtym miasteczkiem. Dziś najwięcej do powiedzenia przeciwko kopalni mają byli górnicy, którzy wybudowali swoje domy i gołębniki. Hm.

    • Nie jestem byłym górnikiem. Jestem też jeszcze względnie młody i daleko mi do emerytury. Mam jednak świadomość tego co jest ważniejsze. Fedrowanie pod ziemią za marne grosze żeby nabić kasę paru krawaciarzom czy może ochrona UNIKALNEGO i nie odtwarzalnego dobra jakim są tereny chronione. Jednak by to pojąć i prawidłowo odpowiedzieć, trzeba się wznieść nieco ponad wegetacyjny konsumpcjonizm. 30 lat fedrowania pod ziemią po to by potem zamknąć wszystko w pizdu. Paru ludków się dochłapało i dziękujemy. A unikalne dobra natury, których powstanie trwało dziesiątki jak nie setki lat, w pizdu nieodwracalnie w niwecz. I żeby nie było. Nie mam nic do górników ani kopalni. Ale nie za wszelką cenę i nie takim kosztem.

    • Górnictwo to nie jest kierunek rozwoju XXI w. Pomyślmy kiedy odeszły od niego Niemcy czy Wielka Brytania. Jaworzno otrząsnęło się, zaleczyło rany po likwidacji kopalń w latach 90-tych, po co do tego wracać? Kopalnia Mariola 1 wg prospektów informacyjnych inwestora ma wydobywać przez 15 lat. W tym okresie nawet jedno pokolenie nie dopracuje do emerytury. Pójdą do pracy dwudziestokilkuletnie chłopaki. Koło czterdziestki będą bez pracy, w dodatku z zupełnie nieprzydatnym zawodem. A bądźmy pewni Balamara nie będzie wypłacać 50 tys odpraw jak 15 lat temu. Zapytam po raz drugi – po co do tego wracać?

    • Obawy potęguje to, że przedstawiciele inwestora nie byli w stanie podać żadnego logicznego uzasadnienia, że będzie tak bezpiecznie jak oni zapewniają. Ich wypowiedzi były błyskawicznie kontrowane przez mieszkańców i wtedy często padało – uwierzcie. Niestety, inwestor to mała, niszowa firma, która nie zyskała aprobaty w swoim kraju, to jest wśród australijskich inwestorów. Choćby się chciało wierzyć tym zapewnieniom- to rozsądek nie pozwala

    • Ludziska drogie, tak gwoli scislosci mowa jest nie o stacji Jaworzno-Ciezkowice na trasie Kraków-Katowice tylko o stacji Ciezkowice, ktora znajduje sie na terenie kopalni piasku na skraju lasu nomem omen – obiekt przemyslowy niedaleko Zabnika… Kto choc raz zbieral grzyby na piaskowni ten zna temat.

  1. jaw.pl wygląda to jak materiał sponsorowany :/ Reklama Balamary niestety. Jesteście przeciwko mieszkańcom i przyrodzie? Licznie wczoraj przybyliśmy żeby bronić Ciężkowic, myśleliśmy ze przedstawicie nasze zdeterminowanych mieszkańców zdanie – przecież tyle było pytań i zarzutów, a wy pokazujecie dyr. Kosowicza z balamary, który nawet nie potrafił się zachować! Reklamy Balamary w gazecie i portalu… Smutne to :/ :/ :/

  2. Do mikul: po pierwsze jak ktoś napisał wyżej trzeba wiedzieć gdzie jest stacja Ciężkowice i o którą chodzi. Po drugie właścicielem tamtych torów jest spółka Infra Silesia należąca do DB. Po trzecie tory były 4 jeszcze podajże do października ale zlikwidowano. A stacja Południe już jest zlikwidowana. Został tylko jeden tor. I z tego co się słyszy od inwestorów tej kopalni kompletnie niestety nie mają pojęcia co i jak wygląda.