REKLAMA

W ramach programu “Tarcza”, w Jaworznie rusza kolejna akcja, której celem jest walka ze złodziejami. Najnowsza kampania będzie polegała na specjalnym znakowaniu rowerów, co pozwoli na łatwą identyfikację skradzionych jednośladów i ich zwrot prawowitym właścicielom. Program pn. “Nie daj szansy złodziejowi – oznakuj swój rower” wystartuje 20 czerwca, podczas obchodów Dni Jaworzna, na stadionie “Azotania” przy ulicy Moniuszki.

Do znakowania rowerów zostanie zastosowany specjalny przyrząd zwany „engrawerem”, który naniesie na pojazd niepowtarzalny kod.

Aby oznakować swój rower należy posiadać dokument tożsamości oraz dowód zakupy lub kartę gwarancyjną roweru. Wykonanie graweru jest całkowicie bezpłatne. Warto jednak pamiętać, że rower musi spełniać wszelkie wymagania, tj. posiadać światła, działające hamulce i dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy.

oznakujrower1

Akcja znakowania rowerów rozpocznie się w sobotę 20 czerwca, o godz. 15.00, podczas obchodów Dni Jaworzna, na stadionie “Azotania”. Numery rejestracyjne jednośladom będą także nadawane m.in. podczas dużych rowerowych imprez w naszym mieście – Tour de Pologne, Wyścigu Kolarskiego Solidarności i Olimpijczyków oraz XXI Wyścigu Rowerów Górskich. Pełny harmonogram znakowania można znaleźć na stronie Komendy Miejskiej Policji w Jaworznie.

 

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki

12 KOMENTARZE

  1. Jaworznicka Policja próbuje stworzyć wrażenie, że walczy z problemem kradzieży rowerów, podczas gdy znakowanie rowerów tak na prawdę guzik daje:

    “Znakowanie rowerów, propagowane i wykonywane przez policję jest zabezpieczeniem iluzorycznym. W szczególności przestrzec należy przez znakowaniem roweru różnymi “tajnopisami” (flamastry, których tusz jest widoczny wyłącznie w oświetleniu lampą ultrafioletową, UV). Znakowanie takie znika po pierwszym deszczu. Niektóre sklepy rowerowe stosują “tajnopisy” żeby udowodnić próby oszustwa przy reklamacji sprzętu (obręcze kół, przerzutki) rzekomo zakupionych niedawno, a w rzeczywistości używanych od dawna. Znakowanie przy pomocy nabijania numerów może uszkodzić ramę. Większość ram rowerów i tak posiada numer fabryczny (należy go zapisać!) – ale co z tego, skoro wszystkie pozostałe części składowe roweru (przerzutki, obręcze, mostek, hamulce itp.) żadnych znaków szczególnych nie posiadają. A poza tym o ile mi wiadomo, nie istnieje żaden centralny rejestr (np. policyjny) z numerami znakowanych przedmiotów.”
    Źródło: www[kropka]rowery[kropka]org[kropka]pl/kradzieze.html

    “Znam to – znalazłem skubnięty mi rower – ktoś na nim jechał. Wezwałem 997. Przyjechali, stwierdzili na podstawie zeznań aktualnego kierowcy, że ten rower jest szwagra tego kierowcy. A szwagier na wyspach. “Nie da się nic ustalić”. Ze mną prawie nie rozmawiali. Najlepsze jest to, że przy zgłoszeniu kradzieży podałem wszystkie cechy charakterystyczne (od rys, do modyfikacji), no a przede wszystkim rower był oznakowany (przed kradzieżą). Po “odnalezieniu” oznakowany już nie był.
    Cóż – ktoś ma teraz fajny rower.”
    Źródło: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3881511,znalazlam-skradziony-mi-rower-ale-dla-policji-to-zlodziej-jest-teraz-wlascicielem-list,id,t.html

    Ogólnie polecam poczytać w artykule wyżej o “profesjonalizmie” Policji w takich przypadkach. Nawet okolicznych lombardów nie sprawdzili. To gdzie oni szukali? No i oczywiście dowodów przedstawionych przez właścicielkę nie uznają, bo to nie są takie dowody, jakich oni by chcieli.

    Jak więc Policja mogłaby walczyć ze złodziejami rowerów? Na przykład tak jak Policja w USA – wystawiając w miejscach publicznych rowery-przynęty z wbudowanym nadajnikiem GPS. Tym sposobem można dotrzeć do złodziejskich “dziupli”, delikwenta posadzić za kratkami, a przede wszystkim zniechęcić przyszłych złodziei.
    www[kropka]nytimes[kropka]com/2014/05/28/us/police-use-high-tech-lures-to-reel-in-bike-thieves.html?_r=0

    Jak na razie polscy milicjanci w jednym są dobrzy – w łupieniu ludzi za BEZPIECZNĄ jazdę na rowerze (po przejściach dla pieszych). Ciekawe, na co idą pieniądze z tych mandatów. Bo na skuteczne przeciwdziałanie kradzieżom rowerów – jak widać nie.

      • Dokładnie tak. Dodajmy – mandat nielegalny, bo niezgodny z art. 1 KW, który mówi, że odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy. Policjantom, którzy mnie zatrzymali, mówiłem, że nie zagroziłem bezpieczeństwu, bo upewniłem się, czy nie nadjeżdża żaden samochód. Oni wcale nie zaprzeczyli temu. Po prostu mają normy liczby mandatów do wypisania i reszta ich nie obchodzi.

        • User1 zachciało ci się jeździć po pasach dla dla pieszych rowerem to dostałeś słuszny mandat, nie szukaj paragrafów usprawiedliwiających skoro kodeks drogowy jasno tego zabrania w art26. Skoro uważałeś, że masz rację to dlaczego przyjmowałeś mandat? Mogłeś iść do Sądu przecież i by on ci go anulował i pokazał “niedobrym milicjantom” że nie będą żerować na prawidłowo jeżdżących rowerzystach…

          • Tak, zachciało mi się przejechać na rowerze z jednej strony ulicy na drugą (niestety tylko przejście dla pieszych nadawało się do tego jako tako) i policjanci nawet na to znaleźli paragraf, choć nie mieli prawa dać mi za to mandatu.
            Przyjąłem go, bo ja wiem jak działają polskie sądy. W skrajnym przypadku tacy policjanci mogą we wniosku napisać rzeczy kompletnie wyssane z palca np. znieważenie czy napaść na funkcjonariusza. Były opisywane przypadki, gdy policjanci tak się mścili na ludziach i sądy tylko na tej podstawie wydawały wyroki (przyznając rację mundurowym).

          • nie musieli szukać bo on jest powszechnie znany. Jedynym miejscem, w którym możesz sobie przejechać to tam gdzie jest zjazd na biedronkę przy urzędzie skarbowym. Jeżeli zacząłeś się z nimi wykłócać i rzucać im paragrafami to im się nie dziwię, że dali Ci jeden i skuteczny.

          • Każde dziecko w przedszkolu powinno się uczyć, że za zatrzymanie pojazdu w odległości mniejszej niż 10 m przed przejściem dla pieszych np. w celu przepchania go (obojętnie – samochodu czy roweru) grozi mandat w wysokości 300 zł. Ale to nie jest powszechnie znane. W takiej np. Japonii teoretycznie jest zakaz jazdy rowerem po chodnikach i przejściach, ale jest on powszechnie łamany, również przez policjantów i Japończycy w najlepszym wypadku by się po czołach pukali, gdyby ktoś wydłubał ten paragraf i zaczął go wykorzystywać przeciw rowerzystom (a tam praktycznie wszyscy są rowerzystami).

            Ja się bardziej skupiłem na spokojnym tłumaczeniu, że nie zagroziłem bezpieczeństwu, ale nie przepuściliby przecież takiego łatwego łupu. Z tego, co się zdążyłem zorientować, rzucanie paragrafami jest dość dobrą metodą i następnym razem będzie więcej (gdy się coś do mnie doczepi).

        • I po jaka cholerę drążysz temat. Wiecznie piszesz o pieszych na chodnikach, że nie halo. Teraz jak dostałeś mandat piszesz o Japonii, przy której nasz kraj to trzeci świat. Jakie to tłumaczenie? Moje dziecko, które właśnie zdawało na kartę rowerową od czasu jak zaczęło jeźdzć na rowerze na wbite do głowy, że po przejściu sie nie jeździ. Żalisz się a twoja wina była ewidentna i nie ma o czym dyskutować.

          • Taki z Ciebie służbista legalista? A co byś powiedział, gdyby się okazało, że JAZDA PRZECIĘTNYM AUTEM PO MIEŚCIE BYŁA NIELEGALNA?

            No bo tak: mieszkańcy ulic takich jak Szczakowska, św. Barbary itd. skarżą się na NADMIERNY HAŁAS I EMISJĘ SPALIN powodowanych przez samochody. Nie tylko oni zresztą, bo z ankiet wynika, że ogromna większość ludzi uważa to za problem. Trzeba tylko znaleźć na to paragraf.

            Nie ma problemu – w taryfikatorze mandatów mamy pozycję: “Używanie pojazdu na obszarze zabudowanym w sposób powodujący uciążliwości związane z NADMIERNĄ EMISJĄ SPALIN DO ŚRODOWISKA LUB NADMIERNYM HAŁASEM: do 300 zł (art.60 ust.2 pkt 2)”. Wniosek? Jak chcesz jechać do innego miasta, to powinieneś dojść np. pieszo poza obszar zabudowany, przejechać autem do granic zabudowy tego innego miasta i znowu dostać się do celu jakoś inaczej. A jak nie, to “wina ewidentna, nie ma o czym dyskutować i mandacik się należy”.

            Policja karze ludzi za to, że przemieszczają się w rozsądny sposób po mieście – ale czemu tylko tych na rowerach, a tych w samochodach już nie? Tym bardziej, że aby ukarać za to rowerzystów, trzeba łamać art. 1 KW, a żeby ukarać kierowców – już nie.

            Co do Japonii – akurat infrastrukturę rowerową też mają w standardzie trzeciego świata (tzn. zazwyczaj nie mają jej wcale), więc porównanie jest adekwatne. Ale wiedzą, jak sobie radzić w takich warunkach i przede wszystkim wiedzą, że tylko szkodliwe wykroczenia są karalne. Pod względem mentalności (w tym propagandy wbijanej dzieciom od podstawówki) czy podejścia policji faktycznie w porównaniu do nich jesteśmy krajem trzeciego świata.

          • Ale jazda zwykłym samochodem po mieście JUŻ JEST NIELEGALNA. Więc możesz zgłosić się z tym na policję i dobrowolnie poddać się karze. Ordnung muss sein!