Ostatnie spotkanie komisji w Jaworznie stało się niemal legendarnym pokazem siły prezydenta Pawła Silberta, który swoją strategią i pewnością siebie wprawił radnych z sąsiednich Mysłowic w stan graniczący z euforią. Gdy jedni widzą w nim zbawcę, który mógłby zaprowadzić porządek w zadłużonym po uszy sąsiedztwie, inni – znający realia od kuchni – studzą emocje.
– Widziałeś to, Władziu? Na komisji w Jaworznie radni z Mysłowic mało z krzeseł nie spadli z zachwytu nad naszym Pawłem.
– No widziałem, panie detektywie! Tak go wychwalali, jakby co najmniej wodę w wino na tym spotkaniu zamieniał.
– Bo to był klasyczny pokaz siły. Silbert ich rozegrał jak amatorów w trzy karty na jarmarku. Oni o „dobrej atmosferze”, a on im o strategii i twardych warunkach.
– To ja mam taki pomysł. Skoro on u nas kończy, to może by go na prezydenta do Mysłowic wysłać? To by się dopiero działo!
– Władziu, ty masz fantazję, ale dowody wskazują na co innego. Wysłać Silberta do Mysłowic to jak wpuścić komandosa do przedszkola, w którym właśnie pękły rury z fekaliami.
– Ale przecież go tam chcą! Sami mówili, że im takiego brakuje. Porządek by zrobił!
– Chcieć to oni sobie mogą. Ale Silbert to nie jest strażak od beznadziejnych pożarów. Widziałeś te ich długi? Tam kredyt goni kredyt, a odsetki zjadają śniadanie, zanim ktokolwiek zdąży pomyśleć o obiedzie.
– Myśli pan, żeby nie podołał? On, taki strateg?
– Podołałby, ale on nie szuka męczeństwa. On lubi wygrywać, a tam na dzień dobry musiałby pudrować trupa, którego my tu nazywamy mysłowickim szpitalem.
– No, ale ta duma naszych radnych... Takie: „patrzcie, jakiego mamy mądrego szefa”.
– To jest duma podszyta ulgą, że to nie my mamy nóż na gardle. Silbert to wie. Podpisał list intencyjny. Pokazał, kto tu rządzi i poszedł na miejskie uroczystości, zamiast siedzieć na sesji.
– No właśnie, trochę to było takie... lekceważące dla radnych, nie?
– To był komunikat, Władziu. „Zrobiłem swoje, pokazałem wam kierunek, a teraz bawcie się sami”. Klasyczny występ w blasku chwały.
– Czyli do Mysłowic nie pójdzie?
– Prędzej ja przejdę na dietę bezglutenową, niż on wejdzie w to mysłowickie bagno bez gwarancji, że wyjdzie z tego suchą stopą. On na przegrane wojny się nie wybiera, sam to powiedział.
– Szkoda. To by była historia! Jaworznicki desant za miedzą.
– Historia tak, ale finał byłby taki, że po miesiącu ci sami radni, co go dziś całują po rękach, robiliby mu pod górkę, bo np. chodnik ma niewłaściwy odcień szarości.
– To, co teraz będzie?
– Teraz, młody obserwatorze, będziemy patrzeć, czy ten list intencyjny to początek nowej ery, czy tylko kolejna bajka o hyperloopie, którą się dobrze opowiada przy kawie. Puenta jest krótka: Silbert gra u siebie, bo tu on ustala zasady. W Mysłowicach zasady ustala komornik. Dobranoc, Władziu
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co Wy pierd...!? Mazutowy zbawca Mysłowic?
Co Wy pierd...!? Mazutowy zbawca Mysłowic?