Szczakowianka w sobotę po miesiącu przerwy znów mogła zagrać na Stadionie Miejskim. Ze względu na pandemię kibice nie mogli obejrzeć spotkania ze Śląskiem Świętochłowice, a tymczasem oba zespoły urządziły sobie efektowną strzelaninę, zakończoną podziałem punktów.

REKLAMA

Pandemia koronawirusa znów zaczyna torpedować ligowe rozgrywki i coraz więcej spotkań jest odwoływanych. W minioną sobotę w IV lidze śląskiej ze względu na sytuację epidemiczną, a także fatalny stan boisk, po ostatnich opadach, odwołane zostały trzy spotkania. Na szczęście Szczakowianka mogła zagrać i powalczyć o punkty, chociaż po spotkaniu ze Śląskiem może mieć spory niedosyt, była bowiem realna szansa na ugranie kompletu punktów.

Rozgrywany w kiepskich warunkach mecz jaworznianie rozpoczęli w świetnym stylu. Już w pierwszej akcji spotkania Bartłomiej Chwalibogowski otworzył wynik, ładnym strzałem kończąc podanie od Marcina Smarzyńskiego. Biało-Czerwoni parę chwil później mogli podwyższyć swoje prowadzenie, ale po uderzeniu Igora Szopy piłka zatrzymała się na słupku. Goście ze Świętochłowic nie zamierzali się tylko bronić i wkrótce pokazali, że także potrafią być groźni. W 12. minucie po faulu w polu karnym Adrian Lesik pewnie wykorzystał jedenastkę i doprowadził do wyrównania. Dosłownie pięć minut później goście prowadzili już 2:1. Bartosz Nawrocki wykorzystał skutecznie dośrodkowanie z lewej strony i głową pokonał jaworznickiego bramkarza. Wymiana ciosów trwała w najlepsze i wkrótce przyniosła Szczakowiance wyrównanie. Igor Szopa w polu karnym uwolnił się spod opieki dwójki obrońców i zagrał po ziemi w pole bramkowe, a tam niefortunną interwencją popisał się były zawodnik Szczakowianki – Artur Terbalyan – który próbując uprzedzić Marcina Smarzyńskiego, z bliska wpakował piłkę do siatki. Śląsk odpowiedział bardzo groźnym atakiem, po którym fatalne pudło zaliczył jeden z zawodników gości. Także gospodarze mieli swoje szanse, ale po uderzeniach Smarzyńskiego i Chwalibogowskiego piłka nie wpadła do siatki.

Po przerwie popularni Drwale skopiowali swój wyczyn z pierwszej połowy i już w 24 sekundzie wyszli na prowadzenie. Bartłomiej Chwalibogowski przejął piłkę po crossowym podaniu, wypatrzył w polu karnym Marcina Smarzyńskiego, który pokonał bramkarza. Niestety Szczakowianka po raz kolejny nie zdołała utrzymać prowadzenia. Po jednej z kontr gości, zawodnik Śląska został powalony na murawę, a arbiter po raz kolejny wskazał na jedenasty metr. Karnego na bramkę ponownie zamienił Lesik, doprowadzając do wyrównania. W kolejnych minutach oba zespoły stwarzały sobie kolejne okazje strzeleckie, ale piłka nie potrafiła znaleźć drogi do siatki. Swoją szansę miał Smarzyński, ale głową posłał piłkę nad poprzeczką. Także uderzenia autorstwa Cygnara i Szopy okazały się niecelne. W doliczonym czasie gry o krok od wygranej znaleźli się goście, którzy dwa razy przetestowali Macieja Wierzbickiego. Jaworznicki golkiper popisał się jednak bardzo dobrymi interwencjami i nie pozwolił się zaskoczyć. Ostatecznie więcej bramek już nie padło, a mecz zakończył się remisem 3:3.

Do końca rundy pozostały już tylko cztery kolejki, a Szczakowianka będzie potrzebowała punktów, by uciec jak najdalej od strefy spadkowej. W najbliższych tygodniach czekają ją spotkania z teoretycznie słabszymi rywalami i wiele będzie zależało od wyników tych starć. W środę Biało-Czerwoni w finale Pucharu Polski w Sarnowie mają – o ile pogoda znów nie pokrzyżuje planów – zmierzyć się z Unią Dąbrowa Górnicza. Natomiast za tydzień w sobotę jaworznian czeka wyjazdowa rywalizacja z RKS-em Grodziec.

Szczakowianka Jaworzno – Śląsk Świętochłowice 3:3 (2:2)
(Chwalibogowski 1, Terbalyan 27-sam., Smarzyński 46 – Lesik 12-k., 60-k., Nawrocki 17)

Szczakowianka: Wierzbicki – Gałka, Wadas, Drzymont, Śliwa – Lipniak, Cygnar, Skórski (69. Trzciński), Chwalibogowski – Szopa – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar.

Śląsk: Strąk – Watola, Gajda (46. Tutaj), Terbalyan, Seiler, Lesik, Ściętek, Nawrocki (78. Henisz), Lenert, Wach, Barteczko (60. Wasiak). Trener: Daniel Tukaj.

Sędziował: Sławomir Smaczny (Bytom)

Żółte kartki: Wadas, Gałka, Szopa – Ściętek, Seiler

Mecz bez udziału publiczności

DKAS

- REKLAMA -




Zewnętrzne linki