W sobotę 26 września na boisku w Byczynie miejscowa Zgoda rozegrała spotkanie z Garbarzem Zembrzyce. Drużynę do zwycięstwa tym razem nie poprowadził trener Krzysztof Bartyzel.

REKLAMA

Po ostatnich niepowodzeniach Zgody trener Bartyzel zrezygnował z roli szkoleniowca, pozostając w drużynie jako zawodnik. Tym razem w roli trenera wystąpił prezes Jacek Skopowki, który twierdzi, że trwają rozmowy z trenerami w sprawie objęcia stanowiska.

Sobotni mecz był z tych „jak nie teraz, to kiedy?” Drużyna Zgody musiała wreszcie strzelić bramkę przed własnymi kibicami, musiała wreszcie wygrać spotkanie. To, że grają z ostatnią drużyną w tabeli ligi okręgowej, nic w tym przypadku nie znaczyło. Kolejna porażka mogłaby pogłębić tylko złą sytuację drużyny. Jak miało się okazać, już na początku spotkania gospodarze zdobyli wreszcie upragnionego gola. Kiedy zawodnik Garbarza zagrał ręką w polu karnym, sędzia nie mógł postąpić inaczej, jak wskazać na jedenasty metr. Chwilę później Paweł Kalinowski zamienił karnego na bramkę. Jednobramkowe prowadzenie, zwłaszcza to objęte w 2. minucie spotkania, często nie wystarcza, by mecz wygrać. Już w 11. minucie gospodarze stracili bramkę, a zdobył ją John Ezeh. Pierwsza połowa była niezwykle trudna i nie wróżyła nic dobrego. Oprócz karnego, gospodarze nie oddali celnego strzału. Piłki często tracili w połowie boiska. Często dochodziło do nieporozumień jak to pomiędzy Krystianem Żurawiem a Dariuszem Bosiem, kiedy mogła paść bramka. Piłka zagrana w pole karne nie dotarła do Bosia, a strzał głową Żurawia okazał się niecelny. Do przerwy żadna z drużyn nie potrafiła przechylić szali na swoją korzyść.
Na drugą połowę meczu na boisko wyszła zupełnie inna drużyna. Zawodnicy raz po raz poczynali sobie w obrębie pola bramkowego drużyny przyjezdnej. Doskonałym strzałem z dystansu popisał się Łukasz Icha. Tylko heroiczna interwencja bramkarza Garbarza nie pozwoliła na podwyższenie wyniku. Bartyzel, który zastąpił jeszcze w pierwszej połowie kulejącego Bosia, również uderzył z dystansu, ale bramkę zdobył głową, po wrzutce w pole karne. Drużynie było mało, a kolejne akcje napawały optymizmem. Kalinowski wreszcie zagrał jak rasowy napastnik i bramkę na 3:1 zdobył po tym, jak wyprzedził obronę gości. Kolejną zdobył po asyście Szymona Ostachowskiego, który będąc sam na sam z bramkarzem, oddał piłkę bardziej doświadczonemu koledze. Drużyna z Byczyny w drugiej połowie wreszcie zagrała prawdziwą piłkę, wygrywając mecz 4:1. Kolejny sprawdzian już w najbliższą sobotę. Być może już pod wodzą nowego trenera Zgoda pojedzie do Libiąża, gdzie zmierzy się z miejscowym MKS-em.

LKS Zgoda Byczyna – Garbarz Zembrzyce 4:1 (1:1)
Kalinowski 2′, 83′, 85′, Bartyzel 56′, Ezeh 11′

Zgoda: Nawrocki (Br), Boś (K), Żuraw, Siewniak, Icha, Zieliński, Orawski, Przebindowski, Szczurek, S. Jaromin, Kalinowski
zmiana: Bartyzel, Ostachowski, Piecka, Boroń

Garbarz: Oskwarek (Br), Burliga, Elżbieciak, Sobański, Żurek, Stachnik, Sani, Targosz, Ezeh, Buczek, Zajda
zmiana: Motejadded, Madej, Sala

gabiga

- REKLAMA -



Zewnętrzne linki