Piłkarze Szczakowianki mają za sobą kolejny udany tydzień. Mimo prawdziwej plagi kontuzji Biało-Czerwoni w ostatnich dniach awansowali do finału Pucharu Polski, a w lidze dopisali do swojego konta kolejny punkt.

REKLAMA

Trener Paweł Cygnar ostatnio przy ustalaniu składu może mieć prawdziwy ból głowy. Kilku podstawowych zawodników ekipy popularnych Drwali zmaga się z kontuzjami i nie może wspierać zespołu. Mimo to jaworznianie pokazali charakter i zaliczyli całkiem udane występy – zarówno w lidze, jak i Pucharze Polski.

Finał dla Drwali

W minioną środę Szczakowianka na wyjeździe mierzyła się w półfinale Pucharu Polski z Sarmacją Będzin. Jaworznianie do meczu przystąpili w bardzo młodym składzie – w wyjściowej jedenastce znalazło się aż sześciu zawodników poniżej 21 roku życia. Obie drużyny szukały swoich szans, ale kibice nie obejrzeli ani jednego trafienia. Biało-Czerwoni najbliżej powodzenia byli na kwadrans przed końcem spotkania. Po szarży lewą stroną Igor Szopa zagrał na piąty metr do Marcina Smarzyńskiego. Ten będąc w trudnej pozycji – tyłem do pustej bramki – próbował uderzać piętą, ale jego strzał zablokowali obrońcy, a po próbie dobitki piłka tylko ostemplowała poprzeczkę. Gospodarze kilka razy postraszyli jaworznicką defensywę, ale świetną formą błysnął stojący między słupkami bramki Michał Jewuła. Młody golkiper Drwali miał zresztą okazać się bohaterem całego spotkania. Przy bezbramkowym remisie o awansie decydować miały rzuty karne. Co prawda miejscowy bramkarz obronił jedenastkę wykonywaną przez Skórskiego, ale Jewuła okazał się jeszcze lepszy. Jaworznianin dwa razy skutecznie zablokował uderzenia gospodarzy, zapewniając swojej ekipie wygraną 4:3. Szczakowianka po raz drugi z rzędu awansowała do finału, gdzie podobnie jak w poprzednim sezonie zmierzy się z Unią Dąbrowa Górnicza.

Mecz przyjaźni na remis

W niedzielę Szczakowianka na wyjeździe w meczu przyjaźni mierzyła się z Szombierkami Bytom. Pierwsza połowa była dość wyrównana, a oba zespoły szukały przewagi w środku pola. W 28. minucie Mateusz Śliwa otworzył wynik spotkania. Po wrzutce od Cygnara główkował Szopa, jego uderzenie zdołał zatrzymać bramkarz, ale wobec dobitki Śliwy był już bezradny. Wydawało się, że Drwale dowiozą prowadzenie do przerwy, ale w samej końcówce po rzucie rożnym Nowara doprowadził do wyrównania. W drugiej połowie gospodarze ostrzeliwali jaworznicką bramkę, ale mieli problemy ze skutecznością. Na domiar złego od 63. minuty Biało-Czerwoni musieli grać w osłabieniu, po tym jak drugą żółtą kartkę obejrzał Mateusz Śliwa. Wydawało się, że osłabiona Szczakowianka nie będzie już w stanie zbyt wiele zdziałać. Jednak gdy na trybunach trwało pirotechniczne show, świetną akcją błysnął Dawid Lipniak. Zaledwie 16-letni pomocnik Drwali popisał się indywidualnym rajdem, ograł trzech obrońców oraz bramkarza i z bliska wpakował piłkę do siatki. Zaskoczeni gospodarze rzucili się do odrabiania strat i w końcówce zdołali uratować punkt. Jakub Stefaniak popisał się wyjątkowo efektownym uderzeniem z woleja i nie dał Wierzbickiemu szans na obronę. Ostatecznie mecz zakończył się więc remisem 2:2.

Teraz podopiecznych trenera Cygnara czeka mały odpoczynek od ligowej piłki. W najbliższy weekend Szczakowianka będzie pauzowała, a kolejny mecz o punkty zagra dopiero 10 października, kiedy to na wyjeździe zmierzy się ze Zniczem Kłobuck.

Sarmacja Będzin – Szczakowianka Jaworzno 0:0 k. 3:4

Szczakowianka: Jewuła – Kurzawa, Wadas, Gocyk (46. Rzymowski), Śliwa – Gałka, Skórski, Trzciński, Bąk (46. Szopa) – Lipniak – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar

Szombierki Bytom – Szczakowianka Jaworzno 2:2 (1:1)
(Nowara 43, Stefaniak 87 – Śliwa 28, Lipniak 77)

Szczakowianka: Wierzbicki – Kurzawa, Skórski, Rzymowski, Śliwa – Gałka, Lipniak (88. Bąk), Cygnar (90+4. Gocyk), Szopa, Trzciński – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar.

Sędziował: Mateusz Patla (Jastrzębie-Zdrój)

Żółte kartki: Malicki, Stefaniak – Śliwa (x2), Cygnar

Czerwona kartka: Śliwa (63. minuta – druga żółta)

Widzów: ok. 170

DKAS

- REKLAMA -



Zewnętrzne linki