Szczakowianka w sobotę rozegrała jedno ze swoich lepszych spotkań w tym sezonie. Paradoksalnie jednak Biało-Czerwoni nie mogą być zadowoleni, bo wygrana z Polonią wymknęła się im z rąk i musieli zadowolić się tylko remisem.

REKLAMA

Przed meczem z zespołem z Łazisk wielu kibiców pewnie w ciemno zadowoliłoby się remisem. Poloniści w tym sezonie bowiem radzą sobie wyśmienicie i jak dotychczas tylko raz przegrali swoje spotkanie. Jaworznianie tymczasem byli blisko sięgnięcia po komplet punktów, ale niestety nie zdołali obronić swojej przewagi. Popularni Drwale znów do meczu przystępowali osłabieni, bez kontuzjowanych Marędowskiego i Cygnara, a także pauzującego za kartki Trzcińskiego.

Szczakowianka mecz rozpoczęła od mocnego uderzenia i dwóch szybkich trafień. Już w 14. minucie Marcin Smarzyński wykorzystał świetne podanie od Igora Szopy i w sytuacji sam na sam nie dał bramkarzowi szans na skuteczną interwencję. Kibice nie zdążyli jeszcze ochłonąć, a już było 2:0. Tym razem Smarzyński wcielił się w rolę asystenta – wypatrzył wbiegającego w pole karne i zupełnie niepilnowanego Chwalibogowskiego, który perfekcyjnym uderzeniem w samo okienko podwyższył wynik spotkania. Gospodarze grali agresywnie, ofensywnie i dynamicznie, czym wyraźnie zaskoczyli rywali i co przekładało się też na kolejne okazje. Swoje szanse mieli m.in. Adrian Gałka i Igor Szopa, ale ostatecznie nie zdołali trafić do siatki. Polonia nie zostawała bierna i też co jakiś czas atakowała. Po jednej z takich akcji musiał interweniować jeden z obrońców, który wślizgiem zablokował groźny strzał. W końcówce poloniści mogli wyrównać, gdy po silnym strzale piłka odbiła się rykoszetem, ale dobrze ustawiony Wierzbicki zdołał ją w ostatniej chwili sparować na poprzeczkę. Tuż przed przerwą Szczakowianka mogła podwyższyć prowadzenie, ale po groźnym uderzeniu głową w wykonaniu Smarzyńskiego, golkiper instynktownie zablokował piłkę.

Wydawało się, że Drwale mają wszystko pod kontrolą, ale początek drugiej połowy nie ułożył się po myśli gospodarzy. Polonia szybko wypracowała sobie jedenastkę, którą pewnie wykorzystał Bartosz Szojda. W kolejnych minutach podopieczni trenera Cygnara mogli odzyskać jeszcze dwubramkowe prowadzenie. Szczególnie groźnie było po rzutach rożnych. Po jednym z nich bramkarz gości szczęśliwie zablokował piłkę uderzoną przez Marcina Drzymonta, a dobitka w wykonaniu Dawida Wadasa okazała się niecelna. Polonia tymczasem wykorzystała swoją szansę, a w 60. minucie po kornerze Piotr Załuski uciekł spod opieki obrońcy i uderzeniem głową tuż przy słupku dał gościom drugą bramkę. Szczakowianka próbowała jeszcze atakować, ale nie potrafiła już trafić do siatki. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Marcin Smarzyński miał piłkę meczową, ale po świetnym zagraniu od Szopy uderzył wprost w bramkarza. Ostatecznie oba zespoły podzieliły się punktami – z czego zdecydowanie bardziej zadowoleni mogli być goście.

W najbliższą środę Szczakowiankę czeka pucharowe starcie z w Będzinie. Biało-Czerwoni w półfinale Pucharu Polski na szczeblu podokręgu sosnowieckiego zmierzą się z Sarmacją. Początek tego spotkania o godzinie 16:30. Z kolei w niedzielę Drwali czeka ligowy mecz z Szombierkami Bytom, które w tym sezonie jak na razie radzą sobie dość słabo. Ten pojedynek, nazywany czasem meczem przyjaźni, rozegrany zostanie w Bytomiu o godzinie 11:00.

Szczakowianka Jaworzno – Polonia Łaziska 2:2 (2:0)
(Smarzyński 14, Chwalibogowski 17 – Szojda 50-k., Załuski 60)

Szczakowianka: Wierzbicki – Rzymowski (78. Kurzawa), Wadas, Drzymont, Śliwa – Gałka, Skórski, Szopa, Chwalibogowski (84. Bąk) – Lipniak – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar.

Polonia: Topór – Gersok, Załuski (69. Prochownik), Linek, Just, Szojda, Grogor (46. Hewlik), Sommer (90+2. Wolny), Nowak, Górecki, Badura. Trener: Marek Mazur.

Sędziował: Robert Metelski (Ornontowice)

Żółte kartki: Wadas, Smarzyński, Kurzawa, Rzymowski – Sommer, Gersok

Widzów: 200

DKAS

- REKLAMA -



Zewnętrzne linki