Marta ukończyła II LO w Jaworznie, licencjat zdobyła w Górnośląskiej Wyższej Szkole Handlowej w Katowicach, a tytuł magistra zarządzania uzyskała w katowickim Gallusie.

REKLAMA

– Jednak to nie te szkoły zdefiniowały to kim obecnie jestem i czym się zajmuję – mówi. – Od dziecka po głowie chodziło mi marzenie, by leczyć ludzi. Poważna choroba i chęć do pokonania jej metodami niekonwencjonalnymi otworzyła nowe drzwi w moim życiu ponad 10 lat temu.

Tak między innymi poznałam mało wówczas znaną w naszym kraju ogólnoustrojową terapię manualną BOWTECH. Terapia ta nie tylko zachwyciła swoimi wynikami ale sprawiła, że postanowiłam właśnie w ten sposób pomagać ludziom pokonywać ból, rozmaite choroby i podnosić jakość i komfort ich życia. Do tego dołączyło zgłębianie wiedzy o naturalnych sposobach pokonywania chorób poprzez zdrowie odżywianie, stosowanie ziół , homeopatii itp. Ukończyłam szereg kursów uzyskując tytuł Mistrza Terapii Bowena. Na chwilę obecną jestem też jedyną terapeutką tej metody w naszym mieście. Praca jest moją pasją, daje niesamowitą ilość satysfakcji i przyjemności poznawania historii ludzkich żyć.

W tym roku odkryłam również niezwykłą przyjemność w uprawie ogródka warzywnego. Smak samodzielnie i naturalnie wyhodowanych warzyw to czysta radość rekompensująca ciężką pracę. Jestem realną optymistką, co z pewnością pomaga mi w przezwyciężaniu i radzeniu sobie z problemami, które są częścią życia. Wciąż uczę się nie spieszyć z efektem takim, że….wciąż się uczę.

Na pytania czego nie lubi i co Ją irytuje odpowiada: to kilka rzeczy, jednak zwykle staram się koncentrować na sprawach, które pozytywnie wpływają na moje samopoczucie. Jeżeli mogę coś zmienić na lepsze staram się to zrobić. Jeżeli nie mogę…czekam na lepszy moment. Uwielbiam muzykę i literaturę różnego gatunku, co oprócz czystej przyjemności pozwala na poszerzenie horyzontów.

Na mojej podróżnej mapie Polski pozostaje jedno nigdy nie poznane miejsce – a jest to Podlasie i to zapewne najbliższy turystyczny cel. Cele zawodowe to pozyskiwanie nowych umiejętności i kwalifikacji w terapiach manualnych.

Zwierzak – to kot, kiedyś zapewne zagości pod moim dachem. Lubię wędrówki po lesie, morze, dobre jedzenie – w kuchni spędzam sporo czasu, bo cenię sobie smak domowych potraw, ale od czasu do czasu nie pogardzę dobrą restauracyjną kuchnią.

Serial, który niezmiennie mnie bawi – to „Teoria wielkiego podrywu”. Ale i dobra sensacja, film psychologiczny czy programy kulinarne pozwalają się odprężyć. Marzenie, które pojawiło się zupełnie niedawno to mały, fajny domek z tarasem i ogródkiem. Co w życiu najważniejsze? Ciekawość samego życia. Doświadczenia, które nas wzbogacają. To umiejętność szczerego uśmiechu pomimo wszystko.

 

- REKLAMA -



Zewnętrzne linki