Kiepska seria Szczakowianki niestety wciąż trwa. Biało-Czerwoni w sobotę przegrali trzeci mecz z rzędu, ulegając na wyjeździe Sarmacji Będzin 0:2.

REKLAMA

Podopieczni trenera Pawła Cygnara liczyli, że po ostatnich dość słabych spotkaniach, w Będzinie przyjdzie przełamanie. Sarmacja pokazała jednak, że potrafi być bardzo groźna i zaskoczyła Biało-Czerwonych. Szczakowianka po raz trzeci z rzędu nie zdołała sięgnąć po ligowe punkty i wciąż czeka na powrót do dobrej gry.

Skuteczni Sarmaci

Początek spotkania w Będzinie zdawał się przebiegać po myśli jaworznian. Szczakowianka częściej utrzymywała się przy piłce i starała się atakować, chociaż podobnie jak we wcześniejszych meczach jej akcjom brakowało wykończenia. Pierwszy celny strzał Biało-Czerwoni oddali dopiero w 17. minucie. Marcin Smarzyński zdecydował się na groźne uderzenie zza szesnastki, po którym piłkę zdołał sparować golkiper gospodarzy. Sarmacja spróbowała na to odpowiedzieć, ale na jej drodze stanął Maciej Wierzbicki, który pewnie wyłapał piłkę po uderzeniu głową. Po jednym z rzutów wolnych Paweł Cygnar wrzucił piłkę na głowę Dawida Wadasa, ale jego strzał okazał się niecelny. Z upływem czasu miejscowi zaczęli także dochodzić do sytuacji strzeleckich i przed przerwą zaskoczyli Drwali. Sarmacja przeprowadziła szybką akcję prawą stroną. Wystarczyły trzy dobre podania, by wyprowadzić piłkę z własnej połowy i dostarczyć ją do Kacpra Zawadzkiego, który w polu karnym łatwo uporał się z obrońcami i wpakował ją do siatki, otwierając wynik meczu. Jeszcze przed przerwą Sarmaci mogli podwyższyć wynik, ale po rzucie rożnym jeden z zawodników uderzył głową obok słupka.

Drugą połowę jaworznianie rozpoczęli od ofensywy i zaczęli napierać na bramkę, ale cały czas brakowało im skuteczności. Dobrym uderzeniem sprzed szesnastki popisał się Arkadiusz Trzciński, ale piłka przeleciała obok słupka. Dwie dobre okazje miał też Paweł Cygnar, ale posyłał piłki nad poprzeczką. Również stałe fragmenty gry nie przynosiły powodzenia. Tymczasem w 59. minucie gospodarze znów boleśnie ukłuli gości. Po rzucie wolnym jeden z obrońców wybił piłkę, ta trafiła do Kacpra Zawadzkiego, który popisał się fenomenalnym uderzeniem, po którym futbolówka wpadła do siatki, nie dając bramkarzowi najmniejszych szans na obronę. Sarmacja mogła pójść za ciosem i jeszcze dobić rywali, ale trochę zabrakło jej dokładności. Dopiero w ostatnich minutach spotkania Biało-Czerwoni mieli nieco więcej okazji, ale ich ofensywa dalej nie przynosiła zmiany wyniku. Wyjątkowo efektowną akcję przeprowadził, wprowadzony kilka minut wcześniej na boisko, Dawid Lipniak. Młody pomocnik Drwali w pojedynkę okiwał pięciu rywali i znalazł się przed bramkarzem, ale ten w ostatniej chwili zablokował strzał. Chwilę później po świetnej wrzutce od Chwalibogowskiego swoją szansę miał Paweł Cygnar, ale głową posłał piłkę obok słupka. Po jednym z rzutów rożnych wyżej od rywali wyskoczył Dawid Wadas, ale po raz kolejny piłka ominęła bramkę. Kolejne dobre interwencje notował też golkiper Sarmacji, który wyłapał kilka groźnych wrzutek, uniemożliwiając Drwalom oddawanie strzałów. Tym samym będzinianie sięgnęli po komplet punktów i ograli jaworznian 2:0.

Wrócić do dobrej gry

Ostatnie tygodnie dla sympatyków Szczakowianki są wyjątkowo trudne. Po udanym początku sezonu drużyna popadła w jakiś rodzaj marazmu, a trzy z rzędu porażki, na dodatek bez ani jednej strzelonej bramki, muszą niepokoić. Sytuacja Drwali w tabeli cały czas jest mimo to dobra. Po porażce z Sarmacją zespół spadł na dziesiątą lokatę, ale traci tylko jeden punkt do 5. miejsca. Największym problemem zespołu stała się ofensywa i rozregulowane celowniki ofensywnych graczy. W drużynie ewidentnie brakuje snajpera, który mógłby wykańczać skutecznie kolejne akcje. Do tego dochodzą jeszcze proste błędy w defensywie, które bywają bardzo kosztowne. Tylko jedna drużyna straciła jak dotychczas więcej bramek od jaworznian, co na pewno musi być ostrzeżeniem dla zespołu. W najbliższej kolejce Szczakowiankę czeka domowe starcie z MKS-em Myszków. MKS także jest beniaminkiem IV ligi, a na swoim koncie ma tyle samo punktów co Biało-Czerwoni, z tym jednak, że rozegrał jedno spotkanie mniej. Myszkowianie są bardzo solidnym średniakiem i na pewno nie będą łatwym rywalem dla podopiecznych trenera Cygnara. Ostatni raz obie ekipy mierzyły się ze sobą w sezonie 2017/18. Wówczas górą byli dwukrotnie myszkowianie, którzy u siebie wygrali 3:2, a w Jaworznie wiosną pokonali Drwali 2:0. Jak będzie tym razem – przekonamy się w sobotę. Początek meczu na Stadionie Miejskim o godzinie 16:00.

Sarmacja Będzin – Szczakowianka Jaworzno 2:0 (1:0)
(Zawadzki 40, 59)

Sarmacja: Dawid – Dudała, Majka, Fulianty, Widurski (81. Bała), Adamczyk (88. Januszek), Zawadzki (73. Skrzypiński), Gądek, Skrzypiński, Kozłowski, Terbalyan (89. Bolek). Trener: Michał Pluta

Szczakowianka: Wierzbicki – Trzciński, Wadas, Drzymont, Śliwa – Gałka, Cygnar, Skórski (72. Kurzawa), Marędowski (69. Lipniak) – Chwalibogowski – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar

Sędziował: Paweł Kuban (Skrzydlów)

Żółte kartki: Marędowski, Gałka

Widzów: ok. 100

DKAS

- REKLAMA -



Zewnętrzne linki