Zaskakująco wysokiej porażki doznała w sobotę Szczakowianka. Biało-Czerwoni ulegli Warcie Zawiercie aż 0:5.

REKLAMA

Szczakowianka do meczu z Wartą przystąpiła wyraźnie osłabiona, bez Bartłomieja Chwalibogowskiego, Dawida Wadasa i Igora Szopy. Mimo to nic nie zwiastowało katastrofy, do jakiej miało dojść w kolejnych minutach. Co prawda ekipa z Zawiercia w tym sezonie radzi sobie świetnie i wygrywa mecz za meczem, ale nikt chyba nie spodziewał się, że w Jaworznie urządzi sobie taką strzelaninę.

Zawierciańska kanonada

Początek meczu był jeszcze całkiem wyrównany, a gospodarze próbowali zaskoczyć golkipera gości, ale robili to nieskutecznie. Z upływem czasu Warta poczynała sobie jednak coraz odważniej i co rusz atakowała bramkę Drwali, czyhając na błędy defensywy. W 18. minucie po niepotrzebnej wymianie piłek między Wierzbickim a jednym z obrońców, Norbert Bębenek przejął piłkę i z bliska wpakował ją do siatki, otwierając wynik. Szczakowianka próbowała odpowiedzieć, ale nie potrafiła się przedrzeć przez dobrze poukładaną zawierciańską defensywę. Jaworznianie najwięcej zagrożenia stwarzali po stałych fragmentach gry, ale tym także brakowało dokładności. Warta nie zamierzała zaś poprzestawać na jednym trafieniu i odważnie atakowała. Po jednym ze strzałów piłka zatrzymała się na poprzeczce, a dobitkę zablokował obrońca. Chwilę później piłka znalazła się w siatce, ale arbiter dopatrzył się spalonego i nie uznał tego trafienia. Warta wkrótce dopięła swego i wywalczyła rzut karny, który na bramkę zamienił Mateusz Wawoczny. Jak się okazało, to nie był jeszcze koniec strzelania w pierwszej połowie. Parę minut przed przerwą Mateusz Wawoczny po rzucie rożnym podwyższył na 3:0.

Druga połowa przebiegała właściwie pod dyktando gości, którzy zadowoleni z prowadzenia starali się utrzymać wynik i co jakiś czas nękali miejscową defensywę. Szczakowianka sporadycznie przedzierała się pod bramkę gości, ale nie stwarzała większego zagrożenia. Jedynie w 63. minucie Drwale powinni byli zdobyć honorową bramkę. Po faulu na Pawle Cygnarze sędzia wskazał na wapno, ale Mateusz Śliwa spudłował z jedenastki. Warta grała mądrze i trzymała Biało-Czerwonych z daleka od własnego pola karnego. Zawiercianie nie skupiali się jednak tylko na obronie i regularnie ostrzeliwali bramkę, ale nieco brakowało im skuteczności. W końcówce osiągnęli swój cel. Najpierw Damian Adamiecki po efektownym rajdzie prawą stroną, wpadł w pole karne i uderzeniem w długi róg pokonał Wierzbickiego. Potem zaś Dawid Wrona skorzystał ze świetnego podania z głębi pola i w sytuacji sam na sam z bramkarzem ustalił wynik na 5:0 dla gości.

Wrócić do gry

Warta dzięki efektownej wygranej umocniła się na fotelu lidera IV ligi. Szczakowianka po pięciu kolejkach zajmuje 7. miejsce z niewielką stratą do czołówki. Podczas sobotniego spotkania na stadionie odbywała się akcja charytatywna, podczas której zbierano środki na rehabilitację i leczenie byłego zawodnika Biało-Czerwonych – Roberta Sztandery, który zmaga się ze skutkami udaru mózgu. Na facebookowym profilu Szczakowianki trwają jeszcze licytacje przedmiotów, z których dochód przeznaczony będzie właśnie na rehabilitację Roberta Sztandery – można wziąć w nich udział i wesprzeć całą akcję. Podopieczni trenera Pawła Cygnara tymczasem muszą już myśleć o kolejnym ligowym meczu. Tym razem na wyjeździe zmierzą się z Sarmacją Będzin. Sarmacja sezon rozpoczęła dość słabo – od remisu i dwóch porażek, ale akurat w ostatniej kolejce zdołała sięgnąć po komplet punktów, ogrywając outsidera ze Zbrosławic. Oba zespoły znają się dość dobrze, a w ostatnich latach często ze sobą grywały – zarówno w lidze, jak i pucharze. W trzech ostatnich meczach górą byli będzinianie, ale obie drużyny miały wówczas zupełnie inne składy. Zapowiada się ciekawe spotkanie, początek meczu na stadionie w Będzinie w sobotę o 17:00.

Szczakowianka Jaworzno – Warta Zawiercie 0:5 (0:3)
(Bębenek 18, Wawoczny 28-k., 40, Adamiecki 77, Wrona 87)

Szczakowianka: Wierzbicki – Kurzawa (30. Lipniak), Skórski, Drzymont, Śliwa – Gałka, Trzciński, Rzymowski (46. Gocyk), Marędowski (60. Bąk) – Cygnar – Smarzyński (86. Łukaszyk). Trener: Paweł Cygnar

Warta: Maścibrzuch – Mąka, Adamiecki, Bębenek (74. Klama), Wawoczny, Maszczyk (73. Wrona), Bartusiak, Kamiński, Jarnot, Pereira (85. Gajecki), Sołtysik. Trener: Robert Majchrzak

Sędziował: Leszek Lewandowski (Gliwice)

Żółte kartki: Śliwa, Marędowski, Trzciński

Widzów: 300

DKAS

- REKLAMA -



Zewnętrzne linki