7 sierpnia wyruszyła z Jaworzna grupa blisko sześćdziesięciu osób, aby przejść Nocną Ekstremalną Drogę Krzyżową. Do przejścia było około czternastu kilometrów, z kaplicy MB Nieustającej Pomocy w Jaworznie-Dębie do Kościoła Przemienienia Pańskiego w Libiążu i z powrotem.

REKLAMA

Ekstremalna Droga Krzyżowa rozpoczęła się wieczorną mszą świętą w kaplicy o godzinie 19:00. Po odebraniu pakietów uczestnicy wyruszyli o godz. 20:00
do pierwszej stacji. Na trasie zostało zlokalizowanych czternaście stacji drogi krzyżowej, a dla uczestników zostały przygotowane specjalne rozważania pod hasłem ,,Droga przebaczenia od zranienia do uzdrowienia”. Trasa prowadziła zarówno drogami asfaltowymi, jak i leśnymi oraz polnymi ścieżkami.

Przy stacjach każdy koncentrował się na przemyśleniach tematów wskazanych do rozważań. Bolesnych przemyśleń, bo to przecież droga krzyżowa, wędrówka grupy skupionej w milczeniu. Grupy, która szybko mi zniknęła podążając do celu. Cel to kolej stacja. Jakoś tak dziwnie jeden na drugiego uwagi nie zwracał. Jakby z góry wiedziano, że nic złego w tym ciemnym lesie nikogo nie spotka. Zdałam się na własne siły, doświadczając bólu i zmęczenie. Gotowa byłam do rezygnacji, że nie podołam. Ciemno, drzewa straszą.

Pierwszy raz uczestniczyłam w takiej nocnej modlitewnej pielgrzymce. Było to przeżycie duchowe i ćwiczenie fizyczne. Ale i też strach czy nie zgubię się w lesie? Nikt z organizatorów nie zadał sobie trudu, aby choćby dyskretnie czuwać nad pielgrzymami. Nie było wśród uczestniczących w nocnej modlitwie zwykłej solidarności. Przecież jak ktoś idzie pierwszy raz na ekstremalną drogę krzyżową, to uczestniczący zwracają na niego uwagę, aby się nie zgubił, nie pozostawiają go samego. Sił dodawała mi wiara i modlitwa i to że jestem – niech i będzie, że w myślach tylko – wśród ludzi z którymi łączy mnie wspólna sprawa: droga krzyżowa, modlitwa, rozważanie, wiara w dobrego chrześcijanina. Strach pokonałam, z ciemnego las dojrzałam nadzieję widząc blask świateł ulicznych latarni na drodze do domu.

sdr

Na taką drogę ekstremalną z modlitwą i rozważaniem o Chrystusie najlepiej wybrać się z przyjaciółmi. I to nauka dla mnie na drugi raz i rada dla samotnie w taką trasę się wybierających.

Angelika Woźniak

 

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki