Szczakowianka remisuje na inaugurację

Po ośmiu miesiącach przerwy piłkarze Szczakowianki powrócili do walki o ligowe punkty. Na inaugurację rozgrywek IV ligi jaworzniccy Drwale zremisowali 1:1 z AKS-em Mikołów.

REKLAMA

Miniony tydzień był bardzo intensywny zarówno dla działaczy, jak i piłkarzy Szczakowianki. Przed startem rozgrywek udało się dopiąć wszystkie transfery i skompletować kadrę. W piątek klub zaprezentował też zupełnie nowy klubowy herb, który łączy tradycję z nowoczesnością i prezentuje się bardzo okazale. W sobotę do gry przystąpili już piłkarze, dla których był to pierwszy poważny mecz po długiej pandemicznej przerwie.

Zabrakło skuteczności

Kibice, którzy licznie zgromadzili się na trybunach, byli świadkami całkiem ciekawego spotkania, w którym nie brakowało podbramkowych starć. Mecz lepiej rozpoczęli goście, którzy starali się atakować i dość skutecznie blokowali ofensywne próby gospodarzy. AKS zmusił też do wysiłku nowego bramkarza Drwali Macieja Wierzbickiego, który jednak nie dał się zaskoczyć. Z upływem czasu Szczakowianka coraz częściej przedzierała się w okolice pola karnego, jej akcjom brakowało jednak wykończenia. Wynik otworzyć mógł Marcin Drzymont, ale po rzucie rożnym trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Po kolejnych strzałach piłka omijała bramkę w bezpiecznej odległości. Na domiar złego w 40. minucie grający szkoleniowiec Drwali z kontuzją musiał opuścić boisko. W końcówce pierwszej połowy ofensywa nabrała na sile. Po świetnej akcji lewą stroną Bartosz Marędowski zdecydował się na strzał, który z trudem wybronił golkiper AKS-u, piłka trafiła pod nogi Marcina Smarzyńskiego, ale ten ponownie uderzył w bramkarza. Parę chwil później Adrian Gałka wrzucił świetną piłkę na głowę Igora Szopy i po strzale futbolówka zdawała się zmierzać w okienko bramki, ale w ostatniej chwili Bartosz Soliński wyciągnął rękę i uratował swój zespół przed utratą gola. Ostatnie słowo w tej części gry należało zresztą do gości. Mikołowianie przeprowadzili akcję lewą stroną, po uderzeniu próbował jeszcze interweniować Wierzbicki, ale w polu karnym do piłki dopadł Kordian Rusz i uderzeniem wyprowadził AKS na prowadzenie.

W drugiej połowie Szczakowianka zdecydowanie częściej była przy piłce i szukała sposobu na odwrócenie losów spotkania. Po kilku niezbyt udanych strzałach wreszcie w 63. minucie udało się gospodarzom doprowadzić do wyrównania. Bartosz Marędowski przerzucił piłkę na prawą stronę do Bartłomieja Chwalibogowskiego, a ten dośrodkował w pole karne do Marcina Smarzyńskiego. Snajper Drwali, co prawda był w trudnej pozycji i stał tyłem do bramki, ale zdołał tak uderzyć głową, że piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki. Jaworznianie mogli pójść za ciosem, ale nie wykorzystali chwili słabości rywali. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Chwalibogowskiego dobrą interwencją po raz kolejny popisał się Soliński. Kolejne uderzenia w wykonaniu Skórskiego czy Trzcińskiego były już niecelne. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1, który na pewno pozostawił gospodarzom pewien niedosyt.

Zagrają z liderem

Powrót Szczakowianki po dwóch latach przerwy do IV ligi w sumie okazał się w miarę udany. Na tle zespołu, który w poprzednim sezonie zaliczany był do ligowej czołówki, Drwale zaprezentowali się z dobrej strony i gdyby byli bardziej skuteczni, to spokojnie sięgnęliby po komplet punktów. Pierwszy mecz pokazał, że na tym poziomie nie można sobie pozwolić na marnowanie szans – szans na powtórkę bowiem nie będzie, a rywale wykorzystają każdy błąd. Szczakowianka zagrała w sumie dobry mecz, przeważała, ale zabrakło jej trochę boiskowego cwaniactwa i postawienia kropki nad i. Trzeba też dodać, że AKS miał też między słupkami swojego bohatera – Bartosza Solińskiego – który uratował mikołowian przed utratą kilku bramek.

Za tydzień Drwali czeka jeszcze trudniejsze starcie i przy okazji chyba najkrótszy wyjazd w całej rundzie – w linii prostej oba stadiony dzieli niespełna 9 kilometrów. Unia na inaugurację rozgrywek rozgromiła aż 5:0 Dramę Zbrosławice i potwierdziła, że wywalczone w poprzednim sezonie wicemistrzostwo nie było przypadkowe. Drużyna z Mysłowic prezentuje się bardzo ciekawie i może sporo namieszać w ligowej stawce. Kosztowianie w składzie mają kilku solidnych zawodników, a wśród nich jest także były bramkarz Szczakowianki – Piotr Adamek. W całym poprzednim sezonie Unia przed własną publicznością nie przegrała ani razu. Dla Szczakowianki to będzie prawdziwe wyzwanie i każdy wywalczony punkt będzie na wagę złota. Początek meczu na stadionie w Kosztowach w sobotę o godzinie 17:00.

Szczakowianka Jaworzno – AKS Mikołów 1:1 (0:1)
(Smarzyński 63 – Rusz 45+1)

Szczakowianka: Wierzbicki – Gałka, Wadas, Drzymont, Śliwa – Chwalibogowski, Skórski, Trzciński, Marędowski – Cygnar (40. Szopa) – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar

AKS: Soliński – Tsuleskiri (70. Majsner), Przybylski, Rusz, Zamojda, Oltman, Waśkiewicz (65. Tabiś), Starzyński, Niesyto, Bąk (70. Pawełczyk), Rocki. Trener: Marcin Molek

Sędziował: Robert Kowalczyk (Częstochowa)

Żółte kartki: Wadas, Skórski – Tabiś

Widzów: 350

DKAS

- REKLAMA - Zewnętrzne linki