Szczakowianka w środę rozegrała pierwszy po pandemicznej przerwie mecz o stawkę. Biało-Czerwoni w finale Pucharu Polski na szczeblu podokręgu sosnowieckiego ulegli Unii Dąbrowa Górnicza 0:3.

REKLAMA

Sport powoli powraca i chociaż wciąż funkcjonuje w mocno okrojonej formie, to kibice mogą cieszyć się z powrotu swoich zespołów do gry o stawkę. Szczakowianka po rozegraniu dwóch meczów kontrolnych, w środę po raz pierwszy w tym roku powalczyła o konkretne trofeum – Puchar Polski na szczeblu podokręgu sosnowieckiego. W nowej rzeczywistości sporym problemem okazało się zorganizowanie samego meczu. Śląski Związek Piłki Nożnej, zgodnie z zaleceniami sanitarnymi, nie zgodził się na udział publiczności i tylko ograniczone grono osób mogło zobaczyć pojedynek. Mecz pierwotnie miał odbyć się tradycyjnie na Stadionie Ludowym w Sosnowcu, ale było to niemożliwe i finał przeniesiono na obiekt Czarnych Sosnowiec. Jak się okazało, to jednak nie był koniec problemów – dzień przed rozegraniem meczu podokręg poinformował o kolejnej zmianie lokalizacji – i ostatecznie starcie rozegrano na stadionie AKS-u na Niwce.

Szczakowianka do meczu przystąpiła w nieco okrojonym składzie, z bardzo wąską ławką rezerwowych. Część zawodników już pożegnała się z drużyną, a nowi gracze nie mogli być zarejestrowani, ŚlZPN dopiero od 1 lipca zezwoli na transfery. Mimo tych wszystkich problemów, samo spotkanie miało ciekawy przebieg, a sam wynik nie do końca odzwierciedla przebieg boiskowych wydarzeń. Mecz lepiej rozpoczęła Unia, która tym razem pełniła rolę gości. Dąbrowianie dobrze radzili sobie z atakami i sami próbowali zaskoczyć popularnych Drwali. Wraz z upływem czasu Szczakowianka powoli zaczęła przejmować inicjatywę i stwarzać sobie coraz lepsze okazje do zdobycia bramki. W pierwszej połowie Biało-Czerwoni co najmniej trzykrotnie byli blisko zdobycia bramki, ale zaliczali fatalne pudła. Uderzenia głową w wykonaniu Marcina Smarzyńskiego i Pawła Cygnara okazały się niecelne. Grający trener jaworznian miał okazję wykończyć składną zespołową akcję swojej ekipy soczystym strzałem, po którym piłka przeszła jednak obok słupka. Unia tymczasem spokojnie czekała na swoje okazje i szukała szans po stałych fragmentach gry, ale także nie potrafiła znaleźć sposobu na umieszczenie piłki w siatce.

W drugiej połowie napór Szczakowianki rósł, ale nie przynosił wymiernych efektów. Paweł Cygnar próbował uderzać z rzutu wolnego z 18 metrów, ale piłka zatrzymała się na murze. Niesygnalizowanym strzałem próbował zaskoczyć bramkarza Bartłomiej Chwalibogowski, ale Weber zdołał instynktownie sparować piłkę, dobitka Cygnara była zaś niecelna. Wydawało się, że jaworznianie mają wszystko pod kontrolą, ale Unia tylko czekała na swój moment. W 61. minucie wprowadzony po przerwie na boisko zaledwie 17-letni Daniel Warzycki, otrzymał świetne podanie od Łukasza Kowalczyka i strzałem z bliska pokonał Jewułę. Biało-Czerwoni szybko mogli wyrównać stan spotkania – po tym, jak w polu karnym powalony został Robert Nowak. Do wykonania jedenastki podszedł Marcin Smarzyński, ale po jego strzale piłka poszybowała nad poprzeczką. Kilka chwil później dąbrowianie pokazali, jak należy wykonywać jedenastki. Po faulu w polu karnym sędzia przyznał gościom karnego, którego na gola pewnie zamienił Krzysztof Bąk. Dwubramkowa strata jeszcze nie załamała Drwali, którzy starali się atakować. W doskonałej okazji do zdobycia kontaktowej bramki znalazł się Dawid Wadas, ale w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał piłkę obok słupka. Swoją szansę po rzucie rożnym miał Robert Nowak, ale również zaliczył pudło. W ostatnich minutach zrobiło się już bardzo nerwowo, a z boiska z drugą żółtą kartką wyleciał były zawodnik… Szczakowanki – Józef Misztal. Już w doliczonym czasie gry Unia wypracowała sobie kolejnego karnego, którego na bramkę zamienił bohater spotkania Daniel Warzycki. Unia wygrała 3:0 i zgarnęła Puchar, który tuż po zakończeniu spotkania piłkarze odebrali z rąk prezesa Podokręgu Sosnowiec Józefa Grząby, wiceprezesa Andrzeja Adamczyka oraz właściciela firmy AP-Sport Marcina Wojarskiego, który ufundował nagrodę finansową. Unia będzie teraz reprezentowała podokręg na szczeblu województwa. Biało-Czerwonym tymczasem pozostała już tylko nagroda pocieszenia.

Piłkarze Szczakowianki obecnie udali się na krótkie urlopy, ale już na początku lipca wkroczą w kolejny etap przygotowań do nowego sezonu. IV liga przyniesie zespołowi nowe wyzwania i będzie wymagała zapewne kilku wzmocnień. Początek rozgrywek planowany jest wstępnie na 25 lipca.

Szczakowianka Jaworzno – Unia Dąbrowa Górnicza 0:3 (0:0)
(Warzycki 61, 90+4-k., Bąk 75-k.)

Szczakowianka: Jewuła – Kurzawa (71. Trojanowski), Wadas, Drzymont, Śliwa – Nowak, Trzciński, Szopa, Chwalibogowski – Cygnar – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar.

Unia: Weber – Kowalczyk, Koziński, Krzykowski, Dębowski – Flak (82. Stefański), Bąk, Machalski (62. Cichy), Syguła (46. Warzycki) – Jędrzejczyk (87. Maślanka), Misztal. Trenerzy: Wojciech Białek i Dariusz Klacza.

Sędziował: Michał Ficiński (Sosnowiec)

Żółte kartki: Drzymont, Śliwa, Cygnar – Misztal x2, Michalski, Weber

Czerwona kartka: Misztal (89. minuta – druga żółta)

DKAS

Zobacz również:

Finał Pucharu nie dla Szczakowianki Jaworzno

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki