Napisał do nas czytelnik, który twierdzi, że jaworznickie służby medyczne nie udzieliły mu dostatecznej pomocy. Mężczyzna miał być ignorowany i zbywany, a jego objawy – lekceważone. W sprawie wypowiedział się również jaworznicki szpital, w kwestii opieki nie mając sobie wiele do zarzucenia. Poniżej publikujemy wersje obu stron.

REKLAMA

Czytelnik, opisujący swoje objawy jako pieczenie w klatce piersiowej i przełyku, ból przy oddychaniu oraz “grudę” w przełyku, usiłował uzyskać pomoc najpierw w ramach Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej, następnie pod 999, a później w jaworznickim SORze.

Mężczyzna twierdzi, że pomocy nie udało mu się uzyskać, co więcej, osoby, z którymi rozmawiał przez telefon, miały nieszczególnie przejąć się przedstawianymi objawami, zbywając pacjenta. Poniżej publikujemy cały list czytelnika:

W sobotę rano zapiekło mnie bardzo w klatce piersiowej w przełyku i czułem sztywność karku i jakąś “grudę” w przełyku oraz przestał mi trawić żołądek i czułem ból w przełyku przy oddychaniu.

W tej sytuacji zacząłem dzwonić najpierw do lekarza rodzinnego, potem na nocną i świąteczną opiekę , ale przychodnie zamknięte więc tylko przez telefon rozmowa jest możliwa i każda Pani lekarz zaraz uspokaja że nic mi nie jest i odsyła do kogoś innego. i nikt nie chce mnie zbadać po długiej rozmowie udało mi się przekonać że nie jestem chory na COVID i lekarz mnie zbada , to znaczy tylko posłucha czy nie mam zapaleniapłuc , bo już do gardła nie zajrzy bo się boi , a na żołądku to się nie zna i w zasadzie to tyle… przetrzymałem jakoś sobotę , ale w niedzielę już całą leżałem w łóżku słaby , ból się na tyle nasilił że wieczorem bojąc się iż w nocy będzie jeszcze gorzej zacząłem dzwonić na pogotowie 999 wydawało mi się że teraz będzie już dobrze, ale teraz dopiero się zaczął cyrk:

1. Bardzo miły Pan pod 999 powiedział mi żebym zadzwonił na SOR w Jaworznie , ale do nich sam pojechał bo to nie ma znaczenia czy oni przyślą karetkę czy sam pojadę i podał numer na SOR do Jaworzna

2. Zadzwoniłem na SOR do Jaworzna , bardzo miły Pan wysłuchał co mnie boli i stwierdził że on nie wie bo on jest ratownikiem i najlepiej żebym zadzwonił do lekarza i podał numer

3. Zadzwoniłem na ten numer ale tam nikt nie odbierał

4. Zadzwoniłem jeszcze raz na SOR Jaworzno , ale tym razem odebrała bardzo niemiła Pani i powiedziała że żadnego Pana tu nie było i ona o niczym nie wie i tu nikt telefonu do nikogo nie podawał i się rozłączyła.

5. Zadzwoniłem ponownie ale Pani znów się rozłączyła nie chcąc nawet wysłuchać że skierowało mnie tu pogotowie żeby się zapytał o to czy jest jakaś szansa na zbadanie gastrologiczne co mi się stało.

6. Zadzwoniłem ponownie ale tym razem Pani była tak nie miła że wprost mi powiedziała że jakby mnie karetka przywiozła to tak a jak nie to nie ma tu czego szukać i czego w ogóle od nich oczekuje, … przyznam że wyprowadziła mnie wtedy z równowagi, tym razem do bólu w przełyku doszło jeszcze wysokie ciśnienie, więc musiałem jakoś odczekać.

7. I zadzwoniłem z powrotem na pogotowie 999 , gdzie już nie było miłego Pana ale same niemiłe Pani które również stwierdziły że one nie są od tego żeby zawozić ludzi do szpitala i jak chce to niech sobie sam jeżdżę po szpitalach może któryś SOR mnie zbada czy coś mi nie pękło w przełyku.

W zasadzie zostałem zupełnie sam z tym że boli mnie coraz bardziej i nie wiem czy doczekam jutra, jednak i pogotowie i SOR po pytaniu czy mogę w takim razie spokojnie sobie umrzeć w łóżku stwierdzili że tak , bo oni nie są od tego żeby mi pomóc.


W sprawie czytelnika skontaktowaliśmy się z jaworznickim szpitalem. Rzecznik lecznicy stwierdza m.in., że pacjent powinien skorzystać ze świadczeń oferowanych w ramach Poradni Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej – co też miało mieć miejsce i pacjent uzyskał pomoc – ewentualnie udać się na SOR.

Rzecznik poinformował również, że sekretarki medyczne nie są upoważnione do udzielania pomocy przez telefon. Podkreśla też, że wg szpitala pomoc została udzielona pacjentowi w odpowiednim zakresie.


Cała odpowiedź szpitala poniżej:

SP ZOZ Szpital Wielospecjalistyczny w Jaworznie, w nawiązaniu do przesłanej wiadomości, po przeprowadzeniu wnikliwego postępowania wyjaśniającego w sprawie, informuje:

1. Zgodnie z posiadaną dokumentacją i wyjaśnieniami personelu medycznego Pacjentowi, zostały udzielone świadczenia zdrowotne w ramach Poradni Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej w dniu 23 maja 2020 roku, po uprzednim kilkunastominutowym telefonicznym wysłuchaniu opisu stanu zdrowia Pacjenta. Dodatkowo informujemy, iż świadczenia zdrowotne w ramach Szpitalnego Oddziału Ratunkowego tut. Szpitala zostały wcześniej udzielone w dniu 1 maja 2020 roku. Podczas obu wizyt wykonano liczne badania i wydano zalecenia, co do dalszego postępowania terapeutyczno-diagnostycznego. Z uwagi na obowiązującą nas tajemnicę i ochronę danych osobowych, nie możemy podać w tym zakresie żadnych dodatkowych informacji.

2. Postępowanie, które winno być w przypadku Pacjenta zastosowane w dniach 23-24 maja 2020 roku, to udanie się przez niego do Poradni Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej, tak jak miało to miejsce w dniu 23 maja br. Przypominamy, iż w ramach tej Poradni udzielane są świadczenia w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej, od poniedziałku do piątku w godzinach od 18.00 do 8.00 dnia następnego oraz całodobowo w dni ustawowo wolne od pracy. W razie nagłego zachorowania lub pogorszenia stanu zdrowia, Pacjent może udać się po pomoc do dowolnego punktu Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej, niezależnie od tego, gdzie mieszka i do którego lekarza bądź pielęgniarki podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), złożył swoją deklarację.

Dyżurujący lekarz udziela porad w:
– warunkach ambulatoryjnych,
– w domu pacjenta (w przypadkach medycznie uzasadnionych),
– telefonicznie.

Z pomocy lekarza i pielęgniarki w nocy, w dni wolne i w święta można zatem skorzystać w razie: nagłego zachorowania, nagłego pogorszenia stanu zdrowia, gdy nie ma objawów sugerujących bezpośrednie zagrożenie życia lub istotnego uszczerbku zdrowia, a zastosowane środki domowe lub leki dostępne bez recepty nie przyniosły spodziewanej poprawy oraz gdy zachodzi obawa, że oczekiwanie na otwarcie przychodni może znacząco niekorzystnie wpłynąć na stan zdrowia.

Pacjent również może skorzystać z pomocy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, którego działania polegają na wstępnej ocenie stanu zdrowia pacjenta oraz leczeniu niezbędnym dla stabilizacji funkcji życiowych.

3. Odnosząc się do zachowania personelu medycznego oraz informacji przekazywanych Pacjentowi podczas wykonywanych przez niego telefonów do SOR tut. Szpitala pragniemy poinformować, iż sekretarki medyczne nie są uprawnione do udzielania jakichkolwiek porad telefonicznych oraz do odmawiania ewentualnego zgłoszenia się i przyjęcia do SOR. Nie jesteśmy jednak w stanie zweryfikować, czy opisywane przez Pacjenta zdarzenia miały faktycznie miejsce, jeśli jednak Pacjent odczuł, iż zachowanie ww. personelu w jakiś sposób było niewłaściwe w stosunku do jego osoby, to obiecujemy, iż dołożymy w przyszłości większą uwagę do wskazywania personelowi prawidłowych postaw wobec obsługiwanych pacjentów.

Nie jesteśmy w stanie odnieść się do kwestii telefonów wykonywanych pod numer 999 Pogotowie Ratunkowe, gdyż ww. Instytucja nie podlega pod naszą Jednostkę i nie możemy wypowiedzieć się na tematy podnoszonego w skardze postępowania.

Pragniemy również podkreślić, iż według naszej oceny postępowanie w zakresie udzielenia pomocy ww. Pacjentowi zostało wykonane w możliwie wyczerpującym zakresie i było zgodne z obowiązującą wiedzą medyczną.


Z jednej więc strony mamy czytelnika, który czuje, że nie uzyskał odpowiedniej pomocy i poczuł się ignorowany, z drugiej zaś szpital, który twierdzi, że odpowiednie świadczenia zostały jednak udzielone.
Jakie są doświadczenia innych czytelników korzystających z jaworznickiego SORu?
Dane czytelnika do wiadomości redakcji.
- REKLAMA - Zewnętrzne linki

4 KOMENTARZE

  1. To chyba jakiś medyczny komentarz:
    Öćb#{{CONTAINER}}{width: 100%; height: 100%} #x-a4a-former-body{width: 100%; height: 100%; margin: 0px} #{{CONTAINER}} {width: 100%; height: 100%; margin: 0px} [id=”{{CONTAINER}}”] p, [id=”{{CONTAINER}}”] h1, [id=”{{CONTAINER}}”] h2, [id=”{{CONTAINER}}”] h3 {margin: 0px} [id=”{{CONTAINER}}”] .a4a-gwd-page-container {position: relative; width: 100%; height: 100%} [id=”{{CONTAINER}}”] .a4a-gwd-page-content {background-color: transparent; transform: matrix3d(1, 0, 0, 0, 0, 1, 0, 0, 0, 0, 1, 0, 0, 0, 0, 1); -webkit-transform:

  2. Dawniej myślałem, że gdyby np. na pogotowiu panował taki niedasizm i spychologia jak w niektórych urzędach, to po wezwaniu do wypadku takiego jak np. uderzenie samochodem w drzewo dyspozytor odpowiedziałby, że drzewami to oni się nie zajmują i trzeba się zgłaszać do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Jednak okazuje się, że czasem pogotowie nie ustępuje urzędom…

  3. Powiem tak z mojego doświadczenia. Jakieś telefony czy co najgorsze osobiste wizyty na SOR-ze celem uzyskania pomocy mijają się zupełnie z celem. Coś takiego jest zupełni “olewane” szczególnie teraz jak “szaleje” COVID. Pacjent jest odsyłany od przysłowiowego Annasza do Kajfasza. 🙂 Najlepiej od razu na 999 czy na 112 dzwonić i przy okazji naściemniać żeby jakaś “mądra” pani na infolinii uznała, że jednak nasz stan jest poważny i trzeba się do nas pofatygować. Nie powinno się tak postępować ale niestety służba zdrowia sama do czegoś takiego doprowadza. Jak się zachowujesz normalnie to jesteś najzwyczajniej w świecie “olewany” i traktowany jak intruz, którego się trzeba szybko pozbyć.