Całkiem niedawno rozpętałem rozmyślnie pewną dyskusję; czy okolice dzisiejszej Geosfery nazywać się powinno Sadowa Góra, jak chcą włodarze miasta, czy może jednak Sodowa Góra, jak chce kilka ostatnich pokoleń mieszkańców?

REKLAMA

Dyskusja była żywa i dynamiczna, choć dość jednostronna, zaczęło nawet pachnieć petycją do lokalnych władz. Myślę, że nadszedł więc czas na wstępne chociażby podsumowanie i wnioski, które przynajmniej częściowo uporządkują sprawę, nadając jej bardziej uregulowany bieg i pozwalając żyć swoim własnym życiem.

Przytłaczająca większość komentarzy w sposób bezdyskusyjny opowiadała się za górą sodową. I ma to rzecz jasna konkretne i pokoleniowo uzasadnione umocowanie; niemal wszyscy bowiem opowiadali się za zasadnością używania tej właśnie nazwy, oburzając się jednocześnie na nawiązanie do jakichkolwiek sadów, których tam ponoć nigdy nie było. Po kilkudziesięciu komentarzach, najlepiej całą kwestię podsumował Pan Piotr Burczy, pracownik Muzeum Miasta Jaworzna, świetny fachowiec, który na mapach zna się jak mało kto w tym mieście. Odpowiadając na stwierdzenie, jakoby w tym miejscu sadów nigdy nie było, stwierdza, pytając jednocześnie, co oznacza słowo nigdy?

Pocztówka z widokiem Fabryki Sody Amoniakalnej w Szczakowej ~1908 rok (źródło: Śląska Biblioteka Cyfrowa | https://www.sbc.org.pl/dlibra/publication/137772/edition/129307/content).

Z pozoru przybrało to postać hamletyzowania, zaczęło trącić filozofią. Lecz tylko z pozoru. Tym jednym, jedynym pytaniem w zasadzie kończy temat, ucina akademicką dysputę, pozostawiając ją jednocześnie sprawą nierozstrzygalną. Mnie osobiście pytanie to ścięło z nóg. Dla każdego z nas słowo to, słowo nigdy kryje za sobą pewna treść, pewien przedział czasowy, mieszczący się w zasobach pamięci naszej, naszych bliskich, ojców, dziadków i pradziadków. I rzeczywiście w tymże przedziale określenie Sodowa Góra jest jak najbardziej uzasadnione. Wiązano fakt ten zazwyczaj z funkcjonującym w okolicy kamieniołomem, z którego to wapienne kruszce wykorzystywano w pobliskiej fabryce sody amoniakalnej. Ale co poza tym przedziałem? Co było wcześniej, przed epoką sody?

W tym miejscu ponownie z pomocą przychodzi nam Piotr Burczy (nie on jedyny zresztą) i powołując się na dziewiętnastowieczne mapy tejże okolicy w jasny i bezdyskusyjny sposób sankcjonuje sadową rzeczywistość tejże ziemi. Czy były tam sady? Zapewne. Przed wiekiem, może dużo wcześniej. Przecież kilka następujących po sobie map nie może kłamać w sposób tak bezczelny i zaplanowany. Czy wreszcie słowo sodowa jest co najwyżej gwarową formą sadowej, czy jednak ma cośkolwiek więcej wspólnego z bazującym na lokalnym surowcu przemyśle? Pytania zdają się mnożyć ale i odpowiedzi jest chyba nie mniej. Więc o co chodzi? Więc kto ma rację? Być może wszyscy; sady na starych mapach, niewiele młodsza być może fabryka, czy ludzka pamięć, owa wieść gminna? Wychodzi na to, że rację mają wszyscy.

W czym więc tkwi problem i o co całe to zamieszanie? Być może o to, że rzeczone nigdy posiada rzeczywiście granice, jednak ich relatywizm bije po oczach, sypie weń piaskiem, drażni. Być może jednak także o coś więcej, o coś, co osadzone jest w przeszłości znacznie głębiej. Pytanie więc sodowa, czy może sadowa pozostać musi więc bez odpowiedzi, bo te przecież są przynajmniej dwie, o ile, jak już wspomniałem nie więcej. Chodzi tu jednak o coś jeszcze. O pewną ciągłość, o pewną konsekwencję. Bo skoro od kilku przynajmniej pokoleń w powszechnym języku używano takiego, a nie innego określenia, do którego zdążyli przywyknąć niemal wszyscy, to po co było szperać aż tak głęboko tylko po to by znaleźć, owszem, historyczną prawdę (bo nie inaczej) lecz w rzeczy samej dość bezużyteczną, wywołującą ożywioną i konstruktywną dyskusję co prawda, lecz jednocześnie odrywającą od wspomnianego procesu ciągłości historycznej sporej wielkości plaster, po którym pozostać musi jakaś dziwna niezagospodarowana do końca przestrzeń. To tak jakby chcieć dzisiaj Górę Piasku, będącą rdzeniem starej Szczakowej nazwać powtórnie Szczakową Wsią, która to nazwa jeszcze dziś nie do końca uległa zatarciu. Bo owszem, i nazwa ta ma historyczny kontekst, umocowanie w odległej przeszłości, a bo i można by się o coś takiego pokusić i w tym przypadku, jak i w wielu innych. Pytanie tylko; po co? I o to także by zastanowić się od czasu do czasu czy nadgorliwość nie jest gorsza niż niejedno zło tego świata?
Jarosław Sawiak

Jarosław Sawiak
- REKLAMA -
Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ

  1. Nawet w końcu 19. wieku. Używa jej Stanisław Zaręczny ur. 6 V 1848, Lwów, zm. 23 VII 1909, Wiedeń, geolog, z zawodu nauczyciel gimnazjalny, badacz budowy geol. okolic Krakowa oraz Podola; Jest na mapie dołączonej do trzeciego zeszytu Atlasu Geologicznego Polski, obejmujący arkusze: Kraków i Chrzanów (1891), z tekstem wyd. 1894.
    Z kolei nazwę Sadowa, od zniekształconej Szadowa lansował Bartłomiej Cieszyński z Muzeum Miasta Jaworzna. To sprostowanie zbiegło się z budową Geosfery.