Niedzielnym porankiem 24. maja 2020 odszedł od nas na wieczny spoczynek nasz Nieodżałowanej Pamięci Przyjaciel Jerzy Zamarlik.

REKLAMA

Nie można powiedzieć, że byliśmy tym faktem zaskoczeni – Jurek chorował ciężko już od wielu miesięcy – tym niemniej śmierć Osoby tak bliskiej zawsze jest ciosem nagłym i niespodziewanym. I pomimo wielu okoliczności, wskazujących na nieuchronność Losu w każdym z nas tli się cień nadziei, że być może stanie się cud, że nasz Przyjaciel i z tej ciężkiej opresji się jakoś wykaraska.

Znaliśmy Ś.P. Jurka bodaj od 47 lat (a niektórzy z nas jeszcze parę lat dłużej) – tzn. od dnia, kiedy wraz z liczną grupą absolwentów Politechniki Łódzkiej pojawił się w Zakładach Chemicznych „Organika-Azot”. W bardzo krótkim czasie zdobył naszą sympatię jako fantastyczny kolega w pracy i świetny kompan w czasie wolnym od zajęć zawodowych. Wkrótce okazało się, że Jurek przejawia znakomite cechy przywódcze i organizatorskie, co szybko przyniosło mu zasłużony awans na dyrektora technicznego zakładu – w najbardziej bodaj dramatycznym dla Azotki okresie kryzysu gospodarczego i personalnego w roku 1979. Był bodaj najmłodszym w historii Azotu dyrektorem technicznym – mimo to sprawdził się znakomicie, zyskując powszechny podziw i szacunek otoczenia.

Kilka lat później założył wraz z kolegami własną firmę Jago-Pro, którą prowadził z dużym powodzeniem i ogromnymi sukcesami niemal do ostatnich Swoich dni. Podobnie zresztą jak Jaworznicką Izbę Gospodarczą, której przewodził przez wiele lat, skutecznie aktywizując działalność miejscowych przedsiębiorstw. To głównie Jego zasługą jest, że Jaworznicka Izba Gospodarcza w krótkim czasie z garstki niewiele znaczących firemek stała się organizacją skupiającą ok. 70 ważnych w skali miasta, regionu i kraju przedsiębiorstw, z którymi muszą liczyć się władze gospodarcze i polityczne.

Był Człowiekiem uczciwym i prawym. Był również fantastycznym kolegą, niezwykle inteligentnym, błyskotliwym i obdarzonym wspaniałym poczuciem humoru przyjacielem, gotowym do udzielenia pomocy w każdej trudnej sytuacji życiowej i zawodowej swoich bliższych i dalszych znajomych.

Nigdy nie zapomnimy jego sarkastycznego poczucia humoru, trafnej oceny ludzi, z którymi się stykał. Był wytonowany, prawie nigdy nie podnosił głosu, nie krzyczał.
Wszyscy z jego otoczenia na zawsze będziemy pamiętać, że był mistrzem riposty.
Natychmiast komentował, niezwykle celnie i trafnie, czasem głośno lub “pod nosem”, głupie zachowania czy wypowiedzi. Jeżeli zdecydował się by komuś pomóc, robił to konsekwentnie z pełnym zaangażowaniem od początku do końca.

Mógł robić wrażenie zdystansowanego i twardego ale wszyscy, którzy znaliśmy go bliżej, wiedzieliśmy że gdzieś tam w środku jest bardzo wrażliwy i miękki.

Żegnaj Przyjacielu, będzie nam Ciebie bardzo brakować!

Jaworzno, 2020-05-26

Edward Skotnicki

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki