Ks. Józef Gut zaprasza na XV Festyn Elżbietański.
REKLAMA

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! Oto są pierwsze słowa, które Jezus kieruje do nas, którzy przychodzimy na Eucharystię. Nie lękajcie się! Ja jestem z wami.

Jakże ważne jest to przesłanie dla nas, którzy jesteśmy wylęknieni, jak uczniowie po śmierci Pana Jezusa. My przez to, co słyszymy i co oglądamy w telewizji, czy w Internecie tracimy grunt pod nogami. Bo zawalił się nasz świat pięknie poukładany w którym mieliśmy być według reklam coraz zdrowsi, bogatsi i zabezpieczeni na całe lata.

I oto mały wirus wszystko postawił na głowie. Opadły maski i opadła mgła. Nagle widzimy tych, którzy „dobrze czynią”, spełniają swoje obowiązki: pomagają innym, narażają życie aby innych uratować, pocieszyć, czy zabezpieczyć. Ale też odsłonili się ci, którzy potrafią tylko pięknie… mówić. Bo tak naprawdę wszystko robią, aby było, tak jak było, to znaczy dobrze … dla nich i dla tych, którzy są „swoi”.

Więc gdy to widzimy zaczynamy pytać, jak Tomasz z dzisiejszej Ewangelii: Panie chcemy iść za Tobą, ale «nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.

Więc jeśli chcę odpowiedzieć na wołanie Jezusa –

to po pierwsze: mam WYRUSZYĆ W DROGĘ. Trzeba najpierw wstać i zacząć coś robić. Może najpierw trzeba będzie przełączyć kanał w telewizji, czy wybrać inną stronę w Internecie, „bo czym się człowiek karmi, takim się staje”, jak powiedział kiedyś perkusista Skaldów Jan Budziaszek. Po co nakręcać przerażenie w swojej głowie? Czy nie lepiej wziąć dobrą książkę, albo obejrzeć sensowny film, lub konferencję kogoś, komu ufamy, że nas nie oszuka?

A może trzeba wyjść z domu na spacer i zobaczyć słońce, bo nie musimy być ludźmi z kryjówek. Wystarczy nowe otoczenie i myśli stają się bardziej pogodne.

I gdyby tak wreszcie trafić do kościoła na chwilę adoracji, lub jeszcze lepiej na Mszę świętą, czy nie zaczęlibyśmy mieć więcej nadziei?

Jezus który jest drogą czuwa nad nami, nie musimy się lękać!

Ale Jezus jest także PRAWDĄ, dlatego też o nią trzeba zabiegać. Ostatnio ciągle słyszymy dwie nazwy: „KOMUNIA SAKRAMENTALNA” i „KOMUNIA DUCHOWA”. O Komunii sakramentalnej wiemy od dziecka, bo chyba wszyscy z ogromnym przejęciem czekaliśmy w miesiącu maju na IKomunię świętą, aby przyjąć Pana Jezusa do naszych serc. I od tego dnia doświadczyliśmy spotkania z Panem tysiące razy. Im jesteśmy starsi tym bardziej byliśmy pewni, że tak będzie zawsze. Co więcej. Nawet mogło nam się wydawać, że tak jak mamy swoje miejsce w ławce, tak samo zawsze będziemy przyjmować Komunię świętą. Nawet mogliśmy uważać, że to się nam zwyczajnie należy.

I oto jedna chwila zmieniła wszystko. Pojawiły się ogłoszenia w telewizji, radio, w Internecie: Jest pandemia – nie wolno wychodzić z domu. I nic już nie było takie same. Zamknięci w domach, coraz bardziej przerażeni, przestaliśmy chodzić do kościoła. Nawet Biskupi ogłaszali: Lepiej zostać w domu, niż kogoś, lub siebie zarazić. Od rana do wieczora i od wieczora do rana był jeden temat – koronawirus. I pytania: ile osób umarło, a ile wyzdrowiało. Ile jest zarażonych blisko, coraz bliżej… A potem kolejne pytania: iść, czy nie iść do kościoła. A jeśli się zarażę? A czy mnie wpuszczą, bo tylko 5 osób ma być w środku?

Pozostały Msze święte w telewizji, albo w Internecie. Jednak pojawił się też żal i tęsknota za codziennością z przyjęciem Komunii św. sakramentalnej.

I wtedy zostaliśmy zachęceni do KOMUNII DUCHOWEJ. A cóż to takiego – pytaliśmy.

Otóż Komunia duchowa wypływa z tęsknoty za Bogiem Żywym i Jego Kościołem. Gdy nie ma możliwości przyjmowania Pana Jezusa w kościele, (bo ktoś jest chory, lub podejrzany o zakażenie i musi przebywać w domu, albo decyzją pasterzy Kościoła w budynkach kościelnych nie można uczestniczyć we Mszy św., by nie rozprzestrzenić epidemii). To właśnie wtedy możemy szczególnie doświadczyć, że Żywy Bóg również poza budynkiem kościoła przychodzi do naszego serca i napełnia swymi łaskami. Wtedy też nieobecność na Mszy św. niedzielnej w parafialnym kościele nie jest grzechem. Jednak, gdy zagrożenie mija, to ta sama tęsknota do Pana Jezusa sprawia, że najszybciej jak to możliwe katolik kochający Boga znów wraca do uczestnictwa we Mszy św. w parafii i do Komunii sakramentalnej. Bo Komunia duchowa zawsze prowadzi do przyjęcia Jezusa pod postacią Chleba. Podobnie jak godne przyjęcie Komunii św. w kościele zawsze zaprasza do duchowej komunii z Jezusem (również po wyjściu z kościoła przez następne godziny dnia).

Dzisiejsza Ewangelia przypomina też, że Jezus jest ŻYCIEM. Wciąż bowiem pojawiają się pytania: jak pogodzić zasady wiary z codziennym życiem? W naszym „zawirusowanym” czasie pojawiło się np. pytanie: Czy przyjmować Komunię św. na rękę, czy do ust? Jedni mówią: Aby nie przenosić zarażenia lepiej przyjmować na rękę. Inni odpowiadają: Szacunek dla Eucharystii wymaga przyjęcia Jej do ust. Zresztą nie ma dowodów na to, iż jest to szczególna droga zarażenia. Inaczej każde wyjście do sklepu, do apteki, czy do pracy byłoby niemożliwe, bo tam jest więcej okazji, by przenieść wirusa.

A co mówi Kościół, który przez wieki niesie prawdę, którą Jezus przekazał?

Otóż praktyka udzielania Komunii św. na dłoń jest potwierdzana do VIII w. Już Cyryl Jerozolimski (ur. ok. 315r.) pouczał: „Gdy zbliżasz się [do Komunii], podstaw dłoń lewą pod prawą, tworząc jakby tron, który ma przyjąć Króla. Do wklęsłej dłoni przyjmij Ciało Chrystusa i powiedz: Amen. Uświęć też ostrożnie oczy swoje przez kontakt ich ze świętym Ciałem, spożyj je, bacząc, byś zeń nic nie uronił… Bo czyż nie wziąłbyś złotych ziarenek z największą uwagą, by ci żadne nie zginęło i byś nie poniósł szkody? Tym bardziej zatem powinieneś uważać, żebyś nawet okruszyny nie zgubił z tego, co jest o wiele cenniejsze od złota i szlachetnych kamieni.(…) A Jan Damasceński (zm. w 750 r.) nauczał: „czyniąc z dłoni znak krzyża, przyjmujemy Ciało Ukrzyżowanego”.

Również po Soborze Watykańskim II w krajach, gdzie dozwolone jest przyjmowanie Komunii św. na rękę, (oczywiście po odpowiednim do tego przygotowaniu), jest wciąż przypominane: „Komunię należy składać na dłoń, wierni sami nie mogą brać Hostii. Hostię należy spożyć przed odejściem na swoje miejsce. Należy też dbać o czystość rąk i nie dopuścić, by Hostia upadła lub cząstki Chleba Eucharystycznego zostały rozproszone.

W Polsce Konferencja Episkopatu Polski stanęła na stanowisku zachowania wcześniejszej praktyki, a więc przyjmowania Komunii do ust. Również II Synod Ogólnopolski opowiedział się za dotychczasową praktyką „nie wykluczając jednak innych form przyjmowania Komunii św. z zachowaniem najwyższej czci dla Eucharystii” (art. 92).

Dlatego też, gdy przyszła pandemia możemy usłyszeć w kościele: „Najpierw przyjmujemy Komunię św. na rękę”. Ale też bez żadnego skrępowania, mamy prawo przyjąć Ciało Chrystusa do ust…

«JA JESTEM DROGĄ I PRAWDĄ, I ŻYCIEM”.- mówi Chrystus. A my odpowiadamy „Jezu ufam Tobie”. Amen.

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki