Ktokolwiek stworzył człowieka, bądź cokolwiek przyczyniło się do jego powstania, w swoim pierwotnym zamyśle, fakt ten bezsprzecznie uznany może być za genialny. Ludzki organizm bowiem, z całą jego strukturą organiczną oraz psychologiczną jest mechanizmem niezwykłym.

REKLAMA

Wszystko to, ca składa się na bycie człowiekiem wydaje się dosyć złożone i takim co do zasady jest. Lecz owo bycie…przejawia się w każdym z nas z osobna i na swój indywidualny sposób. Organizm każdego z nas, tkwiąc w swoich genetycznych, socjologicznych i środowiskowych uwarunkowaniach funkcjonuje na swój spersonalizowany sposób. Funkcjonowanie to wpisane jest jednak w pewien kanon, tożsamy dla nas wszystkich i nam wszystkim wspólny. Dzieje się tak zarówno w aspekcie typowo fizycznym jak i psychologicznym.

Przejawem ludzkiego życia, czy niemal jego symbolem, jest bijące serce, płynąca w żyłach krew, oddech oraz zmysły, którymi odbieramy otaczającą nas rzeczywistość. Życie to prawidłowo funkcjonujące narządy, to ściśle określona równowaga. Każde jej zachwianie przejawia się tym, co zwiemy chorobą, która sama w sobie także wpisana jest w ludzkie istnienie. Objawem choroby jest ból; nieodzowny, czasem bezlitosny. To jednak właśnie on pokazuje nam, że coś jest nie tak. I jeśli nie jest za późno, to właśnie ból ratuje nam życie. Niejednokrotnie… Lecz jeśli jest choroba, a nie ma bólu? W tym właśnie miejscu pojawia się doskonała w założeniu struktura funkcjonowania nas samych. Organizm posyła nam sygnały, daje nam znaki. Jeśli mamy trudną do opanowania ochotę na jakiś konkretny produkt spożywczy, nie znaczy to, że jesteśmy żarłokami, ale że potrzebujemy mikroelementów zawartych w tym produkcie właśnie. Jeżeli mamy ochotę na czerwone mięso, to znaczy, że może nam brakować żelaza, jeśli chcemy zjeść rybę, jagody bądź borówki, może to znaczyć, że zaczynamy mieć problemy ze wzrokiem. Jeśli mamy biały nalot na języku i zwiększone pragnienie, może okazać się, że jesteśmy diabetykami, jeśli skóra na opuszkach palców zaczyna się marszczyć, niemal na pewno jesteśmy odwodnieni, jeśli zaczynamy widzieć przez mgłę, to bardzo prawdopodobnym jest, że niebezpieczną staje się amplituda pomiędzy poziomami cukru, jeżeli mamy chęć na produkty mleczne, to bez wątpienia potrzeba nam białka lub wapnia. Przykładów można by mnożyć wiele. Nie jestem lekarzem, nie czuję się więc kompetentny by rozwijać ten wątek, przekonałem się jednak na własnej skórze, jak ważnym jest to, by słuchać własnego organizmu. Czasami nie słuchamy go jednak, ignorujemy go, lekceważymy, nie dowierzamy przekazom, które do nas kieruje. A jednak..? Może nam to wbrew pozorom i wszelkim wątpliwościom uratować zdrowie, a nawet życie.

Nie inaczej jest w przypadku naszej osobowości. Nasze istnienie to nieustanne siłowanie się pomiędzy rozumem, najwspanialszym darem jaki otrzymaliśmy od matki natury (a może Boga), a intuicją, przeczuciem, wiarą… To rzecz normalna. Dzieje się tak, działo się w przeszłości i dziać się będzie. Na polu tych zmagań, cały czas jednak dostrzec można pewną zmieniającą się, płynną przestrzeń, czasem większą, czasami mniejszą, niemal zanikającą; lekko gryzącą w oczy i gardło, jak dym. To wątpliwość. W życiu bardzo często wątpimy, w idee, ludzi, symbole, rzeczywistość nie dającą się ogarnąć zmysłami. Wątpienie nie jest jednak czymś złym. Wręcz przeciwnie. To także objaw, sygnał, jaki wysyła nam nasz własny organizm, mózg; sygnał, który potwierdza nie tylko to, że posługujemy się swoim rozumem, będącym przejawem dobrze rozumianego racjonalizmu, ale także znak, że tkwi w nas owa boska cząstka, intuicja, wrodzona i tożsama z natury każdemu człowiekowi religijność, wiara, przeczucie. Czy można w to wątpić? Oczywiście. Nawet przecież ta wątpliwość, to zdrowy objaw. Ale i tym razem dostajemy znaki; bo kto z nas nigdy nie miał przeczuć, kto nigdy nie kierował się intuicją?

Czym jest więc wątpliwość? Jest dla mnie niczym innym, jak pustą, niezagospodarowaną przestrzenią pomiędzy wiarą, a rozumem. Jest przestrzenią elastyczną, umowną lecz rzeczywistą. Jest symptomem zdrowej równowagi w nas samych. Ślepa wiara może zaprowadzić na manowce, skrajny racjonalizm zagnać nas może w ślepą ulicę. Nie dajmy się wyprowadzić w pole, szukajmy prawdziwych autorytetów, prawdziwych punktów odniesienia, swoich własnych dróg, słuchajmy samych siebie. Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że …owce całe swoje życie boją się wilków, a zjadają je pasterze. Cokolwiek by nie sądzić o tych słowach, jest w nich wiele racji, chociaż pasterze też są niejednokrotnie potrzebni, byleby tylko byli weganami. Niewykluczone zresztą, że ten najlepszy pasterz obecny jest w każdym z nas lub tuż obok. Dlatego nie lekceważmy znaków, które każdego dnia daje nam nasz własny organizm, w swojej pełni, bogactwie, różnorodności i złożoności. Czy jest to proste? Zdecydowanie nie! Ale kto nam powiedział, że będzie łatwo?
Jarosław Sawiak

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki