Śmierć w Gródku to samobójstwo? Członek rodziny zmarłego rzuca zupełnie inne światło na tragedię.

Pan Artur, krewny mężczyzny, którego ciało znaleziono wczoraj przy akwenie Wydra, opublikował na portalu Facebook wpis, gdzie wyjaśnia stan członka swojej rodziny i przestrzega innych, których bliscy cierpią na dolegliwości podobne do tragicznie zmarłego.

REKLAMA

Zdaniem mężczyzny, winę za śmierć jego krewnego ponosi służba zdrowia oraz policja. Padają mocne oskarżenia w kierunku służb.

– Adam zginał tylko i wyłącznie dlatego, że nie zadziała prawidłowo służba zdrowia (Szpital Wielospecjalistyczny w Jaworznie), a także policja (Komenda Miejska Policji w Jaworznie).

Jak przyznaje mężczyzna, jego bliski kilka dni temu przeszedł załamanie nerwowe.

– Wszyscy bliscy Adamowi, a także policja, wiedzieli, że wymaga on pilnej pomocy medycznej. Wezwaliśmy więc pogotowie, które zabrało go z domu do szpitala w Jaworznie. Po dwóch godzinach wizyty w szpitalu, mimo silnych zaburzeń psychicznych, został po raz pierwszy wypisany jako zupełnie ZDROWY.

Pan Adam miał opuścić dom po raz kolejny w nocy. Po zgłoszeniu sprawy na policję, bliscy dowiedzieli się, że zmarły trafił kolejno do jaworznickiego szpitala karetką, stamtąd na izbę wytrzeźwień w Chorzowie (z racji “dziwnego zachowania”). Z chorzowskiej izby trafił ponownie do lecznicy w Jaworznie, gdyż stwierdzono, ze jego zachowanie nie jest efektem spożycia alkoholu.

Szpital po raz kolejny uznał pana Adama za w pełni zdrowego – i wypisał do domu – tym razem bez informowania kogokolwiek z rodziny.

– Adam całą noc (dwa dni przed śmiercią) błąkał się po Jaworznie, chcąc dotrzeć do domu i został znaleziony na drugi dzień przez policję rano. W trakcie przesłuchania (dzień przed śmiercią) na policji zaobserwowana u niego dziwne zachowanie, dlatego został przewieziony znów do szpitala w Jaworznie.

– I tutaj najlepsze – co zrobił szpital z osobą zaginioną z załamaniem nerwowym, do której dwukrotnie w ciągu doby była wzywana już karetka? Wypisał go po raz TRZECI jako zupełnie zdrowego, mimo że nie miał przy sobie żadnego dokumentu tożsamości, pieniędzy, telefonu, jedzenia czy picia. Nikogo szpital nie poinformował, nawet policji, która ostatnią dobę go wszędzie szukała i doprowadziła do szpitala.

– Jak to Pani z rejestracji szpitala powiedziała później: Przecież jest RODO, a pacjent jest zdrowy, więc może sobie tego nie życzy i może sobie robić co tylko chce, a w ogóle to informacji przez telefon nie udzielamy.

– W sumie więc trzy razy szpital w Jaworznie wypisał osobę potrzebującą pomocy i nie potrafiącej samodzielnie wrócić do domu, co więcej nie informując nikogo o tym (poza pierwszym przypadkiem). Policja tylko raz kontaktowała się z rodziną po jego znalezieniu informując, że „Adam jest cały i zdrowy. Musimy go przesłuchać. Proszę się nie martwić i czekać na informację”.

Krewny zmarłego zarzuca policji, że nie poinformowano rodziny, gdzie trafił zmarły – tym bardziej, że już wcześniej był w szpitalu.

– Cały dzień czekaliśmy kiedy go możemy odebrać i zawieść bezpiecznie do domu. W tym czasie błąkał się już po raz kolejny chcąc trafić do domu, ale do domu niestety nie dotarł.

Zmarły łącznie błąkał się po mieście trzy doby, nie mogąc trafić do domu.

Autor wpisu ma wiele do zarzucenia. Chce ukarania osoby, która dopuściła się zaniedbań, w wyniku których, według autora, jego krewny poniósł śmierć.

– Nie chcemy żadnego odszkodowania, ale jeśli widzą Państwo jakąś możliwość ukarania winnych tej tragicznej śmierci to jesteśmy otwarci na współpracę gdyż podobna tragedia prędzej czy później się niestety powtórzy – kończy pan Artur.

Jutro opublikujemy materiał, w którym będziemy starać się wyjaśnić okoliczności tragedii.

Sprawę będzie badał prokurator. Wiemy, że w poniedziałek rano rodzina będzie składała dodatkowe wyjaśnienia.

Cały wpis:

 

Na Gródku zginął jaworznianin

Śmierć w Gródku

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ

  1. Podsumowując początek, rodzina widząc objawy i znając stan psychiczny Adama wzywa pogotowie do szpitala bez oddziału psychiatrycznego (byc może zataja nawet informacje o stanie psychicznym chorego), po wypisie ze szpitala zaniedbuje Adama i doprowadza do jego oddalenia się.
    Ciąg dalszy to konsekwencje zaniedbań rodziny, która najprawdopodobniej szuka sposobu na odszkodowanie.
    Dziwi, jak łatwo scedować swoje błędy i winy na innych i jeszcze szukać w tym zysku.