Schronisko dla bezdomnych zwierząt może funkcjonować w Mysłowicach przy ul. Sosnowieckiej tylko do końca 2020 roku.

Co stanie się z przebywającymi tam psami i kotami? Władze miasta Mysłowic chcą, aby w mieście powstał nowy azyl.

REKLAMA

Schronisko w Mysłowicach przy ul. Sosnowieckiej nie spełnia wymogów weterynaryjnych dotyczących odległości od siedzib ludzkich i obiektów użyteczności publicznej, która musi wynosić minimum 150 metrów. Tymczasem w bliskim sąsiedztwie placówki, która prowadzi Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (TOZ), znajduje się m.in. targowisko, bar i szkoła językowa.

Tylko do końca roku

Władze miasta Mysłowic wiedziały o tym problemie co najmniej od 2017 roku. W maju 2019 r. Powiatowy Lekarz Weterynarii wydał decyzję, która dopuszczała funkcjonowanie schroniska w obecnej lokalizacji tylko do końca 2019 roku. Później wydana została decyzja przedłużająca ten termin do końca roku 2020. Jak powiedział „CT” Powiatowy Lekarz Weterynarii w Tychach lek wet. Jacek Ratka, najprawdopodobniej jest to decyzja ostateczna.

Co stanie się po 31 grudnia? Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zostanie wykreślone z prowadzonego przez Powiatowy Inspektorat Weterynaryjny w Tychach rejestru podmiotów prowadzących działalność nadzorowaną, a tym samym straci prawo do prowadzenia schroniska dla bezdomnych zwierząt w Mysłowicach.

Kto zapłaci za budowę?

Tematowi schroniska było poświęcone poniedziałkowe posiedzenie Komisji Gospodarki Miejskiej, Ochrony Środowiska i Rolnictwa. Rozmowy, w których uczestniczyli radni, urzędnicy, kierownik schroniska i wolontariusze trwały ponad 2 godziny. Obecny na początku spotkania prezydent Wójtowicz powiedział, że nie wyobraża sobie, aby w Mysłowicach nie było schroniska dla bezdomnych zwierząt. A to oznacza, że musiałaby zostać wybudowana nowa placówka, w nowej lokalizacji. O ile wiadomo gdzie mogłaby powstać, o tyle pytanie kto i w jakiej części miałby sfinansować inwestycję pozostaje otwarte.

Pod budowę brane są pod uwagę dwa tereny: przy ul. Piaskowej w Brzezince i przy ul. Świerczyny, za skrzyżowaniem z ul. Obrzeżną Północną. Ze względu na usytuowanie ta druga lokalizacja wydaje się bardziej korzystna. Kilka dni temu warszawski TOZ zwrócił się do miasta o nieodpłatne przekazanie tego terenu na rzecz organizacji. O to kto i w jakiej części pokryje koszty inwestycji pytał prezydenta na posiedzeniu komisji jej przewodniczący Grzegorz Łukaszek: – Jak pan widzi zaangażowanie, udział finansowy miasta w budowie? Będzie polegał tylko na przekazaniu gruntu? Na to pytanie prezydent nie potrafił odpowiedzieć. Radni usłyszeli za to, że – jeżeli TOZ wybuduje nowe schronisko w Mysłowicach – miasto będzie musiało zwiększyć kwotę przekazywaną na świadczone przez TOZ usługi do 360 – 400 tys. zł, aby zapewnić placówce podstawowe utrzymanie i wynagrodzenia pracowników. W tej chwili miasto płaci TOZ rocznie 300 tys. zł za opiekę nad bezdomnymi zwierzętami z terenu Mysłowic w schronisku.

Jak mówiła Karolina Paszek, kierownik mysłowickiego azylu, jeśli zapadnie decyzja o budowie, przekazane zostaną na ten cel wpływy z 1%, które podatnicy przekazują schronisku. Jest też wiele firm, które chcą zainwestować w nowe miejsce dla bezpańskich psów i kotów.

Dlaczego nie Chełmek?

Nawet jeśli zapadnie decyzja o budowie, to raczej nie ma szans, aby do końca roku nowe schronisko powstało. Poza budową nowego przytuliska, inna możliwość, która zabezpieczy los bezdomnych czworonogów, to powierzenie opieki nad psami i kotami innemu schronisku. Już w ub. roku starało się o to schronisko z Chełmka, które oferowało za swoje usługi 160 tys. zł. Oferta prowadzących azyl w Chełmku, mimo że tańsza od TOZ, została jednak odrzucona, bo nie spełniali warunków konkursu ogłoszonego przez miasto. Ten był skierowany tylko do Organizacji Pożytku Publicznego, a schronisko w Chełmku takiego statusu nie posiada.

O tym, że azyl z Chełmka jest nowoczesną i dobrze wyposażoną placówką, radni mogli się przekonać 17 lutego podczas wyjazdowego posiedzenia komisji gospodarki. W wizytacji brali udział także wolontariusze z Mysłowic. Mimo to niektórzy wolontariusze obecni na komisji powątpiewali w jakość sprawowanej nad zwierzętami opieki w Chełmku. Na stawiane przez nich zarzuty i szczegółowe pytania spokojnie odpowiadał szef chełmskiej placówki, zapraszając pytających ponownie do jej zwiedzania. Zapewniał przy tym, że na miejscu rozwieje wszelkie wątpliwości. Ci przekonują też, że dobre warunki bytowe to nie wszystko, bo schronisko tworzą przede wszystkim ludzie, którzy opiekują się zwierzętami. Z mysłowickim schroniskiem aktywnie współpracuje teraz około 40 wolontariuszy. Jeszcze kilka lat temu nie było ich wcale, bo poprzednia szefowa azylu wzbraniała się przed wolontariatem. Schronisko otworzyło się na mieszkańców, którzy są zapraszani na dni otwarte i innego rodzaju akcje, które zwiększają szanse czworonogów na adopcję. W przeszłości placówka nie cieszyła się dobrą sławą, wraz z przyjściem nowych osób opinie o schronisku się poprawiły.

Radni chcą wiedzieć

Ostateczną decyzję o przekazaniu TOZ-owi gruntu pod budowę podejmą radni. Najpierw chcą jednak dowiedzieć się na jakich zasadach ma nastąpić przekazanie, a przede wszystkim – ile pieniędzy miasto będzie musiało dołożyć do nowego azylu. Pytań jest więcej – na przykład co w sytuacji, gdy po wybudowaniu przez TOZ schroniska konkurs na opiekę nad zwierzętami wygra inny podmiot. – Będziemy mieli schronisko, a nasze psy będą jeździć do innego miasta – mówił radny Zbigniew Augustyn, zdaniem którego najlepszym wyjściem byłaby budowa schroniska miejskiego, które byłoby prowadzone np. przez MZGK.

Budowa schroniska i jego utrzymanie to nie tylko pytania o wydatki. To też, a może przede wszystkim, pytanie o miejskie priorytety w naprawie zdewastowanego miasta.

- REKLAMA - Zewnętrzne linki