Biskup diecezji sosnowieckiej do której należy Jaworzno, Grzegorz Kaszak, wystosował w związku z pandemią koronawirusa list do wiernych. Poniżej znajdziecie całą jego treść.

REKLAMA

Umiłowani Diecezjanie!

Żyjemy w czasach, które potrzebują pokoju i nadziei. W dzisiejszym drugim czytaniu liturgii Słowa Bożego, św. Paweł Apostoł mówi: zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. I dodaje: A nadzieja zwieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. W tym niespokojnym czasie, w obliczu bezsilności najmądrzejszych tego świata, w Panu Bogu pokładamy całą naszą nadzieję. W Nim i przez Niego szukamy pokoju, wierząc w zapewnienie św. Pawła, że Bóg okazuje nam swoją miłość, właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami. O tą Bożą, miłosierną miłość wołajmy z głęboką i prostą wiarą jak Samarytanka z dzisiejszej Ewangelii: Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła. Tak bardzo bowiem potrzebujemy życiodajnej Bożej łaski, która nas wzmacnia na drogach prowadzących do Boga.

Na świecie szerzy się epidemia. Nowy patogen wywołuje chorobę zakaźną, która niesie ze sobą ryzyko śmierci. Koronawirus przekroczył już granice naszego kraju, stanęliśmy więc w obliczu poważnego niebezpieczeństwa, z którym musimy się teraz wspólnie zmierzyć.

W celu ochrony zdrowia Polaków, władze naszego kraju podejmują szereg różnych działań mających na celu przezwyciężenie tej groźnej epidemii. W związku z tym, w imię dobra nas wszystkich, proszę Was, Drodzy Diecezjanie, o podporządkowanie się rozporządzeniom rządu i kompetentnych władz, które mają ułatwić walkę z epidemią w Polsce oraz jej skutkami. Zapewne niektóre decyzje będą dla nas uciążliwe, jednak w trosce o samego siebie i innych, dostosujmy się do tych poleceń, nie lekceważmy zagrożenia. Koniecznie musimy wyzbyć się jakże złudnego i szkodliwego przekonania, że „mnie to nie spotka”, że „to może przydarzyć się innym, ale nie mnie”. Aby stawić czoła epidemii, która weszła także do naszego kraju, potrzebne jest nasze zdyscyplinowanie oraz odpowiedzialność za zdrowie i życie własne i innych ludzi.

Historia uczy nas, że wielkim błędem jest liczyć tylko na ludzkie siły czy potęgę postępu, bowiem to od Boga pochodzi moc, która jest zdolna pokonać każde zło. Z II Księgi Samuela dowiadujemy się, że przez grzech człowieka na naród wybrany przyszła zaraza, która zebrała obfite żniwo śmierci. Jednak Pan ulitował się nad nieszczęściem i rzekł do anioła, niszczyciela ludności: «Wystarczy! Cofnij rękę!» (2 Sm 24,16). I epidemia ustała: Pan okazał miłosierdzie krajowi i plaga przestała się srożyć w Izraelu (2 Sm 24,25) – czytamy w dalszej części Księgi.

Drodzy Diecezjanie, w tym tak trudnym dla nas czasie, usilnie i gorliwie prośmy Boga Wszechmogącego o zlitowanie się nad nami. Szturmujmy niebo naszymi modlitwami, błagając Stwórcę o zwycięstwo nad epidemią. Tak czynili nasi przodkowie, gdy na nich spadały zarazy. Zarządzam, aby po każdej Mszy św. w kościołach i kaplicach naszej diecezji były śpiewane suplikacje Święty Boże, Święty mocny… Tą uroczystą modlitwą błagalną będziemy prosić dobrego Boga o wyzwolenie od grożącego nam niebezpieczeństwa.

Sama Matka Boża kazała modlić się za świat i Polskę, zwracając się do siostry Faustyny następującymi słowami: córko moja, żądam od ciebie modlitwy, modlitwy i jeszcze raz modlitwy za świat a szczególnie za Ojczyznę swoją. Przez dziewięć dni przyjmij Komunię św. wynagradzającą, łącz się ściśle z Ofiarą Mszy św. (Dz 325). Także św. Barbara poleciła św. Faustynie modlitwę w intencji Polski. Apostołka Bożego Miłosierdzia w swoim „Dzienniczku” zapisała: Dziś rano przyszła do mnie Dziewica – św. Barbara i poleciła mi, abym przez dziewięć dni ofiarowała Komunię św. za kraj swój, a tym uśmierzysz zagniewanie Boże (Dz 1251). Pomny na ten sposób ratowania Ojczyzny, bardzo proszę Was, Drodzy Diecezjanie, o ofiarowanie Komunii św. w intencji ustania epidemii koronawirusa.

W tej intencji ofiarujcie także Wasze modlitwy, czy to indywidualne, czy też wspólnotowe, np. Adoracje Najświętszego Sakramentu, Różaniec, Koronkę do miłosierdzia Bożego, rozważania Drogi Krzyżowej, Gorzkie żale, litanie. Wspomnijcie, jak wiele rzeczy, wydawałoby się wręcz niemożliwych, poprzez post i modlitwę osiągnęli święci. Post sprawiedliwego bowiem to ogromna siła, której boją się moce zła. Zachęcam więc Was, Kochani, do podejmowania postu i innych uczynków pokutnych w intencji przezwyciężenia zagrożenia epidemiologicznego.

Naszą modlitwą otoczmy także chorych i cierpiących z powodu epidemii oraz tych, którzy się nimi opiekują. Niech Boże światło oświeca naukowców, aby jak najszybciej opracowali szczepionkę oraz znaleźli sposoby na zwalczenie tego śmiertelnie groźnego wirusa.

Jednocześnie, ze względu na specyfikę przenoszenia się tego złowrogiego patogenu, zachęcam do przyjmowania Komunii Świętej na rękę w postawie stojącej lub ‒ jeśli ktoś woli ‒ klęcząc. Znak pokoju proszę przekazywać sobie przez skinienie głowy, a nie przez podanie ręki. Proszę nie całować relikwii i Krzyży wystawionych do publicznego kultu, ale w inny sposób oddawać im cześć, np. przez głęboki pokłon. Penitentów proszę o nie całowanie stuły po spowiedzi. Natomiast księży proboszczów proszę o zadbanie o to, by kratki konfesjonałów, także tych przenośnych, były przesłonięte folią, a kropielnice opróżnione z wody święconej.

Osoby starsze i schorowane są zwolnione z obowiązku uczestniczenia w niedzielnej liturgii w kościołach. Mogą pozostać w domach i stąd śledzić transmisję niedzielnej Mszy św. w mediach. Dyspensa od uczestniczenia w niedzielnej Eucharystii obowiązuje do 29 marca br. i dotyczy oprócz osób starszych, osób z objawami infekcji (np. kaszel, katar, podwyższona temperatura, itp.), dzieci i młodzieży szkolnej oraz dorosłych, którzy sprawują nad nimi bezpośrednią opiekę oraz osób, które czują obawę przed zarażeniem.

Także do 29 marca br. liturgie z udzieleniem sakramentu bierzmowania  zostają przeniesione na późniejsze terminy.

Jednocześnie zachęcam do wzajemnego wspieranie się i świadczenia sobie sąsiedzkiej pomocy, np. poprzez oferowanie swojej pomocy osobom starszym w robieniu zakupów. W sposób szczególny zwracam się z tym apelem do Parafialnych Zespołów Caritas Diecezji Sosnowieckiej.

Kochani, dołóżmy wszelkich starań, by zminimalizować ryzyko zarażenia koronawirusem. I nie obrażajmy już więcej dobrego Boga, aby nasze modlitwy i wyrzeczenia były Mu miłe i sprowadziły na Polskę i cały świat zdrowie i szczęście.

Z pasterskim błogosławieństwem: W imię Ojca i Syna, i Ducha św.

Wasz Biskup
+ Grzegorz

źródło: Archidiecezja Sosnowiecka

- REKLAMA - Zewnętrzne linki

8 KOMENTARZE

  1. Pokonanie koronawirusów (i innych wirusów wywołujących przeziębienia) jak najbardziej leży w zasięgu ludzi. Albert Szent-Gyorgyi, odkrywca witaminy C, pisał: „Opuszczając dżunglę (ok. 2 miliony lat temu) zatraciliśmy zdolność wytwarzania witaminy C. Współczesna nauka i technologia pozwalają na życie w pełnym zdrowiu również poza dżunglą, oferując witaminę C po 1,5 centa za gram. Aby w pełni korzystać z jej dobrodziejstw, powinna ona być substancją domowego użytku i być sprzedawana jak cukier czy mąka w supermarketach, a nie w pigułkach przez aptekarzy”. Pytanie ilu z nas stosuje się do tej zasady, a ilu sądzi, że w sumie nie potrzebują takich dawek wit. C, które prawie każdemu normalnemu zwierzęciu produkuje wątroba. Sądząc po ilości wit. C dostępnej w supermarketach na kilogramy, chyba niewielu się tym przejmuje (aczkolwiek przynajmniej handel internetowy kręci się coraz lepiej). Człowiek wcale nie różni się tak bardzo od zwierząt pod tym względem – brakuje nam tylko jednego enzymu, ale przez to w pocie swego oblicza kwas L-askorbinowy z internetu musimy zdobywać. Oczywiście osobom ze słabą odpornością (takim jak ja) ten jeden sposób może nie wystarczyć (choć każdemu* powinien przynieść radykalną poprawę), ale to jest pierwszy krok do życia wolnego od infekcji.
    * nie licząc ekstremalnych przypadków typu osób z niedoborem dehydrogenazy glukozo-6-fosforanowej itd.

  2. Niestety witamina C nie buduje w człowieku życzliwości i nie obniża poziomu ego.

    W kwestii budowania odporności przez używanie witaminy C masz dobre info.
    Witamina C, u mnie w domu teraz dorośli dawka 20 gramów dziennie dzieci 5 gramów.
    Normalnie dorośli 5 gramów dziennie, dzieci 1 gram.
    Najlepiej witamina buforowana, bo łatwiej o brzucho, ale może być i zwykła.
    Dwa dni po pierwszym kichnięciu zdrowi. Nigdy!!! Nigdy moje dzieci nie zażyły antybiotyku. Nigdy nie mieliśmy temperatury powyżej 38 stopni Celsjusza. Lekarz rodzinny pyta jak to możliwe, że kartoteka to tylko bilanse i szczepienia dziecięce. Może taka nasza uroda, ale ja wiem że nie, bo jako dziecko, i przed świadomością witaminy C, chorowałam jak każdy.
    Odkrywca vit C marzył o zastąpieniu cukierniczek witaminą c, mądry człowiek. Ludzie zażywajcie witaminę C, ale nie tabletki, tylko proszek. Duuużo proszku.

    • Dokładnie, ja na co dzień (ze względu na alergię) zażywam buforowaną magnezem, sodem i potasem. Na szkliwo zębów też trzeba uważać. Niestety buforowanie osłabia działanie, dlatego dawniej w razie zagrożenia infekcją brałem dodatkowo liposomalną, ale okazało się, że po wdrożeniu pozostałych metod (wit. D, polifenole, cynk itd.) nie ma takiej potrzeby i przypuszczam, że nie będzie i tym razem. Tak że w swoim komentarzu tylko zacząłem temat, to jest raczej punkt wyjścia do dalszego jego zgłębiania, ale może ktoś skorzysta.

      Co masz na myśli pisząc o braku wpływu witaminy na życzliwość i poziom ego?

      • Bardziej trzeba uważać na kamienie nerkowe, jeśli się nie bierze takich dawek, bo generalnie wit. C rozpuszcza kamienie nerkowe (choć to też nie jest takie proste, bo są różne rodzaje kamieni itd.). Mnóstwo ludzi stosuje takie dawki i nie ma żadnych kamieni.
        Angielska Wikipedia pod hasłem “Vitamin C megadosage” przy skutkach ubocznych podaje wprawdzie możliwość powstawania kamieni nerkowych, ale to dotyczy raczej szczególnych przypadków, np. gdy ktoś ma chore nerki. Cóż, jak mówi znane porzekadło, “każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża twojemu życiu lub zdrowiu”. Źródło do Wikipedii potwierdza, że w zasadzie tylko wtedy istnieje zagrożenie kamieniami nerkowymi: “Reports of kidney stone formation associated with excess ascorbic acid intake are limited to individuals with renal disease (see Sauberlich, 1994 for a review). Data from epidemiological studies do not support an association between excess ascorbic acid intake and kidney stone formation in apparently healthy individuals (Curhan et al., 1996, 1999; Fellstrom et al., 1989)”.
        Jeśli ktoś się boi kamieni nerkowych, to niech pije dużo wody. Jakoś w przypadku np. sacharozy ludzie nie zastanawiają się nad każdym możliwym skutkiem ubocznym, tylko żrą ile wlezie. Bo spożywanie megadawek sacharozy jest częścią naszej kultury, a witaminy C – nie. Mam nadzieję, że kiedyś będzie na odwrót – pytanie kiedy.