Czasy powojenne były szczególnie trudne. Władze komunistyczne powzięły działania, dzięki którym mieli się ujawnić żołnierze Armii Krajowej. 2 sierpnia 1945 r. ogłoszono amnestię. Zgodnie z nią władze gwarantowały bezkarność ujawniającym się akowcom i zapewnienie im pełnych praw obywatelskich. Wielu akowców złożyło broń i wyjaśnienia przed komisjami Likwidacyjnymi. Spora część akowców nie ujawniła się.

REKLAMA

Od połowy 1947 r. rozpoczęto haniebną akcję pt. „AK zapluty karzeł reakcji”. Aresztowanych akowców osadzano w więzieniach, poddawano ich najokrutniejszym torturom. Sfingowano procesy przeciwko tysiącom akowców. Wielu spośród nich skazano na śmierć pod fałszywymi zarzutami. Powtórzyła się sytuacja, o której pisano w Manifeście Narodowym z 1846 r. : „Sieją potwarze na najgodniejszych synów Ojczyzny”.

Za „element niebezpieczny” i „wrogi” władzy ludowej uznawano inteligencję. Ludzi wykształconych aresztowano pod byle pozorami. W nowej powojennej rzeczywistości wielu członków ruchu oporu ukrywało swoją przeszłość. W zakładach pracy i administracji publicznej awansowano wyłącznie członków PZPR. W Jaworznie i w Szczakowej, podobnie jak na terenie całego kraju, wybuchła psychoza poszukiwania w szeregach PZPR członków „Strzelca” i byłych żołnierzy AK. Usuwano ich z partii pod zarzutami: „ukrywał, że przed wojną był członkiem „Strzelca”, skoro był w „Strzelcu”, to znaczy należał do organizacji faszystowskiej, w okresie okupacji należał do AK.” Sytuacja trwała aż do śmierci Stalina w 1953 r. Począwszy od października 1956 r. byłych żołnierzy AK zwalniano z więzień, zrehabilitowano ich i dopuszczono do Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Nadal jednak wszelkie informacje o działaniach AK podlegały bezwzględnej cenzurze. W 1974 r. cenzorzy Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk otrzymali zakaz dopuszczania do druku wszelkich informacji dotyczących upamiętniania, a nawet publikacji klepsydr w prasie. W połowie lat 70-tych były żołnierz AK-OPN – Bogusław Werner Pędzikiewicz „Drozd” opracował pierwszą monografię dotyczącą działalności AK w Jaworznie. Książkę opublikowano w 1995 r. Autor posłużył się w niej zapisami z ankiet członków AK z Jaworzna, którzy wstąpili do ZBOWiD-u. Wykorzystał również własne wspomnienia i relacje żyjących dowódców konspiracji: Pałczyńskiego, Białowieskiego, Ksienieckiego, Szczygła. W 1995 r. suplement do opracowania Pędzikiewicza napisał dr med. Wiktor Olszowski, w czasie wojny żołnierz AK ps. „Zydel”. Opisał w swej publikacji historię kompanii AK Jaworzno-Niedzieliska. Pędzikiewicz nie wiedział o istnieniu tej formacji, ponieważ żaden z byłych jej żołnierzy nie wstąpił do ZBOWiD-u.

Pełne odtworzenie działań szeroko rozbudowanej na terenie Jaworzna Tajnej Organizacji Wojskowej, przekształconej w Związek Odwetu „Jastrząb”. Ścisłe dowództwo tej formacji nie przeżyło wojny, a tylko ono miało pełną wiedzę na temat działań całej organizacji. Podobnie rzecz ma się z Orłem Białym w Zagłębiu. Wojny nie przeżył Ryszard Margosz, organizator tej formacji.

W 1993 r. w Katowicach ukazała się w druku książka pt. „Z dziejów Armii Krajowej na Śląsku”. Jej autorem jest prawnik Juliusz Niekrasz, który po wojnie był obrońcą żołnierzy podziemia, co dawało mu możliwość wglądu do dokumentów z czasów wojny i późniejszych, zarówno polskich, jak i niemieckich. Dr Niekrasz pisał, że przez długie lata po wojnie niemożliwe było badanie czynów zbrojnych „Orła Białego”, Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej. Po upływie niemal pół wieku badania te były zdaniem dr Niekrasza tak utrudnione, że należało się obawiać, czy kiedykolwiek uda się zbadać działania oraz okoliczności śmierci „najlepszych synów naszej Ojczyzny, poniesionej w walce o granice i niepodległość”. Współcześnie próby poznania tych działań podejmuje Instytut Pamięci Narodowej powołany w styczniu 1999 r.
Ela Bigas na podst. „Historii Jeziorek” Grażyny Gut i Jerzego Gut

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki