Tłusty czwartek otwiera ostatni tydzień karnawału. Wedle zwyczaju karnawał należy zakończyć na słodko, wobec czego w tłusty czwartek wszyscy oddają się jadaniu pączków. Jadane w tym dniu mają gwarantować dostatek i szczęście.

REKLAMA

Pączki powstały z tzw. pampuchów, które smażono w głębokim tłuszczu. Pampuchy miały nadzienie wytrawne, np. ze słoniny, kraszono je skwarkami. Z czasem pączki stały się słodkie, nadziewano je na różne sposoby. Dawnymi czasy wkładano w nie orzeszki. Ten kto odnalazł je w swoim pączku mógł spodziewać się wszelkiej pomyślności. W Tłusty Czwartek aby się wiodło należy zjeść co najmniej jednego pączka.

Z Ameryki przywędrowały do nas jadane również w Tłusty Czwartek kolorowe oponki zwane donutami. Wymyślono je w XIX w. Zdobione są kolorowym lukrem i posypką. Ciasto robione jest na drożdżach. Choć to przeważnie ciasto słodkie zdarzają się też oponki wytrawne. Wtedy dodaje się do cista ziemniaki i lukruje polewą pikantną. Narodowy Dzień Donuta obchodzi się w Ameryce od 1938 r. w pierwszy piątek czerwca. W ten sposób upamiętniono tradycję zapoczątkowaną przez Armię Zbawienia, która serwowała te ciastka żołnierzom podczas I wojny światowej.

W Nowym Jorku jadają z upodobaniem cronuty. Są one połączeniem croissanta i pączka. Wymyślił je francuski cukiernik Ansel, prowadzący cukiernię na Manhattanie. Receptura na ciastka jest strzeżona, na dokładkę jedna osoba może kupić jedynie dwa cronuty. Najlepsze są ciastka zjedzone w ciągu godziny od usmażenia.

W ostatki w Szwecji piecze się bułeczki z masą marcepanową i bitą śmietaną zwane semla. Skandynawowie mają swój tłusty wtorek i to wtedy objadają się owymi ciasteczkami. Szwedzi przekonani są, że w XVIII w. król Szwecji Adolf Fryderyk postradał życie po zjedzeniu wielkiej liczby tego smakołyku. Wtedy też miano zakazać pieczenia semli, ostatecznie pomysł ten porzucono.

Współcześnie w Polsce w tłusty czwartek piecze się miliony pączków, z różnorodnymi nadzieniami. Obok pączków tradycyjnie smażonych w głębokim tłuszczu pojawiły się też pączki pieczone, o których mawia się, że są leciutkie jak puch. Kwestię kaloryczności wszelkich pączków pomijamy. Pączek to przecież ledwie ok. 300 kalorii, które spalimy w półgodzinnym bieganiu. Życzymy pączkowego szaleństwa.
Ela Bigas

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki