Już cztery z rzędu porażki mają na swoim koncie koszykarze MCKiS. Sokoły w minionym tygodniu przegrały dwa kolejne spotkania.

REKLAMA

Tegoroczny luty dla jaworznickich koszykarzy zdecydowanie nie jest dobrym miesiącem. Co prawda podopieczni trenera Bilińskiego na początku miesiąca łatwo wygrali w Rybniku, potem jednak nie potrafili już ani razu sięgnąć po komplet punktów.

W ubiegły wtorek jaworznianie nadrabiali ligowe zaległości i rozegrali przełożony mecz 18. kolejki z MKS-em II Dąbrowa Górnicza. MCKiS liczył na wygraną, ale niestety musiał obejść się smakiem. Początek spotkania nie zapowiadał jeszcze problemów. Po pierwszej bardzo wyrównanej kwarcie, w drugiej części gry Sokoły rozpoczęły ucieczkę i na przerwę schodziły przy swoim prowadzeniu 40:32. W trzeciej kwarcie gospodarze odrobili tylko trzy oczka i wydawało się, że jaworznianie dowiozą korzystny wynik do końca spotkania. W czwartej kwarcie ambitni zawodnicy MKS-u odważnie zaatakowali i popisali się świetną skutecznością. Dziesięć punktów zdobytych z rzędu wyprowadziło ekipę z Dąbrowy Górniczej na prowadzenie, którego nie oddali już do samego końca i ostatecznie wygrali całe spotkanie 69:62. Wśród Sokołów kolejny świetny mecz w sezonie zagrał Paweł Bogdanowicz, autor 17 punktów, 7 zbiórek i 3 asyst, niestety jego indywidualne wyczyny nie przełożyły się wynik całego zespołu.

W sobotę jaworznian czekało dużo trudniejsze starcie – na Osiedle Stałe przyjechał bowiem lider rozgrywek – Wisła Platinium Kraków. Jesienią Sokoły sprawiły ogromną sensację, wygrywając na boisku niepokonanego rywala i teraz liczyły na powtórkę. Wiślacy byli już jednak na to przygotowani. Pierwsza kwarta była całkiem wyrównana. Goście co prawda szybko wypracowali niewielką przewagę, ale MCKiS dotrzymywał im kroku i odpowiadał na każde trafienie. Wisła wygrała 25:20 dzięki udanej końcówce. Druga kwarta okazała się wyjątkowo emocjonująca, a kibice mogli oglądać świetny basket w wykonaniu obu zespołów. Początek należał do gości, którzy w pewnym momencie prowadzili już różnicą dwunastu punktów. Sokoły zabrały się jednak za odrabianie strat i dzięki niezłej skuteczności i umiejętnej grze w defensywie zdołały przejąć inicjatywę i nawet na moment objąć prowadzenie. Celny rzut Artura Włodarczyka za trzy punkty w ostatnich sekundach kwarty sprawił, że na przerwę to Wiślacy schodzili przy swoim prowadzeniu 41:38. Trzecia kwarta okazała się kluczowa dla losów spotkania. MCKiS zdołał znów odrobić straty i długo toczyła się walka punkt za punkt. Niestety w końcówce bardziej skuteczni okazali się goście, którzy wygrali kwartę 22:17, zwiększając tym samym swoją przewagę do ośmiu punktów. W ostatniej części gry Sokoły robiły wszystko, by odrobić straty, ale Wiślacy umiejętnie pilnowali swojej przewagi. Ostatecznie MCKiS co prawda wygrał 17:15, ale było to tylko pyrrusowe zwycięstwo, oznaczało bowiem porażkę w meczu 72:78.

Mimo przegranej mecz z liderem pokazał, że jaworznianie potrafią grać bardzo dobry basket. W sobotę wśród zawodników MCKiS wyróżniał się m.in. kapitan Jacek Wróblewski, który zdobył 14 punktów, a także 5 zbiórek i 1 asystę. Najlepiej wśród gospodarzy punktował Dawid Grochowski, który do 16 punktów dołożył jeszcze 6 zbiórek i 4 asysty. Na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej MCKiS zajmuje 6. miejsce w tabeli II ligi i już raczej spokojnie może myśleć o play-off. W najbliższy weekend jaworznianie powalczą o przełamanie złej serii z AZS-em Częstochowa, który w listopadzie ograli 64:50. Częstochowianie obecnie zajmują 8. miejsce w tabeli i tracą trzy oczka do jaworznian. Sokoły wydają się faworytem tej rywalizacji, ale oczywiście na parkiecie w Częstochowie można spodziewać się zaciętej walki.

MKS II Dąbrowa Górnicza – MCKiS Jaworzno 69:62
(18:17, 14:23, 17:14, 20:8)

MCKiS Jaworzno – Wisła Platinium Kraków 72:78
(20:25, 18:16, 17:22, 17:15)

DK

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki