Był już znanym kartografem, kiedy z żoną i trójką dzieci przyjechał do Jaworzna, ze Lwowa. Wiódł tam, dostatnie życie, zawdzięczał je swojemu talentowi i pracowitości. Antoni Bodak we Lwowie wiele osiągnął: satysfakcjonująca praca kartografa i litografa w książnicy „Atlas”, wybudowany dom, szczęśliwa rodzina. Dobra pensja zapewniła dostatnie życie.

REKLAMA

Wprawdzie jego talent otwierał mu drogę do tytułu artysty malarza, ale trudności materialne, uniemożliwiły w młodzieńczych latach, ukończenie studiów w Akademii Sztuk Pięknych. Zatem droga Antoniego Bodaka do sukcesu, do stabilizacji nie była łatwą drogą, a gwarancji na spokojne i dostatnie życie, los nie daje. Wnet tego doświadczył. Kiedy przyszedł czas żniw: „zbił grad na łanie, całą żniw nadzieję”.

Antoni Bodak z paletą

W 1946 roku pociągiem repatriacyjnym rodzina Bodaków przyjechała do Jaworzna. Lwowskie życie trochę pamiętała najstarsza córka Marta, miała 10 lat. Maria 4 lata, a Teresa, która urodziła się 1 maja 1944 miała zaledwie 2 lata. Najwięcej bólu nosili w sercach rodzice dziewczynek: Antoni, miał 48 lat, kiedy opuszczał Lwów, Eugenia, 38. Zaczynali życie nowe, w socjalistycznej Ojczyźnie. Lwów już nie był miastem Polski. Zagajewski wpatrując się w tułaczych lwowiaków, pocieszał: „Lwów jest wszędzie”. Przecież Fredrę z sobą zabrali i postawili ten lwowski pomnik we Wrocławiu. Zaś Feliks Konarski w tęsknocie za miastem widział raj utracony: „Ten drogi Lwów, to miasto snów”.

Winiety do opakowań

Kolejne pokolenie zapłaciło wysoką cenę za polityczne decyzje wielkich mocarstw. Kiedy w Polsce Ludowej czytałam Mickiewicza: „Biedny narodzie! Żal mi twojej doli: jeden znasz tylko heroizm – niewoli” – nie miałam wiedzy, że słowo niewola odnosi się także do czasu współczesnego. Do takiej wiedzy trzeba było dorosnąć, wsłuchując się w opowieści dziadków. Oni nie doczekali się solidarnościowego zrywu i uwolnienia Polski spod radzieckich wpływów. Doczekali ich wnukowie.

Dorota wnuczka Antoniego Bodaka przechowała dokumenty. Kiedy jej dziadek umierał 26 października 1966 roku miała osiem lat. Niewiele, aby dobrze zrozumieć dlaczego jej dziadkowie mieszkają w obcej kamienicy w Jaworznie, a nie we własnym domu we Lwowie. Córka, Teresa spisała wspomnienia o ojcu. Mówi, że był człowiekiem bardzo skromnym.

Antoni Bodak urodził się 13 czerwca 1898 roku w Zamościu. Był synem Michała Bodaka i Anny z Piechów. Jego ojciec pracował w stolarni Państwowego Monopolu Spirytusowego. Antoni uczęszczał do szkoły miejskiej 5-klasowej: „stąd po ukończeniu 3 klas z bardzo dobrym postępem przeszedłem do gimnazjum, gdzie pobierałem naukę do 15 V 1915, kiedy to (pod naporem niemców) gimnazjum ewakuowano do Kijowa. Pozbawiony nauki uczyłem się sam, zarabiając rysunkami i malowaniem” – zanotował. Antoni Bodak należał do tego pokolenia, które słowo niemców wbrew ortografii pisało małą literą.

30 stycznia 1913, w wieku 54 lat zmarł, Michał Bodak. Po śmierci ojca, rodzina znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. Antoni miał liczne rodzeństwo, siostry i braci. O dalszej nauce, płatnej przecież, już nie śmiał marzyć. Swojego talentu – on, amator malarz i rysownik – jednak nie zaprzepaścił.

Współpracował już od pierwszego numeru 1918 rok z „Kroniką Powiatu Zamojskiego”, następnie z „Teką Zamojską”. Wokół tego pisma „skupiło się grono przyjaciół i współpracowników spośród inteligencji miejscowej” – czytamy w artykule dr Stefana Pomarańskiego. „Cichy i miły w obejściu” – tak postrzegany jest Antoni Bodak. Był autorem znaku wydawniczego Kroniki, wykonywał winiety o motywach ludowych. Projektowanie winiet było jego stałym zajęciem, miał zamówienia z wielu przedsiębiorstw.

Od 1 stycznia 1919 roku do 1920 pracował w Zamościu dla Związku Spożywców „Społem”, projektował opakowania, wykonywał dekoracje. Następnie w Toruniu w latach 1921-1922 w charakterze rysownika. Od 1922-1924 malował obrazy dla kościoła w Suchowoli. Proboszczem był Jan Jędrzejewski spostrzegł zdolności, Antoniego Bodaka, umożliwił mu ozdobienie obrazami tamtejszej świątyni. W rodzinie zachowała się akwarela tego drewnianego kościoła. Pieniądze od proboszcza suchowolskiej parafii, pozwoliły na roczne studia w Akademii Malarstwa we Lwowie. Jakiś czas malował portrety, krajobrazy, na zamku w Kórniku. Kiedy otrzymał powołanie do wojska, tam wykorzystano jego zdolności, rysował mapy topograficzne.

Pracę w Książnicy „Atlas” we Lwowie rozpoczął 10 kwietnia 1924 roku. Antoni Bodak znalazł się w elicie naukowej. Prezesem Rady Nadzorczej był wybitny kartograf prof. Eugeniusz Romer, wiceprezesem prof. Kazimierz Bartel, członkowie to profesorowie: Łempicki, Klemensiewicz, Spławiński.

26 stycznia 1935 roku Antoni Bodak zawarł związek małżeński z Eugenią Kozicką. Była po szkole handlowej miała zawód, pracowała w banku w Rzeszowie, a we Lwowie w sądzie.

Eugenia Bodak z córkami: Martą, Teresą, Marią i jej mąż Antoni Bodak

Wojna zrujnowała dostatnie życie, zagroziła bezpieczeństwu. Lwów znalazł się pod okupacją radziecką. Tkwił w dramatycznej sytuacji: Niemcy i represje NKWD. W lipcu 1941 rozstrzelano polskich naukowców. Antoni Bodak od 1941 roku pracował w drukarni już radzieckiej w charakterze rysownika kartografa aż do maja 1946. W czerwcu wraz z rodziną wyjechał ze ZSRR. Dla niego dramat wojny nie skończył się wraz z pokonaniem hitlerowców. Polska utraciła Lwów, rodzina Bodaków także swój dom. Wyruszyli na zachód, w Szczakowej mieszkała siostra żony. Zamieszkali w Jaworznie przy ulicy Sobieskiego14, już do końca życia, tam mieszkali. Zmieniła się nazwa ulicy na Waryńskiego. Pani Teresa wspomina, że właściciel kamienicy pan Orzechowski, przedwojenny kupiec, mówił do niej z uśmiechem, „ty bolszewiku”. Nawiązywał do jej daty urodzenia. Rodzice pracowali. Eugenia Bodak jako księgowa w Elektrowni.

W odręcznie spisanym życiorysie Antoni informuje: „ Zatrzymałem się w Jaworznie, gdzie od 1 sierpnia 1946 pracowałem w charakterze rysownika technika przy budowie Elektrowni „Jaworzno” do kwietnia 1950 roku. W tym czasie wykonywał prace zlecone dla Państwowych Zakładów Wydawnictw Szkolnych w zakresie kartografii. Ciągnęło go do wielkiego miasta, do pracy wśród swoich. Naczelnik Biura Odbudowy Stolicy, Tadeusz Rosicki w korespondencji do Antoniego Bodaka informuje: „zatrudnienie obywatela w charakterze kartografa z poborami według grupy V […] 24.480 może nastąpić natychmiast. Jednocześnie zaznaczam, że B.O.Ś nie dysponuje mieszkaniami dla pracowników”.

Od 1 V 1950 do 30 XII 1953, pracował w Książnicy „Atlas” we Wrocławiu. Zakład był oczywiście pod zarządem państwowym. Wykonywał Antoni Bodak między innymi mapy Polski do atlasu kieszonkowego Romera. Od 1 marca 1956 był zatrudniony w kopalni „Komuna Paryska”, jako starszy referent techniczny.

Pracownicy Książnicy “Atlas”

Malował do ostatnich swoich dni. Pierwszą wystawę swoich dzieł miał w Jaworznie na początku lat 60-tych, w klubie NOT-u. Przyjechała wtedy na wernisaż Magdalena Samozwaniec. Kolejna wystawa obrazów już pośmiertna była w bibliotece przy ul. Pocztowej.

„ Zatrzymałem się”, taki wyraz odpowiadał jego nadziejom, kiedy pisał swój życiorys w roku 1946, jakby tylko na chwilę, tu przystanął, w drodze do innego miasta. Bardziej inteligenckiego. Ani jednak w Warszawie, ani we Wrocławiu mieszkań nie było. W górniczym Jaworznie został na zawsze. Nasze robotnicze miasto nie dało mu szansy dla realizacji jego zainteresowań. Przeżył w Jaworznie tylko 20 lat. Trudnych: „ból który nie mówi, szepcze do serca i karze mu pęknąć”. Zmarł na zawał, w wieku 68 lat. Grób Antoniego i Eugenii Bodaków znajduje się na cmentarzu ciężkowickim. Barbara Sikora

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ

  1. Szkoda, że tekstu nie przejrzał ktoś ze znajomością języka polskiego. Może po korekcie okazałoby się, że jest ciekawy?
    W aktualnym stanie roi się od błędów. Oczy pieką przy próbie czytania. Ja wytrzymałem tylko pierwszy akapit.