Można odnieść wrażenie, że nasze postrzeganie rzeczywistości jest absolutne. Widzimy, słyszymy, dotykamy, smakujemy, wąchamy. W odróżnieniu od zwierząt, które zazwyczaj wyostrzony mają tylko jeden ze zmysłów lub jego wybraną sferę, czujemy się panami sytuacji, absorbując to, co nas otacza i dotyka w sposób rzekomo totalny. Czy aby na pewno?

REKLAMA

Wyobraźmy sobie węża; postrzega otoczenie, reagując przede wszystkim na ciepło; jeża, który w szarzyźnie dnia codziennego potrafi dostrzec swą potencjalną ofiarę w kolorze brązu. Wyobraźmy sobie muchę, która widzi swego rodzaju siatkę; kota, który z daleka dostrzega najmniejszy choćby ruch, jednocześnie będąc niemal ślepym w słoneczny dzień; sokoła, który dwukrotnie potrafi powiększyć obserwowany przez siebie obraz; czy też niemowlę, postrzegające rzeczywistość do góry nogami. Co istotne, nie mamy żadnej pewności, że kolory które widzimy, są takimi rzeczywiście, nie mówiąc już o doznaniach wchłanianych przez pozostałe zmysły. To co odbierają nasze zmysły dopiero w naszym mózgu staje się tym, czym wydaje się nam, że jest naprawdę. Jednak jaka jest rzeczywistość w swej prawdziwej i obiektywnej istocie? Gdyby dane nam było porozmawiać z ważką, ta biła by nam pokłony, traktując nas niemal jak swego rodzaju bożyszcze, utyskując z zazdrością nad tym, jak doskonała jest nasza percepcja. Równie oszołomiony byłby komar, wróbel, a nawet pies. Lecz jeśli we wszechświecie istnieją istoty doskonalsze od nas, nie wspominając nawet o bogach i demonach, to czy nie stajemy się wobec nich niewiele znaczącymi owadami, mrowiem niewielkich mikro bytów, jakże ambitnych lecz jednocześnie jakże nikłych, ulotnych i …śmiesznych. Pod naszym butem rozlega się nieokiełznany mikrokosmos, zaś ponad nami przestrzeń makrokosmosu wyznacza nam miejsce w szeregu.

Jak widzą więc Ci, którzy są ponad nami, jeśli takowi są? Jaka naprawdę jest rzeczywistość świata i wszechświata, a może światów i wszechświatów; tych oddalonych, równoległych, matematycznie zwartych oraz fizycznie rozproszonych. Niejednokrotnie nachodzi nas wrażenie odrealnienia, jakbyśmy opuszczając siebie samych wstępowali na nieznane dotąd drogi, nie wiedząc w rzeczy samej co jest prawdziwe, a co fałszywe, co jest omamem, snem i złudzeniem, a co idiomem prawdziwego bytu. Tyle, że w życiu nie ma to większego znaczenia bo i realne i nierealne to cechy procesu komunikacji, a nie samych rzeczy. Jakie są więc te rzeczy? Czy czerwone jest rzeczywiście czerwonym, czy lepkie pozostaje lepkim, a twarde twardym? Czy światło naprawdę oświeca, a mrok pokrywa cieniem? Czy rzeczy te dostępne są wszystkim ludziom, czy tylko niektórym? A może każdy z nas rzeczywistość odbiera zupełnie inaczej, ujednolicając ją nieświadomie za pomocą słów, gestów i pozasłownych przekazów? A może świat to tylko złudzenie, jeden z przejawów rzeczywistości twardej, obiektywnie niezmiennej, będącejrzeczą samą w sobie, ukrytą pod dotykalną powierzchnią? Jak jest naprawdę?

Aż chce się powiedzieć za Demokrytem, że tak naprawdę nie ma nic oprócz atomów i próżni. Trudno odmówić mu racji. Trudno nie zgodzić się z tezą, że wielorakość elementów świata scala się w nieokiełznaną jednię, budując monolit równie zwarty co wieloraki i poszatkowany na drobne okruchy, lgnące do siebie w niewytłumaczalny sposób. Tylko dlaczego nęka nas ów niepokój, nieufny instynkt, szepczący do ucha, że boskie oko widzi rzeczy w całkiem inny sposób niż my? Czy odpowiedzią jest nasza kruchość? Niewykluczone. Zapewne tak. Może przetrwała w nas do dnia dzisiejszego swego rodzaju pamięć genetyczna, sięgająca naszych korzeni i prapoczątków każdego z nas, gdy przestrzeń absolutnej prawdy stała przed nami otworem, a która dzisiaj puka jedynie nieśmiało do drzwi naszej jaźni.

Wobec powyższego chciałoby się równie mocno wyrazić pogląd, za Mikołajem z Autrecourt, uznanym niegdyś za heretyka, że jedyną pewną rzeczą, o której przekonać możemy się z naturalnej wiedzy jest nasze własne istnienie. Natomiasttwarda rzeczywistość, którą tak bardzo chcielibyśmy znaleźć, co rusz wymyka się naszym ograniczonym zmysłom i nieudolnej eksploracji. Bo jak czytamy zresztą wHorrorze metafizycznym, jeżeli Bóg, będąc wszechmocnym, może wytwarzać zjawiska nieodróżnialne dla nas od rzeczywistości to i tak nie ma sensu dociekać, co w naszym świecie jest realne, a co jedynie takim się zdaje.
Jarosław Sawiak

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki