“Mistrzowie zwężania” znowu w akcji!

Ulice w Jaworznie są coraz węższe. Kiedyś urzędnicy nazywali to „kameralizacją” i próbowali nadawać temu szerszy sens, dziś mówią wprost – po wąskich ulicach jeździ się wolniej. Czy faktycznie tak jest? To zostawmy specjalistom ruchu drogowego.

REKLAMA

Ktoś wpadł na pomysł zwężenia też ulicy Jana III Sobieskiego w Jaworznie – Szczakowej i… coś poszło ewidentnie nie tak.

Oto na poboczu przebudowanej i zwężonej jezdni i niemal na środku poszerzonego chodnika zostały… studzienki kanalizacyjne. Ale, ale! To nie jest tak, że nikt tego nie przemyślał! Przecież wciąż o bezpieczeństwo pieszych tu chodzi!

O obecności studzienki przy kilkunastocentymetrowym krawężniku, niemal na środku poszerzonego chodnika informują słupki. Krzywe, ale jednak informują. Dla bezpieczeństwa zostały też połączone ze sobą łańcuchami. I tak co kilka lub kilkanaście metrów.

Czyli – jezdnia zwężona, chodnik poszerzony… ale jednak zwężony. Dla bezpieczeństwa. Logiczne? Z tym samym pytaniem zwrócił się do urzędników pan Zygmunt Nocoń, mieszkaniec Szczakowej, który przebudowie ul. Jana III Sobieskiego przyglądał się od samego początku.

Pan Zygmunt odpowiedzi się nie doczekał. Redakcja portalu Jaw.pl również zapytała urzędników o efekty prac na ul. Jana III Sobieskiego i… też czeka na odpowiedź.

Podobno budżet Jaworzna jest coraz skromniejszy, a jak zazwyczaj zapewniają urzędnicy – ich decyzje są przemyślane, słuszne i zasadne. Podobno jednak ostre krawężniki przy krawędzi jezdni i głębokie studzienki na środku chodnika nie wróżą niczego dobrego.

 

zobacz też: 

Jak błąd Facebooka zdemaskował urzędników z Jaworzna

- REKLAMA - Zewnętrzne linki

28 KOMENTARZE

    • Nikt ulic nie zwęża, co najwyżej jezdnie. Skoro (rzekome) zwężenie jezdni na ul. Sobieskiego to taki problem, to na pewno wiesz, o ile centymetrów została zwężona, że teraz nie dasz rady jeździć po niej samochodem. Na GSV widzę przejście dla pieszych przez ul. Sobieskiego z taką samą ilością pasków jak na zdjęciu w materiale, co oznacza, że teraz tak jak i przed przebudową jezdnia ma maks. 6,5 m szerokości (sądząc po odstępach pasków od krawędzi jezdni, było to ok. 6 m). Tak że zdradź proszę, jak wielką krzywdę wyrządzono kierowcom przez tą przebudowę, że urzędników chcesz do odpowiedzialności pociągać, bo sam jestem ciekaw. Oczywiście odrzucam możliwość, że robisz aferę o nic.

      • A to też ciekawe, co piszesz, bo w moim komentarzu nie widzę nic na temat słupków i studzienek. Cóż, jedni widzą zwężenia, których nie ma, a inni stwierdzenia, których nie napisałem… Jeśli chcesz znać moje zdanie na ten temat, to nie uważam, że na budowanych od podstaw drogach powinno się robić studzienki w ten sposób, natomiast nie wiem, na ile ich przesunięcie na tej ulicy w celu wyrównania z poziomem chodnika zwiększyłoby koszty. Przypuszczam jednak, że przy takim ruchu pieszych, jaki tam występuje, nie jest to dużym problemem. Ale dobrze wiedzieć, że zwężenie chodnika uważasz za problem – mam nadzieję, że będziesz się upominał o ich poszerzanie kosztem szerokości jezdni.

        • A to też ciekawe, co piszesz, bo w moim komentarzu nie widzę nic na temat zwężania chodników. Cóż, jedni nie widzą idiotycznie zamontowanych studzienek, a inni czepiają się czegoś czego nie napisałem….
          I gdzie wyczytałeś że “teraz nie da rady jeździć po niej samochodem”
          A teraz opowiedz mi userku skąd te studzienki się tam wzięły, skoro uważasz “że nie powinno się robić studzienki w ten sposób”. Uważasz że remonty można robić byle jak? I jedynie budowa od podstaw może dać lepsze efekty.
          Ciekawe też że taki zadeklarowany obrońca uciśnionych pieszych i gnębionych rowerzystów nie ma problemu z takim wykonaniem chodnika?
          I jeszcze pytanie czy piesi mogą chodzić po jezdni bo nie podoba się im chodnik? Podobnie jak to pisałeś o rowerzystach?

        • Zacznijmy od podstaw. Jezdnia jest częścią drogi służącą do ruchu pojazdów (np. samochodów, autobusów, rowerów itd.). Skoro ktoś domaga się pociągnięcia urzędników do odpowiedzialności za wybudowanie jego zdaniem za wąskiej jezdni, to pewnie według niego taka jezdnia nie spełnia swojej funkcji, czyli nie nadaje się do jazdy samochodem (lub “pojazdem samochodowym”, jeśli mamy być precyzyjni). No chyba, że np. chciałby dodatkowych metrów asfaltu ot tak bez potrzeby, żeby potem nie było pieniędzy na konieczne inwestycje. Faktycznie taka możliwość też istnieje.
          Studzienki prawdopodobnie są w tych samych lokalizacjach, co przed remontem (rzadko się je przesuwa, bo to kosztuje). Ktoś je tam kiedyś wybudował bez zastanawiania się nad tym, jak powinien być wybudowany chodnik.
          Jak widzisz, nie domagam się wydawania każdych pieniędzy na poprawę warunków dla pieszych czy rowerzystów bez oglądania się na koszty. Trzeba to robić racjonalnie, w zależności jakie są potrzeby.
          Jeśli chodnik nie nadaje się do korzystania przez pieszych, to jak najbardziej powinni chodzić po jezdni. Sam wybrałem taką opcję, kiedy chodnik był zastawiony przez zaparkowane samochody.

          • Jak zwykle w dyskusji z Tobą powoli dochodzimy do sedna sprawy. Zgadzamy się już że studzienki tam były i ktoś kto “projektował” jak to ma wyglądać po remoncie powinien o nich wiedzieć. A jeśli nie to Pan z filmu informował. A skoro tak to ten remont to bubel. Tyle w temacie racjonalnych wydatków. Chyba że masz coś do dodania i będziesz bronił “projektanta”. Chętnie poczytam jakie zalety ma takie rozwiązanie zabudowy studzienek.

            Chodnik zastawiony samochodami można oczyścić i w większości przypadków na tym jeszcze zarobić parę groszy do kasy miasta. Ze słupkami tak się nie da, zapłaciliśmy za te “udogodnienia”. Ty oczywiście odwracasz kota ogonem i dla odwrócenia uwagi opowiadasz bajkę o niedobrych samochodach.

            A co do jezdni nigdzie nie napisano że jezdnia jest za wąska i nie da się po niej jeździć. Ale nie o tym chciałem. Mogę zacytować Twoja wypowiedź o drogach rowerowych które także nie nadają się do jazdy bo mają zakręty, fale Dunaju, kostkę brukowa itd. Jak to jest że Ty możesz krytykować i twierdzić że nie da się po tym jeździć na rowerze ale jeśli zrobi to kierowca w stosunku do jakości jezdni natychmiast robisz z tego wielkie halo? Znów podwójne standardy? A może objaw Twojej fobii samochodowej?

          • Przecież pisałem jaka jest zaleta – zostawienie studzienek w tych miejscach, w których były, prawdopodobnie wymagało mniejszych kosztów (niż postawienie słupków).

            Dobra, niech fani czterech kółek narzekają, że jezdnia nie nadaje się do jazdy samochodem, choć nie ma na niej żadnych ostrych zakrętów, fal Dunaju, kostki brukowej, wystających krawężników itd. a szerokość ma taką, że autobusy mogą swobodnie się mijać. Dlatego pytam, jak wielką krzywdę zrobiono kierowcom przebudowując ul. Sobieskiego, że ją podobno zwężono. Ile centymetrów asfaltu zabrano, że płaczom nie ma końca? Po prostu mnie to intryguje.

  1. Drodzy adwersarze usera, robicie błąd metodologiczny w dyskusji z nim .Chcecie przekonać kogoś kogo przekonać się nie da ,on jest impregnowany na argumenty i nie ogarnia rzeczywistości. Z ludźmi którzy mają zaburzoną wizję świata na skutek zastąpienia myślenia ideologią, dialog nie ma sensu. W Jaworznie niektóre nowe drogi są tak zrobione że wydaje się że pochodzą ze” snu wariata”. Przykładowo, ul Św.Wojciecha gdzie szerokość jezdni jest mniejsza niż suma szerokości chodników .Po tej ulicy porusza się dużo pojazdów a po tych chodnikach mało kto chodzi .Po co więc takie szerokie chodniki? Nie ma na to racjonalnej odpowiedzi. Inny przykład ul. Jaworznicka, gdzie zamontowano w niektórych jej częściach kostkę brukowa, prawdopodobnie po to by zmusić kierowców do zwolnienia. Efekt jest taki ,że nikt nigdy tam nie zwolnił, za to mieszkańcy okolicznych domów przeżywają koszmar ,bo hałas jest nie do zniesienia. Gdyby jaworznicki geniusz od komunikacji ,połączył się z realnym światem to uznał by swój błąd ,przeprosił mieszkańców i w miejsce hałaśliwej kostki położył by asfalt. Niestety, on podobnie jak user , i podobnie jak armia bolszewicka nie cofnie się z zajętych pozycji. Dlatego z “miszczem ” nie ma dialogu bo ten może się pojawić tylko wtedy gdyby ideologia została zastąpiona racjonalną refleksją, a na to się raczej nie zanosi.

    • Na ul. Św. Wojciecha chodnik ma ok. 3 m szerokości praktycznie tylko w miejscu byłej zatoki. Faktycznie jest to za dużo jak na taki ruch pieszych, jaki tam występuje, ale nie jest tak jak to przedstawiasz, jakby na całej ulicy, a przynajmniej na długim odcinku “szerokość jezdni jest mniejsza niż suma szerokości chodników” – na pozostałym odcinku chodniki mają standardową szerokość (bliską minimum).
      Rozwiązania na ul. Jaworznickiej są złe, ale na szczęście miasto od lat nie buduje już dróg w ten sposób.

  2. User 1 , tam jest chodnik po prawej i lewej stronie napisz proszę swoje spostrzeżenia o tym drugim chodniku , dla ułatwienia , węższym , co do ul. Jaworznickiej to dlaczego dopuściłeś to takich rozwiązań? Nie przewidziałeś tego w trakcie projektu? Nie , bo to twój pomysł który musiał być zrealizowany.

  3. a słupów na środku chodnika nie widzisz , tak też jest na ul. Obrońców Poczty Gdańskiej, znaki zasłaniające kierującym na wielu skrzyżowaniach też nie widzisz bo nie jeździsz ( są na wysokości twarzy kierujących), user1 patrzy własnego ogródka po za nim nic nie widzi i udaje że robi coś pożytecznego , siwy wie co pisze . nauczyłeś się mówić ale nie nauczyłeś się słuchać

    • Widzę dużo więcej rzeczy niż wymieniłeś, trzeba było od razu mówić, że chodzi Ci o słupy i znaki. Mam nadzieję, że pisałeś do Tauronu w sprawie słupów, a w sprawie znaków – do Ministra Infrastruktury (który ustala przepisy dot. wysokości ich umieszczenia), a jeśli są umieszczone niezgodnie z przepisami – do wojewody.

  4. A nie lepiej było w trakcie projektowania uwzględnić fakt że studzienki tam są i tak przygotować projekt żeby były w całości w chodniku? W chodniku bo w jezdni w tym mieście nie udało się nigdzie zrobić ich tak żeby się nie zapadały. Co do tej ulicy to nie wiem czy i o ile ją zwężono. Coś musiało się zmienić skoro studzienki są w krawężniku, a jak zgaduję wcześniej były jezdni.

    A kierowcy nie są aż takimi fanami czterech kółek jak ci się zdaje. Fanów jazdy autem jest pewnie 1 na 30 kierowców, reszta traktuje samochód jako zwyczajny środek transportu lub jest to ich praca. I może to jest przyczyną dlaczego wśród kierowców nie ma tylu fanatyków ilu jest wśród tobie podobnych fanów dwóch kółek i pedałowania.
    Co do wad które wg ciebie dyskwalifikują ścieżkę rowerową, jezdnie też mają ostre zakręty, niektóre nawet oznaczone znakiem “czarny punkt” z licznikiem ofiar, a zamiast przebudowy i likwidacji niebezpiecznego miejsca liczymy publicznie rannych i zabitych. A ty masz pretensje o kostkę brukowa na ścieżce rowerowej i żądasz wymiany na asfalt. Podobnie resztę wymienionych przez Ciebie wad można bez wysiłku wskazać także na jezdniach np. fale dunaju UM zafundował nam np na ul Ciezkowickiej, kostkę np na Mickiewicza itd Teraz pomyśl że mieszkasz przy ulicy z kostką, jedziesz po niej w karetce itd Albo nie przejedź się Mickiewicza rowerem i opisz swój zachwyt. Ty uważasz swój rowerowy punkt widzenia za jedynie słuszny, wolno ci się żalić a nawet łamać kodeks drogowy. Inni użytkownicy mają siedzieć cicho bo w Twoim pojęciu nie wiedzieć czemu i tak mają za dobrze.
    Niestety nie widzę tych “płaczów bez końca”, a powinny być bo to jest kolejna spartaczona przebudowa. Tu problemem jest wydawanie ogromnych pieniędzy na buble z którymi musimy żyć albo płacić za ich poprawki.

    • Z tego co widzę na GSV, to studzienki były wcześniej w chodniku, tylko że ten chodnik był… w poziomie jezdni (a gdzie indziej nie było go wcale). To się zmieniło na pewno. Czy zmieniła się szerokość jezdni – wątpię, ale pewności nie mam.
      No popatrz, ja też nie jestem takim fanem rowerów jak Ci się zdaje, tylko traktuję go jako jak normalny środek transportu służący do pracy. Natomiast jeśli ktoś domaga się dodatkowych zbędnych metrów asfaltu, choć do zwykłej codziennej jazdy wystarcza jezdnia o istniejącej szerokości, to chyba musi być wielkim fanem motoryzacji.
      Na szczęście w Jaworznie zamiast stawiać takie znaki i liczyć ofiary, jezdnie przebudowuje się, na przykład zwężając je do 6 m, co przyczyniło się do tego, że w ostatnim roku liczba ofiar śmiertelnych spadła do zera. Na Ciężkowickiej przy wjeździe do każdej posesji powstały fale Dunaju jak na drogach rowerowych? To ciekawe, bo ostatnio ich nie widziałem.
      W kwestii kostki to już całkiem się zaplątałeś. Sam domagasz się likwidacji kostki brukowej dużo częściej niż ja, a masz pretensje do mnie, że… domagam się zmiany kostki brukowej na asfalt? Co do Mickiewicza, to jest to jedna z najgorszych ulic do jazdy na rowerze. I bardzo źle się stało, że gdy sprzeciwiałem się jej przebudowie w taki sposób, to inni użytkownicy tych dróg siedzieli cicho (lub wyrażali swój zachwyt), bo niestety w efekcie wybudowano co wybudowano. Chyba też siedziałeś wtedy cicho, no chyba że było inaczej, to chętnie się o tym przekonam.

      • Czyli powinno się było podnieść studzienki do poziomu chodnika ale do tego musiałbyby być w całości w chodniku. Czyli znów wracamy do złego projektu.
        Nie, ty nie jesteś fanem rowerów, to stadium już dawno za tobą. Znajomy określa takich roszczeniowych rowerzystów jak ty mianem rowerowych terrorystów. I jest w tym określeniu sporo racji np. uważasz że mssz prawo decyzji czy i kiedy będziecie przestrzegać przepisów itd.
        Nie, na ul. Ciezkowickiej mamy kolejny bubel: nowe studzienki się zapadły i mamy jak to nazywasz fale Dunaju.
        W kwestii kostki udajesz że nie widzisz różnicy pomiędzy brukiem granitowym (Mickiewicza) a kostką typu libet na sciezkach rowerowych. Komfort poruszania się i hałas są nieporównywalne. Tobie przeszkadza ścieżka rowerowa z Libetu, bo chyba nie ma nigdzie ścieżki z kostki granitowej.
        Ty się sprzeciwiales przebudowie Mickiewicza? I nie udało Ci się zatrzymać przebudowy, a spodziewasz się że taki szaraczek jak ja coś mógłby zdziałać?
        Mam przykre doświadczenia z niemocą UM, a właściwie waszym podejściu “wisi mi to”, przypomnę Ci codzienne wypadki pod Galeną i moja propozycję rozwiązania tego problemu. Co zrobiłeś w tej sprawie? Co zrobił UM? Nic, ludzie rozbijali się dalej. Ale wciąż opowiadacie bajki jakoby zwężenie promila ulic w mieście spowodowało spadek ilości ofiar do zera. A wogole wypadki powodują przyjezdni kierowcy to opinia guru drogownictwa TT.

      • Jeśli “rowerowy terrorysta” to taki, który jedzie rowerem po jezdni, gdy droga dla rowerów nie nadaje się do jazdy, to jak nazwać tych, którzy uważają, że mają prawo rozjechać pieszego na przejściu, jeśli on “wtargnie”? Co z 85%-90% kierowców, którzy nie przestrzegają dopuszczalnej prędkości w okolicach przejść dla pieszych? Niestety wśród nich są terroryści, którzy zabijają setki ludzi rocznie.
        Niestety ale taki “szaraczek” jak ja też sam nie mógł nic zdziałać w sprawie kostki na Mickiewicza. Dopiero gdy przy przebudowie Jaworznickiej obudziło się więcej “szaraczków”, miasto zrezygnowało z takiej nawierzchni. Gdyby obudzili się wcześniej, nawierzchnie na innych ulicach byłyby lepszej jakości.
        Nic nie zrobiłem w sprawie tamtej organizacji ruchu pod Galeną, bo nie jeździłem tamtędy samochodem, więc nie miałem zamiaru uszczęśliwiać ludzi na siłę – powinni się tym zająć zainteresowani. To znaczy zrobiłem wiele ale w sprawie innego bubla w oznakowaniu pod Galeną (w sprawie którego pewnie Ty nic nie zrobiłeś).
        Jest dużo kostki granitowej na DDR, to głównie z jej powodu rowerzyści wybierają jezdnię. Mówiłem o tym ostatnio, podawałem konkretne przykłady. Widzę, że nauka poszła w las, tak że chyba nie ma sensu dłużej pisać na ten temat.

        • Rowerowy terrorysta to taki który np łamie prawo o ruchu drogowym bo uważa że to mu się od należy. Uważa to za w pełni usprawiedliwione ale TYLKO jeśli to dotyczy jego osoby. Podobnie oczekuje że inwestycje miasta związane z transportem będą zawsze podporządkowane, lub w najgorszym wypadku będą uwzględniały na pierwszym miejscu jego potrzeby.
          Co do kostki brukowej na DDR nie kojarzę ale co ja tam wiem, w moim wieku mógłbym nawet jej nie zauważyć, bo pewnie mówimy o kilku kilkumetrowych odcinkach.
          Nie znam ludzi uważających ze można kogoś potrącić, bo wtargnął. Ty takich też nie znasz, bo ich po prostu nie ma. To kolejna Twoja projekcja złych kierowców i dobrego rowerzysty i pieszego. Nie wiem po co Ci takie wyobrażenie, prawdopodobnie w takim czarno bialym świecie czujesz się najlepszy, bo reszta to po prostu drogowi mordercy i z definicji są gorsi.
          Ty szaraczkiem? taki ekspert i taka skromność? Niepotrzebnie, wszyscy widzimy z jakim ekspertem, społecznikiem mamy okazję obcować.
          Nie chce mi się szukać bo co do przebudowy Mickiewicza pamiętam Twoja pochlebna wypowiedź, ale powiedzmy że zmieniłeś zdanie, albo ja mam sklerozę.
          Co do organizacji ruchu pod Galena to faktycznie nikt nic nie zrobił w tej sprawie, bo auta się rozbijały do końca przebudowy. Na forum wyglądało że jesteś zaangażowany, dostałeś nawet propozycje bezkolizyjnej organizacji ruchu. Ale rozumiem powód, nie jeździłeś tam. Za to jak już zacząłeś to rozpocząłeś heroiczna walkę
          (oczywiście zakończoną viktorią) z bublem w oznakowaniu. Interesujące zmiany trasy przejazdów dobierane w zależności od rzekomych zasług w poprawie infrastruktury miejskiej.
          W związku z Twoimi sukcesami proponuję żeby mieszkańcy podali kilka miejsc w które powinieneś zacząć jeździć żeby zwalczać kolejne buble.
          Pozwolę sobie zacząć:
          przejazd ul. Sobieskiego, a potem kilkukrotne przejście chodnikami po obu stronach najlepiej po zachodzie słońca. Wrażenia opisz kolegom z UM, tak aktywny miejski aktywista zapewne zna tam już wszystkich 🙂

        • Ech, szkoda gadać, ale w takim razie na koniec wyjaśnię tylko jak to jest z mototerrorystami rozjeżdżającymi pieszych na przejściach. Otóż jest bardzo wielu takich, którzy uważają, że “nie są w stanie” zahamować jak pieszy wchodzi na przejście, bo “ludzie chodzą ciemno ubrani bez odblasków”, “samochód się w miejscu nie zatrzyma” itd. Poczytaj komentarze w internecie (choćby na temat planowanej zmiany przepisów), jak nie wierzysz. Oznacza to, że takim ludziom zupełnie nie przeszkadza, że nie umieją jeździć tak, żeby nie zabić pieszych na przejściach (lub po prostu nie chce im się zwolnić/zahamować w odpowiedniej odległości od przejścia), a mimo to jeżdżą dalej w taki sposób, tzn. uważają, że mają prawo tak jeździć i rozjeżdżać tych, którzy “wtargną”.

          • Znów to samo. Niezawodny User. Znów kierowcy mordercy (zawsze winni) vs niewinni piesi. Bo przecież zawsze rozglądają się przed wejściem na jezdnię, bo np nie patrzą w ekrany smartfonów, nie wbiegają na jezdnię, noszą wpomniane odlaski itd.
            Niestety świat rzeczywisty nie jest tak czarno biały, jak ci się wydaje. Dlatego policja w razie wypadku prowadzi dochodzenie w celu ustalenia sprawcy zdarzenia, co jak pokazałeś w wątku dotyczącym wypadku pieszej i w tym strasznie kłóci się z Twoim obrazem zawsze winnego kierowcy.