Wśród Husytów istniała niegdyś sekta, która uważała, że należy, jak Adam i Ewa, chodzić nago by stać się normalnym człowiekiem. Dziś także można spotkać ludzi o takich samych poglądach, jednak ich nagość ma zupełnie inny wymiar i charakter.

REKLAMA

Wymiar ten rozpatrywać można na dwóch niezależnych od siebie płaszczyznach. Przede wszystkim chodzi o to by nie pogrążać się w zbyt dosłownym interpretowaniu określonych przekazów, zarówno ustnych jak i pisanych. Biblia, w której znajdziemy historię o naszych prarodzicach jest doskonałym tego przykładem. Choć nie jestem duchownym czy teologiem, oczywistym zdaje mi się fakt, że odbieranie w sposób bezrefleksyjny tekstów biblijnych jest wielkim nieporozumieniem. Dotyczy to między innymi Księgi Rodzaju, czyli pasjonującej i przepięknej opowieści o początkach świata i człowieka. Traktowanie jej w sposób zbyt dosłowny prowadzić może jednak do wielu nieporozumień i sprzeczności. Księga Rodzaju jest bowiem przekazem mówiącym nam o początkach wszechrzeczy w sposób zdecydowanie metaforyczny; nie kłóci się to ( bo przecież nie musi i nie powinno) wszakże z faktem, że pisana była pod boskim natchnieniem. Do zdania takiego przychylał się sam św. Augustyn, jeden z największych doktorów kościoła, który pisał w swoich Wyznaniach, że między tym, co w księdze tej chciał powiedzieć nam Bóg, a tym, co my z niej odczytujemy istnieć może wielka przepaść. Podobnie rzecz się ma ze słowami Chrystusa, który mówi, że ten kto nie ma w nienawiści swego ojca, matki, brata, nie może być jego uczniem. Czy takie słowa moglibyśmy kiedykolwiek odebrać w tak bezpośredni i uderzający sposób? Nigdy! Bóg miłości, nie może wzywać do nienawiści i w rzeczy samej nigdy tego nie robił! Doszukiwać możemy się więc w tej wspaniałej księdze, jaką jest Biblia, szeregu symboli, którymi posługiwał się ten, kto ją pisał oraz ten, kto był jej źródłem. Tak więc o symbolach tych oraz ich właściwym miejscu i specyfice przekazu nie wolno nam zapominać. Natomiast owa nie mniej symboliczna przepaść, o której wspomniał św. Augustyn, zasypywana przez wieki z godnym podziwu mozołem, nadal niestety zionie wielką otchłanią, która dzieli nas od prawdy absolutnej. Dlaczego? Tego nie wiemy. Jak pisze jednak Leszek Kołakowski w swoim Horrorze Metafizycznym, lepiej wszak balansować na krawędzi przepaści niż z zamkniętymi oczami udawać, że ta nie istnieje. Ludzkie poszukiwania, zmierzające do poznania Prawdy wydają się czasem bezcelowe, bezsensowne i skazane na niepowodzenie. Niewykluczone, że tak właśnie jest. Ale czy rzeczywisty, wartościujący sens naszego istnienia nie polega właśnie na owym poszukiwaniu, nawet jeśli u jego kresu nie ma żadnej odpowiedzi, do której moglibyśmy dotrzeć dzięki naszej jakże ograniczonej percepcji? Być może gdzieś za wielką kotarą istnieje jakaś inna, nie mniej prawdziwa rzeczywistość, której granicy nigdy jednak nie przekroczymy bo przecież nasze ludzkie postrzeganie nie będzie w stanie jej objąć, ogarnąć, wchłonąć i przyswoić? Ale czy nie mniej ważna jest świadomość, że taka kotara w ogóle istnieje? Czy nie jest ona wartością samą w sobie? A poza tym…? Poza tym równie oczywistym wydaje się to, że owo, podnoszone przez jedną z husyckich sekt chodzenie nago nie uczyni nas przecież lepszymi ludźmi. Co najwyżej śmiesznymi. W końcu wobec Ostatecznego Absolutu i tak jesteśmy zawsze nadzy, choćbyśmy ubrani byli po szyję…

A jednak ludzie chodzą nago, uprawiając swój karykaturalny ekshibicjonizm. Dziś chyba bardziej niż kiedykolwiek. Nie jest to jednak, co zrozumiałe …nagość dosłowna. Obnażamy się bowiem z tego wszystkiego, co jest naszym człowieczeństwem, jestestwem, sferą naszej intymności, prywatności i dobrego smaku. Pozwalamy innym włazić z buciorami w nasz indywidualny świat bez zaproszenia, kreujemy się często na tych, którymi nie jesteśmy, uprawiając niejednokrotnie żałosne i godne politowania pozerstwo, ewoluujące z egotyzmu, poprzez egocentryzm ku egoizmowi. Po co? Może lepiej pozostać sobą i dzielić się tym, co mamy najlepsze z innymi; snuć powoli cieniutką nić z lekko drgającego kłębka naszych serc, uchylając niewielkie drzwiczki naszej duszy by pokazywać to, co jest w nas najcenniejsze. W nas wszystkich. Kiedyś kłębek ten zniknie, ulotni się w nieznanym. Lecz cienka nić pozostanie.

Jarosław Sawiak

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki