Zdrowia, stu lat życia i wszelkiej pomyślności, życzymy sobie przy różnych okazjach, również i na Nowy Rok.

REKLAMA

Kiedyś przyszedł do mnie mój przyjaciel, Janusz, nasz znakomity jaworznicki hydraulik.  Janusz wyciągnął z kieszeni roboczego kombinezonu metr stolarski, rozłożył go i powiada: popatrz Lucjan 100 centymetrów, jak 100 lat życia.  Tyle sobie życzymy. Tak sobie życzymy, przytaknąłem. Lucjan, ile mamy przeżyte? Obaj byliśmy po pięćdziesiątce, no to odcinamy. Jaka jest średnia wieku mężczyzny w Polsce? Wystarczy spojrzeć na nasze jaworznickie nekrologi. Odcinamy. Co nam zostało do zagospodarowania? Niewiele.

W kilka lat po tej rozmowie Janusz zmarł. Pamiętam nasze ostatnie spotkanie, porządkował swoje ziemskie sprawy, a czułem, że jest już w innej rzeczywistości, u progu Domu Ojca Niebieskiego.

Życzenia mamy piękne, ale trzeba być odpowiedzialnym realistą i mając jeszcze parę centymetrów w ręce, nie czas na durne pomysły i głupią gadaninę. Dlatego też dziś, u progu Nowego Roku chcemy zobaczyć cel i dobrać właściwe środki.  Zwykle świadomi ziemskiego kresu patrzymy w niebo. Tymczasem Stwórca dał nam swojego Syna. Wraz z Najświętszą Maryją Panną i św. Józefem patrzymy w dół, na małe bezradne Dzieciątko, potrzebujące nieustannej obecności i pomocy drugiego człowieka. Wraz z nimi wierzymy, że będąc z Nim, wcielonym Słowem Boga, towarzysząc w Jego wzroście, współpracując w Jego działalności, uczestnicząc w Jego ofierze, będziemy mieli udział w Jego wieczności.

Tak po prostu jest, że Jego obecność w naszym życiu niczego nie komplikuje. Wszystkiemu zaś nadaje właściwe znaczenie i jest źródłem fantastycznego poczucia bezpieczeństwa, niezależnie ile centymetrów mamy jeszcze w ręce.

Ks. Lucjan Bielas

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki