To co wydarzyło się dnia 8 listopada na terenie ówczesnej wsi Długoszyn było bodaj zjawiskiem bez precedensu. Otóż jednolita wieś, w pełni ukształtowana w ciągu kilku godzin została podzielona pomiędzy dwóch właścicieli, co karkołomnie zaciążyło na jej dziejach i odbija się echem do dnia dzisiejszego. W tym samym dniu dokonano także nowej lokacji wsi, nadając punkt ciężkości jej dalszemu rozwojowi.

REKLAMA

Chcąc doszukać się przyczyn dramatycznego konfliktu, który rozgrywał się pół tysiąca lat temu w Długoszynie, należy przenieść się w czasie do okrytego mgła tajemnicy średniowiecza. Pierwsza wzmianka o wsi Długoszyn pochodzi z lat 1238, 1242 oraz 1243, z dużym prawdopodobieństwem założyć jednak można, że osada powstała już w wieku XII. Wiemy, że pierwotnie była własnością klasztoru benedyktynek w podkrakowskich Staniątkach, by niedługo potem przejść pod jurysdykcję biskupów krakowskich.

U zarania dziejów posiadała jednak zapewne jakiegoś świeckiego właściciela, który zezwolił na założenie na tym terenie wsi. Nie wiemy dokładnie, w jaki sposób Długoszyn znalazł się w rękach klasztornych, można jednak przypuszczać, że przez jakiś czas koegzystowała na tym terenie zwierzchność świecka i kościelna. Niestety wiedza na temat dalszych losów średniowiecznego Długoszyna nie jest nam znana. Niewykluczone, że wieś w wyniku bliżej niesprecyzowanego wydarzenia uległa wyludnieniu pozostawiając po sobie pustkę osadniczą. Jednak w wieku XV z całą pewnością osadnictwo na tym terenie jest już mocno ukształtowane, gdyż wiemy o postępującym na tym terenie górnictwie kruszcowym. I tu zaczyna się konflikt, który być może ma swoje korzenie właśnie w pełnych niejasności pierwszych wiekach istnienia wsi.

Równolegle w wieku XIV powstaje wieś Szczakowa, która podlega starostom, rezydującym na zamku w Będzinie, a reprezentującym władzę polskich królów. Niemal cała reszta dzisiejszego Jaworzna (oprócz fragmentu Ciężkowic) wchodzi w skład jednostki terytorialnej, zwanej Kluczem Sławkowskim, na czele której stoi starosta, reprezentujący interesy biskupów krakowskich. Granica między obydwoma strukturami terytorialnymi przebiega gdzieś w rejonie Długoszyna. Niestety nikt nie wie dokładnie gdzie. Co gorsza, nie wiemy dziś, czy ta niewątpliwie dość płynna granica przebiegała tu w czasie tzw. pustki osadniczej, a ludzie nieświadomie zaczęli się tu wtórnie osiedlać po dwóch jej stronach, czy tak naprawdę jej przebiegiem nikt się wcześniej nie interesował, przynajmniej do czasu, aż odkryto tu bogate zasoby ołowionośnej i srebronośnej galeny.

I wówczas, w myśl zasady, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze, zarówno przedstawiciele władzy królewskiej, jak i kościelnej zaczęli sobie rościć prawo do długoszyńskich gruntów. Konflikt ten przybierał na sile, a zaangażowali się w niego sami mieszkańcy wsi, z których część opowiadała się za władzą kościelną, a część za jurysdykcją starostów będzińskich. Rozwiązanie sporu wydawało się niemożliwe, ostatecznie więc, 8 listopada 1519 roku właśnie zjawił się w Długoszynie wojewoda lubelski Andrzej Tęczyński, który reprezentując króla Zygmunta I Starego jako sądowy komisarz, miał rozstrzygnąć rzeczony zatarg. Wydawać by się mogło dziwnym, że do rozwiązania tego konfliktu przysłano przedstawiciela władcy, ale inaczej być wówczas nie mogło. Władza sądownicza należała wówczas da królów. Zmieniło się do dopiero w roku 1578, kiedy to Stefan Batory zrzekł się kompetencji sądowniczych, tworząc jednocześnie Trybunał Koronny, funkcjonujący w jako ludicium Ordinarium Generale Tribunalis Regni.

Zygmunt I Stary, Mal. Jan Matejko

Andrzej Tęczyński, cieszący się niekwestionowanym autorytetem w królestwie, chcąc rozsądzić spór, opierał się głównie na relacjach najstarszych mieszkańców osady. Ostatecznie postanowił podzielić wieś na dwie części, gdyż inne rozwiązanie wydawało się niemożliwe. I tak, przytłaczającą większość gruntów Długoszyna (najprawdopodobniej 7/8 osady) przyznał stronie biskupiej, resztę zaś stronie królewskiej. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy założyć, ze granica ta przebiegała wzdłuż dzisiejszej ulicy Jana Długosza (dawnej drogi królewskiej, prowadzącej do Będzina) oraz ulicy Srebrnik. Co ważne, granica ta przeprowadzona została między zabudowaniami wsi, tak więc w jednej chwili część Długoszynian znalazła się pod władzą starostów królewskich, a część pod zwierzchnictwem starostów biskupich. Pomimo dość jednostronnego z pozoru werdyktu, zarówno jedna i druga strona sporu, otrzymała tereny bogate w ołowionośne kopaliny. Pomimo zapoczątkowanego wówczas dualistycznego etapu w rozwoju Długoszyna, na terenie całej osady intensywnie rozwijało się górnictwo. Sytuacja zaczęła zmieniać się dopiero na przełomie XVII i XVIII wieku, kiedy w związku z wyczerpaniem dalszych możliwości eksploatacyjnych, górnictwo zaczęło tu podupadać, doprowadzając do znacznego regresu i wyludnienia wsi.

Mapa Gerarda Mercatora, 1606 r.

Podział wsi z 1519 roku mocno zaciążył na rozwoju Długoszyna. Trwał on ponad 250 lat, przez co przyczynił się do nierównomiernego rozwoju wsi, zarówno w znaczeniu gospodarczym, jak i społecznym oraz demograficznym. Trudno więc doszukać się jakichś plusów takiego podziału. Ironizując rzec by można, że jedynym jego plusem był fakt, że w jednej, niedużej wsi funkcjonowały dwie… karczmy.

Znaczenie tamtych wydarzeń miało jednak jeszcze jeden punkt ciężkości. Wojewoda lubelski dzieląc wieś na dwie części, dokonał jednocześnie jej lokacji, nadając jej nowy punkt ciężkości i kreśląc na przyszłość jej topograficzny i przestrzenny rozwój. Dobrze było więc dzień 8 listopada 1519 roku wspominać i rozpatrywać przede wszystkim w tym właśnie kontekście. Jarosław Sawiak

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki