Piłkarze Szczakowianki jak burza idą przez kolejne etapy Pucharu Polski. W środę Biało-Czerwoni w półfinale rozgrywek na szczeblu podokręgu sosnowieckiego pokonali IV-ligową Przemszę Siewierz i awansowali do finału.

REKLAMA

Pucharowe rozgrywki miały być dla Drwali tylko uzupełnieniem walki o awans do IV ligi, a tymczasem przy okazji dostarczają kibicom sporych emocji. Jaworznianie pewnie eliminują kolejnych rywali i osiągnęli już swój najlepszy wynik od siedmiu lat, a wiosną staną przed szansą wywalczenia pierwszego w sezonie trofeum.

Biało-Czerwoni nie przestraszyli się rywala z wyższej ligi i od samego początku meczu z Przemszą starali się atakować. Już w 3. minucie Szczakowianka mogła wyjść na prowadzenie. Po rzucie wolnym z okolic bocznej linii pola karnego Paweł Cygnar trafił w słupek. W kolejnych minutach na boisku niewielką optyczną przewagę mieli gospodarze, ale nie potrafili tego wykorzystać. Tymczasem po niespełna półgodzinie gry goście nieoczekiwanie wyszli na prowadzenie. Po zamieszaniu w polu karnym i niezbyt pewnej interwencji młodego bramkarza Drwali Łukasz Burczyk otworzył wynik meczu. Stracona bramka dobrze zrobiła całemu spotkaniu, gra bowiem bardziej się otwarła, a na boisku działo się coraz więcej. Jaworznianie szukali swoich szans i jeszcze w tej części gry zdołali odrobić straty. Po szybko rozegranym rzucie wolnym Mateusz Śliwa otrzymał idealne podanie za plecy obrońców i doprowadził do wyrównania.

Po przerwie Szczakowianka rzuciła się do ataku i zepchnęła rywali do defensywy. Szybko przyniosło to pożądany efekt. Po bardzo ładnej akcji Paweł Cygnar zagrał na lewo do Chwalibogowskiego, a ten wrzucił piłkę w pole karne, gdzie głową do siatki skierował ją Marcin Smarzyński. Jaworznianie nie zamierzali na tym poprzestawać i dalej starali się atakować. Po jednej z akcji Paweł Cygnar był nieprzepisowo zatrzymywany w polu karnym, a sędzia zdecydował się przyznać gospodarzom jedenastkę. Karnego na bramkę zamienił Grzegorz Fonfara. To jednak jeszcze nie był koniec emocji. Szczakowianka miała kilka okazji, by postawić kropkę nad i, ale jej uderzenia albo były minimalnie niecelne, albo blokowane ofiarnie przez obrońców. Po jednej z wrzutek od Bartłomieja Chwalibogowskiego, Marcin Smarzyński nie sięgnął piłki, ta trafiła do Nowaka, ale w ostatniej chwili jeden z defensorów zablokował ciałem drogę do siatki. Także goście próbowali odrabiać straty, ale nie mieli pomysłu na zaskoczenie jaworznickiej defensywy. Groźnie było po jednym ze strzałów, ale na posterunku był Jakub Szczechla, który pewnie wyłapał piłkę. Gra coraz bardziej się zaostrzała, mnożyły się faule i spięcia, a piłkarze obu zespołów byli wyjątkowo zmotywowani do walki. W 86. minucie Kajetan Sikora skutecznie wykończył akcję swojego zespołu, dając Przemszy kontaktowe trafienie. Goście starali się jeszcze doprowadzić do wyrównania, ale Biało-Czerwoni trzymali ich umiejętnie z dala od własnej bramki i mogli nawet podwyższyć wynik. Piotr Klepka w polu karnym uprzedził jednego z defensorów i uderzył na pustą bramkę, ale obrońca w ostatniej chwili znalazł się na linii i zablokował piłkę. Ostatecznie podopieczni trenera Cygnara wygrali 3:2, eliminując wyżej notowanego rywala.

Szczakowianka w świetnym stylu awansowała do finału, który na wiosnę zostanie rozegrany na Stadionie Ludowym w Sosnowcu. Tam już na Biało-Czerwonych czeka inny przedstawiciel IV ligi – Unia Dabrowa Górnicza. Unia w drugim półfinale pokonała ligowego rywala Drwali – Cyklon Rogoźnik – strzelając dwie bramki w samej końcówce spotkania. Sam finał zapowiada się bardzo ciekawie, a Szczakowianka po raz pierwszy od siedmiu lat stanie przed szansą wywalczenia pucharu. Tymczasem Biało-Czerwoni mogą już skupiać się na końcówce ligowej jesieni – do rozegrania bowiem pozostało jeszcze sześć kolejek. Już w najbliższą sobotę podopieczni trenera Cygnara na wyjeździe o 15:15 powalczą o punkty z Wawelem Wirek.

Szczakowianka Jaworzno – Przemsza Siewierz 3:2 (1:1)
(Śliwa 40, Smarzyński 50, Fonfara 63-k. – Burczyk 27, Sikora 86)

Szczakowianka: Szczechla – Kurzawa, Wadas, Dębski, Śliwa – Cichoń (56. Szopa), Biskup, Fonfara (75. Nowak), Chwalibogowski (86. Klepka) – Cygnar – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar

Przemsza: Gniełka – Wilk D., Setlak, Szombierski, Tora (63. Repa), Ból (54. Sawicki), Wilk T., Krzos (74. Chwila), Bednarz (74. Sikora), Burczyk, Zając

Sędziował: Paweł Jurga (Sosnowiec)

Żółte kartki: Wadas, Smarzyński, Cygnar – Burczyk, Tora, Zając, Sawicki

Widzów: 110

DK

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki