Pamiętajmy, że samo słowo zamek należy tu rozumieć jako pewien skrót myślowy. Nie zbudował tu zamku żaden król, książę czy możny, tym bardziej biskup, do którego ta część wsi nie należała. Jeśli budowla taka istniała, to została ona wzniesiona przez mieszkańców wsi, chcących w ten sposób zagwarantować sobie bezpieczeństwo na wypadek ewentualnego zagrożenia. Nie wiadomo jednak czy stanowiła ona część większego systemu obronnego, podległego zamkowi w Będzinie, aczkolwiek wykluczyć tego nie można.

REKLAMA

Doskonała lokalizacja, skaliste zbocze, sąsiedztwo dużej rzeki, most, pobieranie ceł, bliskość granicy, biegnąca tędy, ważna wówczas droga królewska; to wszystko wydaje się układać w logiczną całość. Poza tym nieustannie funkcjonujące tu górnictwo, w tym sztolnia odwadniająca z 1524 roku, druga tego typu inwestycja w Polsce. Jeżeli dodamy do tego zdumiewający fakt, że wieś Długoszyn od szesnastego do osiemnastego stulecia widnieje na mapach o charakterze ogólnopolskim pośród takich miejscowości i miast jak Będzin, Czeladź, Sławków, Olkusz czy Kraków, to sprawa tym bardziej może być uznana za zastanawiającą. Oczywiście fakty te wcale nie muszą stanowić spójnej całości, ale niewątpliwie dają do myślenia.

Ów zamek mógł pełnić w jakimś stopniu funkcje administracyjne, być może był częścią jakiegoś kompleksu budynków, między innymi domu wjezdnego lub ówczesnej cechowni. Mógł to być np. stołp, zwany czasem wieżą bergfriedową, pełniący funkcję obserwacyjne, obronne, a w czasie pokoju często niezamieszkały. Takich obiektów w zachodniej Małopolsce nie brakowało. Stanowiąc część zabudowań królewskiej części osady mogła nie być traktowana jako zamek sensu stricte i dlatego nie przetrwała w lokalnych przekazach jako zamek właśnie. Trudno sobie wszak wyobrazić by tak intensywnie rozwijające się w swoim czasie miejsce nie posiadało żadnego obiektu o funkcjach obserwacyjno- obronnych, nawet jeśli obiekt ten był niewielki i być może dość prymitywny co do budulca i jego konstrukcji.

Dodać należy również, że w lokalnym nazewnictwie przetrwało określenie, mogące sugerować istnienie w tej okolicy swego rodzaju grodu, zamku czy strażnicy. Otóż przez mieszkańców Długoszyna okolica wspomnianej już Skałki nazywana jest Drabidzionką, czasem Drabeczanką. Znajduje to potwierdzenie na starych mapach Długoszyna, zarówno katastralnych, jak i austriackich mapach wojskowych z czasów zaborów. W języku staropolskim określenie drab oznacza ni mniej ni więcej woja, piechura, może więc sugerować obecność takowych w tym rejonie.

foto: Malowidło Mathiasa Gerunga z 1 poł. XVI wieku

Niestety na chwilę obecną na temat długoszyńskiego zamku nic więcej powiedzieć nie można. Warto jednak zwrócić uwagę na pewne malowidło, pochodzące z 1 poł. XVI wieku. Jego autorem jest niejaki Mathias Gerunga. Podróżował on na przełomie 1536/37 roku w orszaku swego pana palatyna niemieckiego Otheinricha, przemierzając okolice w kierunku Krakowa i z powrotem. Przejeżdżając, szkicował on napotkane miejscowości i miasta, tworząc ze swych szkiców późniejsze malowidła. Uwiecznił on między innymi Będzin, Sławków i Olkusz na jednym z takich właśnie malowideł. Zwraca na nim uwagę wieś, zdecydowanie górnicza, położona na pierwszym planie. Można założyć oczywiście, że było to jedynie tło, stanowiące część artystycznej konwencji. W oczy rzuca się jednak jeden z obiektów, a mianowicie baszta, górująca nad resztą wiejskich budynków. Zdaniem niektórych historyków wsią tą jest właśnie Długoszyn, a owa baszta to nic innego jak rzeczony długoszyński zamek, na którego pozostałości ponad dwieście pięćdziesiąt lat później spoglądał Hipolit Tymoteusz Kownacki. Stwierdzenie to należy niestety traktować jako hipotezę, gdyż wieś ta nie jest podpisana, a samo malowidło pod względem topograficzno- przestrzennym nastręcza sporo trudności.

foto: Wzmianka Hipolita Kownackiego o długoszyńskim zamku

Wszystko więc wskazuje na to, ze jeśli tajemnica długoszyńskiego zamku zostanie kiedykolwiek wyjaśniona, to głównym orężem na drodze do jego odnalezienia będą kompleksowe badania archeologiczne. Miejmy nadzieję, że w najbliższej przyszłości do nich dojdzie. Jarosław Sawiak

 

- REKLAMA - Zewnętrzne linki