Ciężkowianka Jaworzno – show Prażmowskiego

W sobotę LKS “Ciężkowianka” Jaworzno rozegrała spotkanie na własnym boisku
z LKS “Promyk” Bolęcin.

REKLAMA

Zdecydowanym faworytem meczu, mimo absencji w składzie Woźniaka i braci Radomskich była „Ciężkowianka”. Jednak nie od dziś wiadomo, iż dla ciężkowickiego teamu drużyna z Bolęcina jest niewygodnym rywalem. Niektórzy kibice przypominali ubiegłoroczny sierpniowy remis 2-2 na inaugurację rundy jesiennej poprzedniego sezonu i dwie bramki najlepszego strzelca chrzanowskiej klasy A Dominika Sieprawskiego, czy marcową szczęśliwą wygraną 2-1, po dwóch golach wprowadzonego w charakterze jokera Tomka Warzechy. Tymczasem goście mieli w pierwszym kwadransie prawdziwe „wejście smoka”, gdy po udanych kontrach i skutecznych uderzeniach Doległy i oczywiście, co już jest w Ciężkowicach tradycją, Sieprawskiego po 14 minutach objęli dwubramkowe prowadzenie. Co z tego, że jaworznianie mieli przygniatającą przewagę w polu skoro z niej nic nie wynikało, gdyż defensywa przyjezdnych blokowała ofiarnie uderzenia gospodarzy, a gdy była już bezradna znakomicie interweniował strzegący bramki „Promyka” Miłosz Kocot- bezbłędny zarówno na linii, jak i doskonale grający na przedpolu. Dopiero w 39 minucie po akcji Piotra Woronowicza Mariuszowi Bielowi udaje się zdobyć kontaktową bramkę. Męska rozmowa w przerwie sprawiła, że „ciężkowicki walec” zdominował wydarzenia na boisku, a po akcjach Pieczki, Rzeszutki i Tomka Warzechy raz po raz kotłowało się pod bramką „Promyka”. Ambitni goście nie tracili jednak głowy, czas nieubłaganie uciekał, zaś szybki Dominik Sieprawski potrafił w kontrataku minąć nawet trzech zawodników miejscowych, wzbudzając aplauz publiczności. Na szczęście „Ciężko wianka” miała w składzie doskonałego przy stałych fragmentach gry Adriana Prażmowskiego, który w ostatnim kwadransie dał prawdziwe show. Najpierw w 78 minucie po precyzyjnym dośrodkowaniu Szymona Pieczki z rzutu rożnego dokładnie przymierzył w okienko głową, zaś w 3 minucie doliczonego czasu gry popisał się doskonałym płaskim uderzeniem zza 16-ki, które zapewniło „Ciężkowiance” cenne 3 punkty. Wiwatom ze strony zawodników i kibiców na cześć Adriana nie było końca, zaś on sam odstawił prawdziwy taniec przy chorągiewce bocznej w stylu niezapomnianego Rogera Milli. Tym bardziej że kilkanaście sekund po wznowieniu gry arbiter odgwizdał koniec spotkania. Tym samym ciężkowiczanie za sprawą Adriana-syna znakomitego przed laty zawodnika „Ciężkowianki” Marka Prażmowskiego- „trafili z piekła do nieba”. Reasumując, co prawda „Ciężkowianka” mimo zdecydowanej przewagi w polu nie zagrała porywającego spotkania, ale najważniejszy jest zdobyty komplet punktów, który sprawił, iż podopieczni trenera Tomasiewicza po falstarcie w dwóch pierwszych kolejkach powoli pną się w górę ligowej tabeli. W najbliższą sobotę 12 października „Ciężkowianka” zmierzy się w kolejnym meczu w Chrzanowie z miejscowym MKS „Fablok”, który po wygranej w Byczynie ze „Zgodą” jest wiceliderem. Początek spotkania już o godzinie 11.00. Udział w rozgrywkach ligowych jest dofinansowany z budżetu Gminy Jaworzno w ramach realizacji zadania publicznego z zakresu rozwoju sportu pn. „Śladami Urbana”

LKS”Ciężkowianka”- LKS”Promyk” Bolęcin 3-2 (1-2)
Doległo 2’, Sieprawski 14’, Biel 39’, Prażmowski 78’ , 90+3′

„Promyk”: Kocot M.-Karaś,Datoń , Ząbkowski, Bębenek- Głuszko(Kocot J.), Doległo, Kuleta, Sadowski- Zaaboul (Nastałek), Sieprawski. Trener Jacek Kocot

„Ciężkowianka”: Ciołczyk M – Barański (Rzeszutko), Prażmowski, Jochymek, Chrząścik-,Molenda (Dziurowicz), Pieczka , Warzecha T. Woronowicz- Biel, K.Warzecha ( Skórnicki). Trener Wojciech Tomasiewicz

Sędziowali: D.Malczyk (główny) oraz P.Komperda i A.Marek (asystenci)- wszyscy Podokręg Chrzanów.

oprac jargal

 

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki