Szczęśliwa trzynastka Szczakowianki

Piłkarze Szczakowianki cały czas imponują wysoką formą. W tygodniu Biało-Czerwoni grając w rezerwowym składzie, pewnie pokonali w Pucharze Polski Tęczę Błędów, a w sobotę na wyjeździe w meczu ligowym rozprawili się z Górnikiem Wojkowice.

REKLAMA

Świetna seria Szczakowianki trwa w najlepsze i coraz więcej kibiców zadaje sobie pytanie, czy tej jesieni ktoś zdoła zatrzymać jaworznickich Drwali. Podopieczni trenera Pawła Cygnara od 18 maja wygrali wszystkie trzynaście meczów ligowych i jeden pucharowy. Efektowna gra i sporo strzelanych bramek sprawiają, że jaworznianie budzą coraz większe zainteresowanie także poza Jaworznem i odważniej spoglądają w stronę IV ligi.

Zdobyli Wojkowice

W sobotę Drwale zepsuli debiut nowemu trenerowi zespołu z Wojkowic i zaskakująco łatwo wywieźli z gorącego terenu komplet punktów. Szczakowianka mecz z Górnikiem rozpoczęła od mocnego uderzenia i bardzo szybko wyszła na prowadzenie. Już w 9. minucie Paweł Cygnar zdecydował się na mocne uderzenie z dystansu. Bramkarz co prawda zdołał sparować piłkę, ale ta trafiła pod nogi Marcina Smarzyńskiego, który mimo asysty obrońcy wpakował ją do siatki. Nie minęło nawet dziesięć minut, a Szczakowianka już prowadziła 2:0. Arkadiusz Trzciński wypatrzył w polu karnym Pawła Cygnara i zagrał idealną piłkę na głowę grającego trenera Drwali, który głową podwyższył wynik. Dwubramkowe prowadzenie pozwoliło Biało-Czerwonym na spokojne prowadzenie gry. Gospodarze tymczasem nie mieli pomysłu na to, jak przełamać jaworznicką defensywę. Szczakowianka za to próbowała dobić rywali. Po jednym z kornerów groźnie głową uderzał Robert Nowak, ale bramkarz do spółki z obrońcami zdołali zapobiec utracie bramki. Jeszcze w ostatniej minucie tej części gry swoją szansę miał Grzegorz Fonfara, ale po jego uderzeniu z rzutu wolnego, golkiper zdołał wybić piłkę.

Po przerwie gospodarze rzucili się do ataku i na moment zepchnęli jaworznian do defensywy. Górnicy wypracowali sobie kilka okazji do zdobycia bramki, ale zawiodła ich skuteczność. Tuż po wznowieniu gry Marcin Szopa uderzał groźnie z rzutu wolnego, Kołodziej wybronił strzał, a w polu karnym doszło do ogromnego zamieszania, w którym jednak miejscowi nie zdołali wpakować piłki do siatki. Parę chwil później po rajdzie lewą stroną Hubert Tylec uderzył w spojenie słupka z poprzeczką. W kolejnej akcji czujność zachował Konrad Kołodziej, który skutecznie zablokował uderzenie z bliska. Wreszcie po kolejnym rzucie wolnym z bocznego sektora boiska piłka zatrzymała się na bocznej siatce. Szczakowianka bez strat przetrwała napór wojkowiczan i wkrótce sama postawiła kropkę nad i, pozbawiając rywali złudzeń. Bartłomiej Chwalibogowski z lewej strony wyłożył piłkę Marcinowi Smarzyńskiemu, a ten tuż przy słupku posłał piłkę do siatki, ustalając wynik na 3:0. Wysokie prowadzenie Drwali uspokoiło już grę i pozwoliło gościom na pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Po jak zwykle świetnych dośrodkowaniach od Chwalibogowskiego, swoje szanse mieli Nowak i Dębski, ale po ich strzała piłka przelatywała obok słupka. W międzyczasie doświadczony jaworznicki skrzydłowy sam zdecydował się na strzał, po którym piłka odbiła się od poprzeczki. Marcin Smarzyński próbował dobitki, ale w ostatniej chwili bramkarz wygarnął piłkę, której zabrakło dosłownie kilku milimetrów, by przekroczyła całym obwodem linię bramkową. Ostatecznie Szczakowianka wygrała 3:0 i wciąż pozostaje niepokonana w lidze.

Hit jesieni już w niedzielę

Po ośmiu kolejkach Szczakowianka ma sześć punktów przewagi nad wiceliderem z Błędowa i po siedem nad Podlesianką i Cyklonem. Biało-Czerwoni śrubują liczbę wygranych meczów i nawiązują do swoich najlepszych lat. Trzynaście (a nawet czternaście licząc puchar) kolejnych wygranych, to wynik rewelacyjny, a na taką serię kibice czekali od dekady. W klubie nikt jednak nie zamierza otwierać teraz szampanów – sezon jest bowiem długi i dopiero w czerwcu, jeżeli kampania zostanie zakończona sukcesem, to będzie czas na świętowanie. Tymczasem w najbliższą niedzielę przy Krakowskiej kibiców czeka prawdziwa gratka. W meczu okrzykniętym hitem jesieni podopieczni trenera Pawła Cygnara podejmować będą swojego głównego rywala w walce o awans – Podlesiankę. Ekipa z Katowic na początku sezonu zaliczyła małe wpadki i traci już siedem punktów do Biało-Czerwonych, ale jest bardzo groźna i zrobi wszystko by odrobić straty do jaworznian. Katowiczanie dysponują bardzo silną kadrą, na czele z byłym reprezentantem Polski – Sewerynem Gancarczykiem i także marzą o grze w IV lidze. Już w przeszłości mecze obu tych zespołów bywały bardzo zacięte, a niedzielne starcie zapowiada się wręcz wyśmienicie. Czy Podlesianka znajdzie sposób na zatrzymanie jaworznickiej lokomotywy? A może to Drwale wytną kolejnego z rywali i jeszcze bardziej zwiększą swoją punktową przewagę? Początek tego świetnie zapowiadającego się spotkania w niedzielę na Stadionie Miejskim o godzinie 15:30.

Górnik Wojkowice – Szczakowianka Jaworzno 0:3 (0:2)
(Smarzyński 9, 70, Cygnar 18)

Górnik: Wiśniewski – Połedniok, Garczarczyk, Kondzielnik, Domański (46. Nowak), Rumiński, Kawecki (65. Stępień), Dyrda, Skórski (88. Czerski), M. Szopa, Tylec (88. Gierczyk). Trener: Miłosz Miśkiewicz.

Szczakowianka: Kołodziej – Nowak (88. Klepka), Wadas, Dębski, Śliwa – Trzciński (84. Kurzawa), Fonfara, Szopa, Chwalibogowski – Cygnar (75. Cichoń) – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar.

Sędziował: Bartosz Bielaś (Katowice)

Żółte kartki: M. Szopa, Rumiński

Widzów: 180

DK

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki