Sierpień bez strat – Szczakowianka gromi kolejnego rywala

Sierpień okazał się świetnym miesiącem dla wszystkich sympatyków Szczakowianki. Biało-Czerwoni nadspodziewanie łatwo poradzili sobie z ligowymi rywalami i z kompletem pięciu wygranych wrzesień rozpoczną na fotelu lidera.

REKLAMA

Wyjątkowo efektownie na początku nowego sezonu wyglądają podopieczni trenera Pawła Cygnara. Jaworzniccy Drwale mają na swoim koncie pięć kolejnych zwycięstw, a już od dziesięciu spotkań pozostają niepokonani. W minionym tygodniu Szczakowianka wygrała dwa kolejne mecze po 4:0 i została samodzielnym liderem katowicko-sosnowieckiej okręgówki.

W sobotę przed południem Drwale na wyjeździe mierzyli się z kolejnym ligowym średniakiem – Naprzodem Lipiny, a sam mecz miał niemal bliźniaczy scenariusz z tym środowym. Gospodarze w pierwszej połowie długo dzielnie stawiali opór Szczakowiance, starali się pressingiem odbierać piłkę, ale ostatecznie jednak musieli ulec. Nie minął kwadrans, a goście powinni byli prowadzić, ale po wrzutce od Bartłomieja Chwalibogowskiego, Paweł Cygnar w stuprocentowej sytuacji minimalnie spudłował. Kilka minut później, po praktycznie identycznej akcji, Cygnar uderzył wprost w bramkarza. W kolejnej akcji, po ogromnym zamieszaniu w polu karnym, na bramkę uderzał Robert Nowak, ale obrońca w ostatniej chwili zatrzymał piłkę zmierzającą do siatki. Bliski powodzenia po strzale z rzutu wolnego był grający trener Drwali, bramkarz zdołał jednak sparować piłkę na rzut rożny. Mimo to jeszcze przed przerwą Szczakowianka zdołała dopiąć swego. Po zagraniu ręką w polu karnym arbiter z Chorzowa wskazał na jedenasty metr, a karnego pewnie wykorzystał Grzegorz Fonfara. Trafienie dodatkowo ożywiło poczynania ofensywne Biało-Czerwonych, a kolejni gracze nabrali ochoty na zdobycie bramki. Ładnym, ale minimalnie niecelnym strzałem z dystansu popisał się Mateusz Śliwa. Swoich sił po rzucie wolnym próbował też Chwalibogowski, ale po jego uderzeniu piłka o centymetry minęła słupek.

Drugą połowę goście z Jaworzna rozpoczęli od prawdziwego trzęsienia ziemi. Po zagraniu od Chwalibogowskiego w polu karnym doszło do ogromnego zamieszania, strzał Pawła Cygnara został zablokowany, ale piłka trafiła do Marcina Smarzyńskiego, który z trzech metrów ostemplował poprzeczkę. Futbolówka raz jeszcze trafiła do grającego trenera Drwali, a ten tym razem już okazał się bezlitosny. W 55. minucie było już praktycznie po meczu. Igor Szopa dostał piłkę na 18 metrze i bez wahania zdecydował się na atomowy strzał, po którym golkiperowi Naprzodu nie pozostało nic innego, jak tylko wyjąć piłkę z siatki. Prowadzenie 3:0 dało Szczakowiance mnóstwo spokoju. Trener Cygnar mógł już pozwolić sobie na zmiany, tak by dać nieco wytchnienia swoim graczom po ostatnim ligowym maratonie. Jako pierwszy sam z boiska zszedł grający trener Drwali, a zastąpił go Łukasz Cichoń, który zanotował prawdziwe wejście smoka. Niespełna trzy minuty po tym, jak wszedł na boisko, otrzymał idealne podanie na piąty metr od Chwalibogowskiego i ustalił wynik spotkania na 4:0. Ambitni gospodarze próbowali jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki i nawet wypracowali sobie dwie sytuacje. Za pierwszym razem jednak Konrad Kołodziej popisał się dobrą obroną, a kolejna próba była już niecelna. Szczakowianka w upale nie forsowała już szczególnie tempa, ale i tak mogła zdobyć kolejne bramki. Dawid Wadas z bliska zaliczył poprzeczkę, a jego śladem poszedł Mateusz Śliwa, po którego efektownym uderzeniu z ponad 30 metrów, futbolówka również zatrzymała się na poprzeczce. Swoją okazję miał Robert Nowak, ale z bliska posłał piłkę nad bramką. Bliski poprawienia swojego dorobku bramkowego był też Łukasz Cichoń, ale po rzucie wolnym w jego wykonaniu piłka o centymetry minęła słupek. Ostatecznie Szczakowianka pewnie wygrała 4:0 i coraz wyraźniej przewodzi całej ligowej stawce.

Z Zagłębiem przy Krakowskiej

Biało-Czerwoni po pierwszym miesiącu zmagań mają na swoim koncie komplet punktów, a także najwięcej strzelonych i najmniej straconych bramek w całej lidze. Drwale imponują strzelecką formą, ale też zaskakują wyborną grą defensywną. Tylko jedna bramka stracona w pięciu meczach to wynik nie mniej imponujący od 19 strzelonych goli. Sierpniowy maraton okazał się wyjątkowo trudny dla niektórych ekip z ligowej czołówki. Boleśnie przeżyła go Podlesianka, która w środę sensacyjnie przegrała z Cyklonem, a w sobotę zaledwie zremisowała w derbowym meczu z Górnikiem MK. Katowiczanie tracą już pięć oczek do lidera z Jaworzna. Z potknięcia Podlesianki skorzystał Górnik Wojkowice, który wskoczył na drugie miejsce z 13 punktami na koncie, tymczasem trzecia jest Tęcza Błędów, która po pięciu kolejkach zgromadziła 12 punktów.

Przed Szczakowianką kolejne spotkanie z drużyną ze środka tabeli. Mecz z rezerwami Zagłębia Sosnowiec miał pierwotnie być rozgrywany na wyjeździe, ale ze względów organizacyjnych został przeniesiony do Jaworzna. Dzięki temu Biało-Czerwoni znów będą mogli pokazać się przed własną publicznością. Zagłębie praktycznie w pełni oparte jest na młodych wychowankach klubu i prezentuje się dość ciekawie, ale bez wsparcia zawodników z pierwszej drużyny, ma problemy ze zdobywaniem punktów. Zagłębiacy mają na swoim koncie tylko sześć oczek i muszą oglądać się na ekipy z dołu tabeli. W niedzielę raczej nie zostaną wsparci przez starszych kolegów, I-ligowe Zagłębie gra bowiem w ten sam dzień. Wiosną Drwale pewnie ograli sosnowiczan 4:0 i liczą na powtórkę, ale młodzież może być groźna, warto więc zachować pełną koncentrację. Początek tego meczu w niedzielę 8 września na Stadionie Miejskim przy Krakowskiej o godzinie 11:00.

Szczakowianka Jaworzno – Sparta Katowice 4:0 (1:0)
(Musiolik 29-sam., Fonfara 60-k., Wadas 63, Cygnar 70)

Szczakowianka: Kołodziej – Nowak (85. Klepka), Dębski, Cygnar, Śliwa – Trzciński (69. Cichoń), Fonfara, Szopa, Chwalibogowski – Cygnar (74. Biskup) – Smarzyński (79. Kurzawa). Trener: Paweł Cygnar.

Sparta: Dumin – Wlaź (70. Kołek), Sarzała, Łoboda, Fik, Bubrowski, Wawrzyńczok, Todorski (87. Gąska), Lipniak, Musiolik (80. Skawiński), Słota (46. Stolarczyk). Trener: Michał Czyż.

Sędziował: Dawid Bukowczan (Węgierska Górka)

Żółte kartki: Sarzała, Łoboda

Widzów: 220

Naprzód Lipiny – Szczakowianka Jaworzno 0:4 (0:1)

(Fonfara 38-k., Cygnar 47, Szopa 55, Cichoń 67)

Naprzód: Borczuch – Wielgosiński, Grzybowski, Gawenda (70. Kaczmarczyk), Manjura, Rogala, Pleszak, Markosyan, Ociepka, Lux, Mateja (80. Barański). Trener: Grzegorz Wagner

Szczakowianka: Kołodziej – Nowak, Dębski, Cygnar, Śliwa – Trzciński (73. Kurzawa), Fonfara, Szopa, Chwalibogowski (75. Klepka) – Cygnar (64. Cichoń) – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar.

Sędziował: Mariusz Goriwoda (Gliwice)

Żółte kartki: Wielgosiński

Widzów: 70

DK

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ