Rowerowa MegaMoc przejechała przez Jaworzno

Za nami MegaMoc, czyli rodzinny, rowerowy przejazd ulicami Jaworzna.

REKLAMA

Trasa nie była wymagająca – około 10 km z jaworznickiego rynku do Jelenia. O tym, że Jaworzno słynie ze swojego zamiłowania do jazdy na rowerze, wie chyba każdy.

Nie inaczej było w sobotnie popołudnie. Na sporą liczbę kolarzy-amatorów (z Jaworzna i nie tylko) czekały pakiety startowe i specjalne upominki.

Meta przejazdu nieprzypadkowo usytuowana została w Jaworznie-Jeleniu, tuż przy moście granicznym z Mysłowicami. To właśnie tam od dziś czeka na wszystkich rowerzystów stacja rowerowa, ufundowana przez Tauron.

Poza oczywistą satysfakcją z samej przejażdżki, na wszystkich uczestników na mecie czekały pamiątkowe medale, poczęstunek oraz konkursy z nagrodami.

Mamy dla Was zdjęcia ze startu Rowerowej MegaMocy:

 

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki

21 KOMENTARZE

    • Gdyby była wystarczająco szeroka droga rowerowa z centrum do Jelenia, to pewnie by nią pojechali. Zamiast narzekać na rowerzystów poruszających się po jezdni, lepiej domagaj się budowy sieci takich dróg rowerowych, z których rowerzyści sami będą chętnie korzystać.

    • Jak to dlaczego ? Przecież napisał że nie będą jechali drogą rowerową, bo nie była dla nich wystarczająco szeroka. Z tego wynika że wg user1 dużej grupy rowerzystów przepisy nie obowiązują.
      Szkoda że nie zdefiniował jaki musi być np. stosunek szerokości drogi rowerowej do ilości rowerzystów żeby nie byli zmuszeni jechać jezdnią.

      • Rozróżniasz imprezy masowe od zwykłego ruchu? Tak, uczestnicy takiej imprezy są zwolnieni od przestrzegania niektórych przepisów drogowych. A to, czy przejazd w ramach danej imprezy odbywałby się po jezdni czy po drodze rowerowej, rzeczywiście zależy od ilości jej uczestników.

    • Wystarczy spróbować używać tych dróg rowerowych do codziennego transportu, żeby dowiedzieć się, dlaczego część ludzi je omija. Powodów może być mnóstwo: brak wjazdu, niebezpieczny wjazd, częste przeskakiwanie z jednej strony na drugą, niebezpieczne przejazdy przez skrzyżowania (na których kierowcy często wymuszają pierwszeństwo), wystające krawężniki, kocie łby, “fale Dunaju”, ostre zakręty i inne przeszkody itp.
      Nie wiem, na czym opierasz swoje stwierdzenie, że nie potrafię słuchać – nie należę do gadatliwych ludzi, wolę słuchać niż mówić.

      • Ciekawe podejście do przepisów. Wg Ciebie rowerzyści nie będą jeździć po drogach rowerowych budowanych specjalnie dla nich bo są np z kostki brukowej albo mają zbyt ostre zakręty ?
        Ciekawe czy podobne podejście do przepisów np kierowców samochodów uznałbyś za zasadne i sensowe.

        • Oczywiście, że podobne – zdroworozsądkowe – podejście kierowców uznałbym za sensowne. “To całkowicie zrozumiane, że mając do wyboru drogę pełną wyrw i taką, która owszem jest tylko utwardzona, ale w świetnym stanie, większość osób wybierze właśnie tę opcję, nawet jeżeli musi złamać przepis ruchu drogowego.” http://www.jaw.pl/2019/01/szybciej-w-domu-mniej-pieniedzy-w-portfelu/
          Rozumiem, że gdyby wzdłuż jezdni zrobiono jakiś poprzecinany krawężnikami wąski i kręty “chodniczek” zmuszający ciągle do hamowania i postawiono przy nim znak, że to jest obowiązkowa do jazdy “ścieżka samochodowa”, to byś nim jechał zamiast normalnie jezdnią na wprost? To gratuluję, bo 99% kierowców postąpiłoby inaczej.

          • Porównujesz drogę rowerową z kostki brukowej do rozkopanej dziurawej ulicy ? Trochę nie ta skala.
            Z Tego co piszesz wam rowerowym terrorystom przeszkadzają ostre zakręty i kostka i reszcie nie wspomnę. To jest absurd.

          • I jeszcze jedno takich “chodniczków” dla samochodów budujecie teraz sporo nazywa się to zwężaniem dróg, zamiast krawężników są progi zwalniające i tym podobne wynalazki. Ale jakoś nikt autem nie jeździ po ścieżce rowerowej czy chodniku.

          • Faktycznie nie ta skala, bo jazda samochodem po wyrwach w jezdni jest dużo bardziej komfortowa niż rowerem po kocich łbach. Zresztą jadąc rowerem też wolałbym asfalt z dziurami.

            Porównujesz zwężenie jezdni z ok. 7 m do 6 m do nienadających się do jazdy “śmieszek” rowerowych? Trochę nie ta skala. Jezdnie o takiej szerokości i mniejszej były budowane od lat, bo taką szerokość przewidują obecne przepisy, tylko wcześniej nikt tego nie nagłaśniał.
            I gdzie te progi zwalniające? Na Podwalu chyba rekordowe 3 wyniesione przejścia, na Św. Wojciecha zero (co i tak nie przeszkadza fanom czterech kółek wieszać psów na tej przebudowie). A na takich ulicach wyniesienia powinny być na każdym skrzyżowaniu (a w razie potrzeby – również pomiędzy nimi, jeśli są długie odcinki bez skrzyżowań). Ale nawet wtedy nie miałbym nic przeciwko jeździe rowerem po wyniesieniach rozmieszczonych przeważnie co kilkaset metrów. To jest zupełnie co innego niż “fale Dunaju” na wyjeździe z każdej posesji (podczas gdy kierowcy mają równą jezdnię).
            Nic dziwnego, że autem nikt nie jedzie po chodniku lub drodze rowerowej zamiast po równej, prostej 6-metrowej jezdni zaprojektowanej adekwatnie do potrzeb i co najwyżej z takimi utrudnieniami, które są niezbędne dla bezpieczeństwa. Czym innym jest niekorzystanie z czegoś, co teoretycznie powinno być ułatwieniem, a tak naprawdę skutkuje wieloma utrudnieniami z powodu niekompetencji projektanta.

        • User1 masz obowiązek jazdy po ścieżce rowerowej nawet jak Ci jej powierzchnia nie odpowiada. Podobnie jak auta mają obowiązek jazdy jezdnią niezależnie od jakości nawierzchni, poziomu ryzyka wypadku jaki niesie za sobą fatalnie zaprojektowana infrastruktura. Żadne auto nie pojedzie ścieżką rowerową bo to łamanie przepisów, ale wg Ciebie rowerzysta może łamać przepisy bo kostka, zakręty, fale Dunaju itd.
          Nie pasuje Ci droga rowerowa ? Mam rozwiązanie – nie ma obowiązku jazdy na rowerze przesiądź się do samochodu skoro kierowcy mają tak dobrze.
          Mnie tam “fale Dunaju” bawią, kostka brukowa nie przeszkadza a z zakrętami sbnie radzę – skoro Ty masz tyle problemów z jazdą na rowerze to może masz zły rower albo nie potrafisz na nim jeździć.

          • Skoro jako kierowca narzekasz na 6-metrowe jezdnie i kilka wyniesionych przejść, a jadąc na rowerze nie tylko nie przeszkadzają Ci obniżenia i wyniesienia przy każdej posesji ale nawet granitowy bruk, który ostro krytykowałeś, to mam rozwiązanie – nie ma obowiązku jazdy samochodem, przesiądź się na rower, skoro rowerzyści mają tak dobrze.
            Wyżej już tłumaczyłem, że gdy kierowcy znajdują się w podobnej sytuacji, co rowerzyści, to też łamią przepisy.

          • Brakło argumentów i zaczynasz zmyślać ?
            Która to droga rowerowa jest z granitowych kostek ? O ile pamiętam na Mickiewicza nie ma drogi rowerowej.
            Gdzie i kiedy kierowcy jadą ścieżką rowerową bo na drodze są zakręty, kostka i wyniesienia ?
            Wyżej już tłumaczyłem że kierowcy za łamanie przepisów płacą kary, rowerzyści nie. I dodatkowo co pokazuje Twoja postawa uważają że mogą robić co chcą tzn kiedy im to potrzebne wrzeszczą że przepisów trzeba przestrzegać a w innej sytuacji dają sobie pełne przyzwolenie na ich łamanie. Np jadą jezdnią zamiast drogą rowerową, a “powodów może być mnóstwo: brak wjazdu, niebezpieczny wjazd, częste przeskakiwanie z jednej strony na drugą, niebezpieczne przejazdy przez skrzyżowania (na których kierowcy często wymuszają pierwszeństwo), wystające krawężniki, kocie łby, “fale Dunaju”, ostre zakręty i inne przeszkody itp.”

          • Nic nie zmyślam, w jaworznickiej epoce kamienia łupanego granitowe kostki na wjazdach w poprzek dróg rowerowych (i pieszo-rowerowych) były standardem. Przykłady to ul. Wojska Polskiego, Obwodnica Północna (dokładnie ul. Kołłątaja – jest taki odcinek, po którym prawie nikt się nie tłucze, tylko ludzie wybierają jezdnię), czy nawet kawałek drogi rowerowej w okolicy samego przystanku Centrum. Tu masz szczegółowy wykaz utrudnień: https://zmwj.wordpress.com/2018/09/28/rowerowa-rewolucja-wnioski-pokontrolne/
            Do dzisiaj nie znaleziono pieniędzy na naprawę tych bubli. Jeśli przeszkadzają Ci rowerzyści, którzy nie korzystają ze “ścieżek”, to pisz do MZDiM, żeby położyli tam asfalt.
            Przecież pisałem, że kierowcy łamią przepisy nie przez jazdę po ścieżkach rowerowych, bo to by nie dawało im żadnych korzyści, tylko w inny sposób, który pozwala uniknąć nielogicznych utrudnień. Oczywiście w przypadku kierowców takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, bo o nich się dba, natomiast dla rowerów w przeszłości powstało pełno idiotyzmów projektowanych przez ludzi, którzy nie mieli pojęcia o tej robocie.
            Rowerzyści płacą kary proporcjonalnie dużo częściej niż kierowcy. Według raportu NIK policja prowadzi nieproporcjonalnie dużo działań represyjnych wobec pieszych i rowerzystów.
            Nie uważam, że rowerzyści mogą robić co chcą. Uważam, że powinno się stosować art. 1 KW, tj. karane powinny być tylko wykroczenia szkodliwe społecznie. Zauważ, że nie osądzam, czy w danym przypadku jazda jezdnią zamiast “ścieżką” jest słuszna czy nie – podaję tylko powody, którymi rowerzyści się kierują. Padło pytanie “mając drogi rowerowe skutecznie je omijają, ciekawe dlaczego?”, więc na nie odpowiedziałem.
            Przy okazji, skoro krytykujesz rowerzystów łamiących przepisy, to podejrzewam, że jesteś przeciwnikiem jazdy rowerem po chodnikach. Fajnie, bo ciągi pieszo-rowerowe są tak naprawdę chodnikami (rowerzyści są na nich “gośćmi”, bo muszą ustępować miejsca wszystkim pieszym, podobnie jak na chodniku). Czyli idąc tym tokiem, rowerzyści nie powinni jeździć po ciągach pieszo-rowerowych (w Jaworznie wzdłuż dróg stosuje się przeważnie CPR, a nie drogi dla rowerów).

          • Czyli naczelny rowerzysta Jaworzna i budowniczy super bezpiecznej infrastruktury niejaki TT i jego ekipa spieprzyli nawet budowę ścieżek rowerowych. Dobrze wiedzieć.
            To jest ciekawe: “Rowerzyści płacą kary proporcjonalnie dużo częściej niż kierowcy.” Jakieś statystyczne dane na poparcie prześladowania rowerzystów przez policję. Tylko nie z portalu pokrzywdzonych rowerzystów.
            W ogóle biedni CI rowerzyści, prześladowani zmuszani do jazdy po CPR, ścieżkach rowerowych itd.
            Nie, nie jestem przeciwnikiem jazdy po CPR.

          • Tak brzmi cytat ze strony NIK: “Ze statystyk policyjnych wynika, że w latach 2012-2015 większość (ok. 60 proc.) wypadków z udziałem pieszych i rowerzystów nie została przez nich spowodowana, tylko przez kierowców. Niestety naprawcze działania Komendanta Głównego Policji, mające spowodować częstsze ujawnianie nieprawidłowych zachowań kierujących pojazdami zagrażających bezpieczeństwu pieszych, nie doprowadziły do rozwiązania tego problemu. Pomimo wzrostu w latach 2014-2015 aktywności w zakresie ujawniania wykroczeń popełnionych przez kierujących wobec pieszych, to wciąż piesi w sposób nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do zagrożenia, które powodują, byli objęci działaniami represyjnymi Policji”. NIK wnioskuje m.in. o “intensyfikację działań Policji w zakresie egzekwowania odpowiedzialności kierujących pojazdami za naruszenia przepisów o bezpieczeństwie pieszych, jak również rowerzystów, w celu zapewnienia adekwatnej reakcji Policji do zagrożenia stwarzanego przez tych uczestników ruchu drogowego”. W praktyce przykładowa akcja policji (mająca rzekomo szczególnie chronić najbardziej zagrożonych uczestników ruchu drogowego) wygląda tak: “Wczoraj 619 policjantów w całym województwie skontrolowało 1955 pieszych, 160 rowerzystów oraz 716 kierowców pojazdów silnikowych. Stróże prawa nałożyli łącznie 2469 mandatów karnych, a w 62 sprawach skierowali wnioski o ukaranie do sądu”.
            Można by pomyśleć, że na początku marca (bo o tej porze roku była prowadzona ta akcja) ok. 69% uczestników ruchu drogowego w całym województwie stanowili piesi, 6% – rowerzyści, a 25% – kierowcy pojazdów silnikowych. Inna opcja jest taka, że po prostu kierowcy są tacy święci, że łamią przepisy dużo rzadziej niż piesi czy rowerzyści, ale jak wynika z raportu NIK, to właśnie kierowcy są winni większości wypadków. Mimo to ci, którzy wybierają samochód, jak widać mają mniejsze szanse na zatrzymanie przez policję w ramach takiej akcji.

          • No faktycznie biedni ci rowerzyści takie straszne represje ich dotykają. Z tych danych nic nie wynika, to że kogoś kontrolowano nie oznacza że ukarano nie wiadomo ile % z 2469 mandatów dostali nieszczęśni rowerzyści. Kontrola kierowcy trwa znacznie dłużej niż rowerzysty, inny poziom wymagań i dokumentów do sprawdzenia stąd pewnie niższa liczba skontrolowanych.
            Poza tym przeliczenie tych kilku cyferek na ilość pojazdów i przejechanych przez nie km, zmienia obraz. Widać ilość spowodowanych wypadków w przeliczeniu na km pokonanych przez rowerzystę, kierowcę itd. Obraz niewinnych prawie świętych rowerzystów może się zawalić.

          • Samochodów używa się do podróży na dalsze odległości z większą prędkością (w tym również np. po autostradach), więc wiadomo, że wynik mógłby wyjść niższy. Ale w takim razie rozumiem, dlaczego policja tak intensywnie zwalcza pieszych, toż w przeliczeniu na liczbę kroków na pewno najwięcej wykroczeń popełniają. Tylko potem niebezpieczeństwo na drogach mamy jakie mamy, co zauważył NIK.

          • Ciekawe że wg Ciebie karanie za łamanie prawa kierowców jest OK ale to samo działanie w stosunku do rowerzystów czy pieszych to już prześladowanie. A Policja zwalcza nieprawidłowe zachowania wszystkich uczestników a nie np. “pieszych”.

            Dostałeś ostatnio mandat, że taki rozżalony i w pretensjach ?