Like jako wyznacznik popularności w Internecie – dlaczego czasem warto je kupować?

REKLAMA

To, co dla agencji marketingowych jest często zmorą i sennym koszmarem, dla firm, przedsiębiorców a nawet zwykłych użytkowników Facebooka albo Instagrama jest niemalże świętym Graalem. Rzeczą, którą wcale nie tak łatwo zdobyć, a jeśli już się to robi, to kosztem potu, bólu i łez. Polubienia, followersi, śledzący, lajki – nazw jest wiele, ale pytanie tylko jedno: czy warto je kupować?

 

Brutalne social media

Wytarty slogan o tym, że jeśli firmy nie ma w Internecie, to nie istnieje, ma w sobie bardzo dużo prawdy. Wskazują na to szczególnie trendy obserwowane w ostatnich latach, gdy liczba użytkowników mediów społecznościowych: Facebooka, Instagrama, YouTube’a a nawet Twittera wzrastała systematycznie z miesiąca na miesiąc. Popularne „społecznościówki”, które miały być miejscem internetowych spotkań, wymiany poglądów, dzielenia się ważnymi dla siebie wydarzeniami, zdjęciami, filmami, okazały się bardzo potężnym narzędziem marketingowym, a lajki na Insta albo polubienia na FB są dziś walutą przetargową w negocjacjach na linii sponsor-influencer. Narzędziem potężnym i jednocześnie niebezpiecznym, bo nawet jedna wpadka może znacznie podkopać renomę firmy, przedsiębiorstwa, marki czy konkretnej osoby. Dlatego z pijarowskiego punktu widzenia wszelkie social media są jak tykająca bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć z brutalną siłą. A dla marketingowców? Dla nich to prawdziwy raj na ziemi… o ile wiedzą, jak się w nim poruszać.

To co w Internecie nie zostaje w Internecie

Kompatybilność kampanii reklamowych prowadzonych w sieci z tymi bardziej „analogowymi” to połowa sukcesu każdej akcji promocyjnej. W Internecie łatwiej dotrzeć do większej grupy klientów, ale słabiej targetowanej. Z kolei klasyczne ulotki, gazetki, banery można skierować do odpowiedniej grupy odbiorców, ale za to o znacznie mniejszym zasięgu. Dlatego coraz więcej agencji reklamowych celuje głównie w działania e-marketingowe, które kierowane są do większej rzeszy potencjalnych przyszłych klientów. Znakiem współczesnych czasów jest jednak to, że część z nich – i zazwyczaj ta większa część – przed skorzystaniem z oferty po raz pierwszy będzie chciała zapoznać się z profilem firmy albo sklepu. W tym celu najczęściej poszuka informacji w Internecie. I chwała tym przedsiębiorcom, którzy stworzyli własną stronę www; ci zaś, którzy dodatkowo założyli też profile w mediach społecznościowych (i aktywnie je prowadzą oraz zdobywają kolejne lajki na Facebooku) mogą być pewni, że właśnie zyskali nowego klienta. Siła social mediów jest dzisiaj nie do przecenienia, bo wszystkie działania podejmowane w sieci mają swoje odzwierciedlenie poza nią – także gdy chodzi o funkcjonowanie firmy, zwiększanie zysków, budowanie marki itp. A to oznacza, że warto poświęcić im trochę czasu i zainwestować w taką formę reklamy.

Coś na dobry początek

Każdy kto tworzył swój profil na Instagramie albo firmowy fanpage na Facebooku wie najlepiej, że wypełnienie odpowiednich rubryk i kliknięcie kilka razy OK nie załatwia całej sprawy. Tak naprawdę to pierwszy krok w bardzo długiej i trudnej drodze budowania marki w sieci i zdobywania pierwszych obserwujących. Fantastycznie, jeśli na samym starcie pomogą w tym znajomi, którzy polajkują taki profil albo nawet udostępnią go dalej. Co jednak, gdy znajomi nie chcą tego zrobić lub jest ich po prostu za mało?

Kupowanie lajków w social media

Wiele osób decyduje się wtedy na szybkie zdobycie like na FB, które kupują od wyspecjalizowanych firm zajmujących się dostarczaniem realnych i aktywnych followersów. W zależności od wybranego modelu mogą to być obserwatorzy z całego świata albo z wybranego regionu. Niektóre firmy wprowadzają za dodatkową opłatą jeszcze węższy target i oferują tylko lajki z Polski albo obserwujących pochodzących z konkretnego kraju. To obecnie najszybszy, najmniej wymagający i stosunkowo bezpieczny sposób na rozpoczęcie społecznościowej kariery; mając na koncie kilkudziesięciu albo kilkuset obserwujących łatwiej zdobyć kolejnych i zbudować silną sieć powiązań ze swoimi użytkownikami.

Ile kosztują lajki FB albo Insta?

Do tych wszystkich naj warto dopisać jeszcze jedno: najtańszy. Zakup kilkuset polubień kosztuje kilkanaście złotych. Cena maleje (w przełożeniu na jedno polubienie), jeśli lajki na FB albo like na Instagramie kupowane są w większych pakietach. To jednak opcja dla profilów społecznościowych, które mają już na koncie samodzielnie zdobyte polubienia; nagły przypływ kilku tysięcy like będzie podejrzany nie tylko dla algorytmów takich serwisów, ale i samych obserwujących. A nikt nie chce mieć do czynienia z podejrzanym kontem w czasach, gdy wiele uwagi zwraca się na ochronę danych użytkowników mediów społecznościowych.

Like = prestiż?

Media społecznościowe takie jak Facebook albo Instagram są ważne dla marketingowców, bo w dużej mierze opierają się na… praktykach psychologicznych, czyli oddziałują na psychikę i emocje odbiorców. Filmiki o uratowanych szczeniakach cieszą się ogromnym powodzeniem, bo wzruszają internatów; śmieszne memy krążą po sieci w milionach odsłon, bo potrafią świetnie rozbawić, a like na Insta przy zdjęciach rosną w ogromnym tempie, bo dane fotogragie są po prostu interesujące. Przykłady można mnożyć, ale wszystko sprowadza się do jednego, czyli odpowiedniej psychologii działania. Dlatego dla profilów społecznościowych, których właściciele chcą odnieść sukces w social media, tak ważne jest pozyskanie jak największej liczby lajków. Im jest ona większa, tym większym prestiżem cieszy się dane konto i tym więcej zdobywa kolejnych obserwujących. Działa tu też najprostszy psychologiczny efekt: dużo followersów na Insta albo FB zwiększa zaufanie, jakim odbiorcy darzą konkretny profil. Łatwiej przecież zaufać komuś, kogo obserwuje i lajkuje kilka tysięcy internautów niż niszowemu kontu, które ma ich zaledwie kilkaset.

Polubienia profilu a polubienia posta

Trzeba tylko pamiętać, że czym innymi są like na Instagramie czy Facebooku dawane pod konkretnym zdjęciem, a czym innym polubienia FB całego profilu, czyli zdobywanie followersów. W tym drugim przypadku chodzi przede wszystkim o zwiększenie liczby osób śledzących dany profil, w pierwszym o podbicie reakcji na konkretny post, zdjęcie albo filmik, dzięki czemu zwiększają się jego zasięgi. Profesjonalne firmy zajmujące się pozyskiwaniem lajków jak Fejmowo są w stanie nawet skonkretyzować te reakcje: od klasycznego like po reakcje emotikonowe (haha, serduszko itp.), co sprawia, że posty wyglądają bardziej naturalnie. Możliwe jest zdobycie reakcji albo polubień praktycznie w kilka godzin (przy mniejszej liczbie) lub rozłożenie ich w czasie nawet na kilka albo kilkanaście dni.

Skąd brać followersów?

Podstawowe pytanie powinno brzmieć: czy zależy nam na samej statystyce, czy na obserwatorach profilu, którzy wykonają od czasu do czasu jakąś reakcję. Jeśli to pierwsze, to można sięgnąć po dowolną usługę pozyskiwania obserwujących, która nie zagwarantuje stałej liczby lajkujących, a dodatkowo najczęściej będą to łatwo wykrywalne przez algorytmy boty. Jeśli szuka się followersów aktywnych, zaangażowanych i przede wszystkim z prawdziwymi kontami, które nie są fejkowe, lepiej zainwestować nieco więcej pieniędzy, ale i skorzystać z usługi firmy profesjonalnej i mającej doświadczenie w pozyskiwaniu lajków, obserwatorów i reakcji pod postami.

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki